Wpisy z tagiem: euro 2012

środa, 09 maja 2012

Dziś w Madrycie Iker Casillas zaprezentował światu oficjalną piłkę adidasa, którą zostanie rozegrany finał Euro 2012. Zanim on dostał te piłkę w swoje szlachetne ręce, najpierw trafiła do mnie:) Może nie dokładnie ten sam egzemplarz, ale za to tę jedną JEDYNĄ piłkę, jaka w tej chwili znajduje się w Polsce. A więcej nie będzie, bo drużyny obu finalistów dostaną ich tylko po 10, a finał jak wiadomo odbędzie się w Kijowie (chyba, że UEFA nie ugnie się naciskom europejskich polityków i Jarosława Kaczyńskiego i nie przeniesie finał do Warszawy). Musicie mi uwierzyć na słowo, bo na zdjęciu tego nie widać, ale piłka jest inna w dotyku niż zwykła Tango 12, którą rozgrywany będzie turniej, bardziej chropowata, ma się wrażenie, że dotyka skóry, a nie kawałka plastiku. Oprócz kolorowych konturów inspirowanych flagami Polski i Ukrainy, ma też nazwy wszystkich uczestników Euro 2012, graficzne sylwetki pucharu, o który zagrają finaliści i napis: Final Kyiv.

Chętnie rozdałbym Wam ją w jakimś szybkim konkursie, ale tym razem konkurs odbywa się u producenta, na facebooku i twitterze, gdzie do wygrania wielu cennych nagród potrzebne są Wasze „lajki” i „retweety”. Szczegóły na www.facebook.com/adidasfootball lub via Twitter na @adidasfootball.

 



Tagi: euro 2012
17:20, francuski_lacznik , Euro 2012
Link Komentarze (10) »
czwartek, 03 maja 2012

Znamy już kadrę na Euro 2012! Na razie szeroką, jeszcze trzech do skreślenia. Jaka jest? Taka, że mimo, iż Franciszek Smuda wcale nie zebrał 26 najlepszych obecnie polskich piłkarzy na każdej pozycji, to nie ma zmiłuj, awans z grupy musi być! Selekcjoner niczym specjalnym mnie nie zaskoczył. Jestem w stanie zaakceptować tę selekcję i zrozumieć ten a nie inny wybór, co nie znaczy, że zgadzam się z nim co do nazwiska. Jeśli chodzi o BRAMKARZY, to owszem, brakuje mi tu i Artura Boruca i Tomasza Kuszczaka, dwóch najlepszych obecnie polskich golkiperów zaraz za Wojtkiem Szczęsnym - zdecydowanym numerem 1 między słupkami i liderem drużyn, co udowodnił w meczach z Niemcami czy Portugalią. Nie przyjmuję tłumaczenia selekcjonera, że Kuszczak nie grał przez pięć lat, a teraz zagrał dwa miesiące i chce do kadry, bo to po pierwsze nieprawda - grał w meczach o wielką stawkę w wielkim klubie, Lidze Mistrzów itd. a po drugie właśnie tymi świetnymi występami w 13 ostatnich meczach w Watford góruje nad Łukaszem Fabiańskim, rezerwowym Arsenalu (ani jednego meczu w Premier League w tym sezonie. Bramkarz MUSI być ograny, brak rytmu, czucia piłki to dla niego prosta droga do klęski. Uważam jednak, że prawdziwy powód dla którego Smuda pomija i Kuszczaka i Boruca - konflikt charakterów, lęk selekcjonera o autorytet i atmosferę w szatni usprawiedliwiają jego decyzję. Zwłaszcza, że chodzi o bramkarzy rezerwowych.

Jeśli chodzi o OBROŃCÓW, jestem pozytywnie zaskoczony powołaniem Kamila Glika, którego co prawda od wieków nie widziałem w meczu, ale ostatnio Zbigniew Boniek na promocji książki Andrzeja Iwana przekonywał mnie, że zrobił w Torino olbrzymie postępy, zwłaszcza jeśli chodzi o grę taktyczną, że co raz więcej daje drużynie, co raz lep[iej współpracuje z Angelo Ogbonną, reprezentantem Włoch i nawet pochwalił go trener Azzurich, Cesare Prandelli, kiedy przyjechał na trening poobserwować Ogbonnę. Oby to była prawda. Mimo wielkiej sympatii dla Arkadiusz Głowckiego jako porządnego człowieka, uważam, że warto podjąć to ryzyko i postawić na Glika, zwłaszcza przy kontuzjach prześladujących zawodnika Trabzonsporu i pechu w meczach o wielką stawkę...

Wśród POMOCNIKÓW, to trochę się wszyscy spodziewaliśmy powołania dla 19-letniego Rafała Wolskiego. Nie przekonał mnie tylko argument Smudy, że robi to dla przyszłych reprezentacji, dla dobra polskiej piłki, niech się młodzi oswajają z atmosferą wielkiego turnieju, to zaprocentuje w przyszłości..., bo nie to jest zadaniem Smudy ale budowa najsilniejszej reprezentacji na ten konkretny turniej i sukces na nim! Nie mam jednak wątpliwości, że świetny technicznie i błyskotliwy Wolski, nie pękający w meczach o wielką stawkę, pod presją, czego już dowiódł nie raz, zasłużył na powołanie i może okazać się świetnym zmiennikiem np. Ludovica Obraniaka.

Jeśli chodzi o napastników, gdzie absolutnym numerem 1 jest Robert Lewandowski, potrzeba nam zmiennika na ostatnie minuty. Marzył mi się Tomek Frankowski, może i 37-letni ale za to najskuteczniejszy Polak w tym sezonie Ekstraklasy (15 goli/162 w karierze!), w którym widziałem jockera jakim był Oliver Neuville na mundialu w Niemczech) o czym boleśnie przekonaliśmy się w Dortmundzie. Alternatywą wydawał mi się Ebi Smolarek, którego doświadczenie z wielkich imprez i dobre umiejętności mogły by się przydać w kluczowych momentach, zwłaszcza, że gra ostatnio regularnie w Den Haag. Ale akceptuję obecność nie grającego w Celticu przez całą rundę Pawła Brożka. jest przynajmniej najbardziej zgrany z kadrowiczami, zresztą oni sami to podkreślali, choćby Kuba Błaszczykowski, który w rozmowie ze mną powoływał się na porozumieniem jeszcze z Wisły. Brożek kiedy grał, to nie zawodził i daje większe nadzieje niż Artur Sobiech, który grał nie wiele. Czy to ktoś z tej dwójki zostanie skreślony? Coś przypuszczam, że jeżeli kolejny młody Legionista, Michał Kucharczyk nie da plamy na zgrupowaniu, to Smuda go weźmie, bo lubi chwalić się, że wyszukał i postawił na młodego. Dlaczego Kucharczyk, a nie Arkadiusz Piech czy Maciej Jankowski, którzy strzelili więcej goli w Ekstraklasie niż Legionista? Zapewne to występy i gole w Lidze Europejskiej przeciwko Spartakowi Moskwa i Dynamu Rapidowi Bukareszt przekonały Smudę, że Kucharczyk to international levele, a tamci dwaj niekoniecznie.

Ciekaw jestem, co sądzicie o tej kadrze, kogo Wam brakuje, a kto dziwi> Wiadomo, że każdy facet w tym kraju (i wiele dziewczyn) jest selekcjonerem. Ale to Smudę rozliczymy z tej selekcji. Albo zostanie bohaterem, wielbionym może nie jak Kazimierz Górski, ale cenionym i ludzie będą mu wdzięczni, że awansował z grupy, a jego chłopaki dały Polakom odrobinę radości i dumy. Albo będzie się smażył w piekle do ostatnich dni swoich, bo będziemy mu wypominać, że nie wykorzystał TAAAAKIEJ szansy...

 

SZEROKA KADRA POLSKI:

Bramkarze: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, Przemysław Tytoń

Obrońcy: Sebastian Boenisch, Kamil Glik, Marcin Kamiński, Tomasz Jodłowiec, Damien Perquis, Łukasz Piszczek, Marcin Wasilewski, Jakub Wawrzyniak, Grzegorz Wojtkowiak

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Dariusz Dudka, Kamil Grosicki, Adam Matuszczyk, Adrian Mierzejewski, Rafał Murawski, Ludovic Obraniak, Eugen Polanski, Maciej Rybus, Rafał Wolski

Napastnicy: Paweł Brożek, Michał Kucharczyk, Robert Lewandowski, Artur Sobiech

Rezerwowi (urlop dopiero po 8 czerwca): Grzegorz Sandomierski, Arkadiusz Głowacki, Marcin Komorowski, Ariel Borysiuk, Arkadiusz Piech, Michał Żyro, Ireneusz Jeleń

 



Tagi: euro 2012
01:20, francuski_lacznik , Euro 2012
Link Komentarze (34) »
wtorek, 10 kwietnia 2012

Bardzo dobrze, że trener Franciszek Smuda jedzie do Niemiec (na występ polskiego tercetu w meczu Borussia Dortmund - Bayern Monachium, który może przesądzić losy mistrzostwa - transmisja w Eurosport 2 o 20.00). Bardzo dobrze, że przy tej okazji wysłucha tłumaczeń Sławomira Peszki i Marcina Wasilewskiego i ostateczną decyzję odnośnie wyrzucenia któregoś z nich z kadry na Euro 2012 podejmie dopiero w czwartek po spotkaniu z oboma zawodnikami, a nie pod wpływem chwili, w gwałtownej reakcji na informację o kolejnym złamaniu dyscypliny. Zdumiała mnie jednak jego deklaracja przed wylotem do Duesseldorfu, że osobiście sprawdzi wszystkie fakty.

„Umówiłem się z policją, pojadę w środek na posterunek i osobiście wszystko sprawdzę. Jeśli potwierdzą się informacje niemieckiej prasy, moją niedzielną decyzję będzie można uznać za obowiązującą”.

Selekcjoner na komisariacie, weryfikujący jak bardzo narozrabiał piłkarz jego reprezentacji - tego jeszcze w historii futbolu nie było! Rozumiem, że pokażą mu celę, do której wtrącili Peszkę i łoże na izbie wytrzeźwień? Czy wizja lokalna przewiduje także przejazd feralną taksówką feralnej trasy, oględziny skopanego przez Peszkę taksometru, przesłuchania kelnerów z knajpy, w której balowali zawodnicy w celu oszacowania ilości spożytych przez nich trunków? Nie wspominam o oczywistej rozmowie z poszkodowanym taksówkarzem.

Nie wystarczy reakcja władz FC Kolen, które zawiesiły Peszkę, ukarały go grzywną (ponoć 25 tys. euro), a sam piłkarz przyznał do winy, wyraził skruchę i poprosił na oficjalnej stronie internetowej klubu o przebaczenie? Czy ktoś słyszał, żeby selekcjoner europejskiego kraju składał wizyty na komisariatach? Czy Fabio Capello przed (pierwszym) odebraniem opaski kapitana Johnowi Terry przesłuchiwał żonę Wayne Bridge’a na temat jej zdrad z JT? Czy odwiedził klinikę aborcyjną, w której usunęła ciążę za pieniądze piłkarza? Czy trener Raymond Domenech, rozważający czy wyrzucić z kadry na mundial w RPA Francka Ribery i Sidneya Govou za seks z nieletnią prostytutką odwiedzał Cafe Zaman - jedną z najmodniejszych dyskotek Paryża, na Champs Elysées i sprawdzał miękkość łóżka w pokojach na zapleczu?

Rany boksie! Cała afera zatacza co raz większe kręgi absurdu. Z których największy dotyczy jednak nieodpowiedzialności Peszki, który u szczytu sezonu (i dwa miesiące przed najważniejszym turniejem w życiu), gdy jego klub zażarcie walczy o utrzymanie, a trener Stale Solbakken zwołuje zamknięte zgrupowanie przed kolejnym meczem Bundesligi z Mainz, o 4.50 nad ranem ma we krwi 1,5 promila alkoholu ( to ile miał o 2. w chwili zatrzymania?) Peszko jest moim zdaniem nie do uratowania i żadne spotkanie tu nie pomoże. Co innego Wasyl, który też znalazł się w złym czasie w złym miejscu, ale po pierwsze - w jego przypadku to nie recydywa, nie kopał w taksometr i nie trafił na suchy dołek. Możemy więc udawać, że wierzymy, iż przez cały wieczór nie wziął kropli do ust.

niedziela, 08 kwietnia 2012

 

Szybciej niż się spodziewałem, dostałem odpowiedź na pytanie z notki poniżej, co też Franciszek Smuda zamierza zrobić ze Sławomirem Peszką, który po awanturze w taksówce nad ranem w niedzielę wylądował w izbie wytrzeźwień i został zawieszony przez klub. Okazało się, że 1. Sławek nie pił i nie awanturował się sam, ale z innym reprezentantem Polski, Marcinem Wasilewskim. Wasyl ma kupę wolnego - jest zawieszony na cztery mecze za brutalny atak łokciem na rywala w lidze belgijskiej, którego odesłał na chwilę w zaświaty - wpadł więc z roboczą wizytą do Kolonii. Niby powinniśmy się cieszyć, że reprezentanci Polski trzymają się razem, team spirit w drużynie ważna rzecz. Niestety spirit przeważył nad teamem, z którego - i to wiadomość nr 2. - selekcjoner skreśla obu piłkarzy. Nie pojadą na Euro 2012 - zapowiada w rozmowie z Romanem Kołtoniem, który pisze o tym na Interii. - Nie puszczę im płazem tej sytuacji. Obu skreślam z kadry na finały Euro 2012. Nie ma szans, aby znaleźli się w 23-osobowej ekipie - stwierdza kategorycznie Smuda.

Moim zdaniem powinien zaczekać z tą deklaracją do spotkania z zawodnikami i usłyszenia ich wersji, tłumaczeń, zwłaszcza, że właśnie wybiera się do Niemiec, a nie podejmować tak brzemienną decyzję po rozmowach telefonicznych z niemieckimi dziennikarzami. Jeśli jednak wszystko się potwierdzi, Smuda nie ma wyjścia. Tak skrajnej głupoty nie może puścić płazem. Zwłaszcza, że wyrzucił już z kadry za pijaństwo (czyli tych kilka buteleczek winka na pokładzie samolotu) Artura Boruca i zmusił do zakończenia kariery Michała Żewłakowa. Wyrzucił też Macieja Iwańskiego (poniekąd sam się skreślił słabą formą) i Peszkę, dla którego obecny wybryk to recydywa. Już po incydencie krakowskim mówił, że dyscyplinę można u niego złamać tylko raz, pierwszy i ostatni. Wybaczając lubianemu Peszkinowi mówił: - ze mną jak z księdzem, który daje większą i mniejszą pokutę. Peszko otrzymał odpowiednią, wyraził skruchę i przyznał, że popełnił błąd. Obiecał, że więcej go nie powtórzy. Gdyby stało się inaczej, to byłby koniec nie tylko w moim zespole.

Decyzja Smudy o wycięciu z organizmu kadry dwóch tak ważnych organów jest konieczna, ale i dramatyczna, bo dramatycznie mało mamy piłkarzy na international level, mówiąc Beenhakkerem, czyli na poziomie pozwalającym zagrać na takim turnieju jak Euro 2012. Peszko co prawda nie miał miejsca w pierwszym składzie, ale mógł dać wartościową zmianę. Za to Wasilewski pięć razy w sześciu meczach zagrał u Smudy w pierwszym składzie i zdawał się być pewniakiem na partnera Damiena Perquisa na środku obrony. W towarzyskim meczu z Portugalią, porozumiewając się po francusku nie dali z Francuzem plamy i nie stracili gola.

Nieodpowiedzialność Wasyla dziwi tym bardziej, że przecież cała Polska i Belgia kibicowały jego heroicznej walce o powrót do futbolu po koszmarnej kontuzji i tak bardzo cieszyły się, że mu się udało. Wydawało się, że powinien docenić ten dar losu i podejść ze rozwagą do tego reszty kariery. Nie mówiąc już o tym, że facet ma 31 lat! Kiedy zamierzał dojrzeć, spoważnieć i powiedzieć sobie: turniej we własnym kraju to najlepsza rzecz jako mogła mnie spotkać w życiu! To cud, że odzyskałem zdrowie i znów znalazłem się kadrze! Nie wolno mi tego spieprzyć.

Znamienne są słowa Smudy: Wasyla znam z Lecha. Ostrzegałem go, że u mnie w kadrze nie ma grupy bankietowej. Z kolei Peszko podpadł mi już w Krakowie. Odsunąłem go od kadry i wielu prosiło mnie, abym mu wybaczył (...) Pytanie, ile można im wybaczać? - mówi Smuda. I dodaje: Trudno zmienić charakter i... gardło. Proszę dziś powiedzieć, czy opłacało się przywracać Peszkę? Czy opłacało się sięgać po Wasilewskiego? Czy mając przed sobą taki turniej, jak finały mistrzostw Europy na własnych stadionach, można  tak się prowadzić?

KONKURS, KONKURS: Upadek Idola. Przypadek Wasyla jak znalazł, niestety...



Nie ma jak radosne wieści w Święta. Jak informują niemieckie media Sławomir Peszko wdał się w niedzielę nad ranem w awanturę z taksówkarzem, która zakończyła się interwencją policji i odwiezieniem pomocnika FC Koeln do izby wytrzeźwień. Klub zawiesił Polaka w prawach zawodnika, nie wiadomo na jak długo. Trener Stale Solbakken i dyrektor generalny Claus Horstmann odbyli już rozmowę Polakiem, informując go, że na pewno nie zagra w najbliższym meczu z Mainz oraz, że czeka go wysoka grzywna.

Co prawda lepsi piłkarze mieli po pijaku scysje z taksówkarzami, Jack Wilshere z Arsenalu i nadzieja Anglii, opluł taksówkarza, bo ten uznał, że zawodnik jest zbyt pijany, by go zabrać w kurs. Niestety dla Peszki nie jest to pierwsza alkoholowa wpadka w karierze. We wrześniu 2010 roku on i Maciej Iwański mieli pecha po libacji w hotelu na zgrupowaniu kadry natknąć się nad ranem na asystenta Franciszka Smudy, za co zostali wyrzuceni z reprezentacji. Smuda grzmiał wówczas, że u niego wykroczenie przeciwko dyscyplinie można popełnić tylko pierwszy i ostatni raz i zapowiadał, że obaj nie zagrają już w kadrze, dopóki on będzie jej trenerem. Dotrzymał słowa tylko w przypadku Iwańskiego. Peszkę przygarnął z powrotem już w marcu 2011 roku. - Ze mną jak z księdzem, który daje większą i mniejszą pokutę. Peszko otrzymał odpowiednią, wyraził skruchę i przyznał, że popełnił błąd. Obiecał, że więcej go nie powtórzy. Gdyby stało się inaczej, to byłby koniec nie tylko w moim zespole, ale i u przyszłych selekcjonerów - tłumaczył Smuda.

Niezmiernie jestem ciekawy, jak zachowa się teraz. Peszko moim zdaniem miał u niego pewne miejsce w kadrze na Euro 2012, choć pewnie nie w pierwszym składzie. Myślę, że chciałby wybaczyć mu i tę wpadkę, oczywiście po kolejnej skrusze i obietnicach, że już nigdy, przenigdy lub w myśl zasady, że co nie jest (w kadrze), nie pisze się w rejestr. Bardzo utrudniłoby mu to jednak opór wobec nawoływań o odpuszczenie Arturowi Borucowi i Michałowi Żewłakowowi tych paru kielonków winka na pokładzie samolotu z USA. Żaden z nich wówczas nawet nie otarł się o izbę wytrzeźwień. W tym kontekście bohaterska postawa Boruca na San Siro w wygranym meczu z AC Milan i postawa Peszki w kolońskiej taksówce musiały poważnie zepsuć selekcjonerowi Wielkanoc.

Obawiam się, że nie będzie miał wyjścia i Peszkin tym incydentem i głupotą, że jeśli już musi się napić się po kiepskim meczu, to po cichu, w domowym zaciszu zamiast z przytupem melanżówać na mieście - pogrzebał szanse na występ na Euro 2012.

Ciekaw jest czy ktoś wykorzysta tę smutną historię w KONKURSIE LITERACKIM na opisanie ‘Upadku Idola’, który właśnie ogłosiłem na blogu. Przypominam: 3000 znaków (ze spacjami!) o tym jak idol spada z hukiem z piedestału (na boisku lub poza nim, w taksówce też). Jak Wayne Rooney (nagrody to jego autobiografie), który jednak zawsze potrafił się wspiąć z powrotem, co udowadnia nam w tym sezonie (właśnie wyczytałem, że pobił rekord 29 meczów bez czerwonej kartki!) i za chwilę podaruje MU kolejne mistrzostwo Anglii. Czekam na mejle do przyszłej środy do pierwszego gwizdka meczu Borussia Dortmund - Bayern Monachium, z udziałem chłopaków, z których na szczęście możemy być tylko dumni.

 

piątek, 23 marca 2012

Euro 2012 zbliża się wielkimi krokami. Ani się obejrzymy jak zostaną minuty do rozpoczęcia meczu otwarcia turnieju z Grecją. Meczu, który po prostu trzeba wygrać, nie ma zmiłuj. Wyobrażacie sobie ten moment? Te ostatnie chwile w szatni przed wyjściem piłkarzy na płytę Stadionu Narodowego, przed Mazurkiem Dąbrowskiego, pierwszym gwizdkiem i pierwszym atakiem na bramkę rywala? Biało-czerwoni siedzą na ławkach, przed nimi Franciszek Smuda. Jak motywuje ich w ostatnich słowach przed wysłaniem w bój, na który cała Polska czekała od przyznania turnieju, od losowania w Kijowie, na który czekali całe swoje życie?

Nie wiem czy Franz już ćwiczy, czy szuka inspiracji, czy wertuje sztukę wojny Sun Tzu, do której sięgał podczas Euro 2004 trener Portugalii, Luiz Felipe Scolari, czy planuje specjalny seans Braveheart jak trener Szkotów przed meczem z Anglią na Euro ’96, czy zmontuje jakiś filmik z dotychczasowych meczów swoich chłopaków jak Pep Guardiola przed finałem Ligi Mistrzów w Rzymie? Postanowiłem mu pomóc. Oto dwie przemowy, na które natknąłem się dzisiaj na facebooku, jednak filmowa, druga prawdziwa, obie odniosły znakomity efekt;) Zapewne znajdą się kolejne...



piątek, 16 marca 2012

Już ogłaszam zwycięzców konkursu, tylko najpierw małe wyjaśnienie. Tajemniczą imprezą było ogłoszenie Teamu Hyundai, czyli drużyny składającej się z pięciu słynnych europejskich zawodników, prezentujących klasę międzynarodową, jak mieć modeli samochodów Hyundaia - czołowego sponsora Euro 2012. Piłkarze podczas turnieju w Polsce i na Ukrainie będą występować jako ambasadorzy marki. - Pięciu ambasadorów będzie rywalami na boisku podczas nadchodzącego UEFA EURO 2012, ale będą zjednoczeni w swojej pasji dla futbolu. Ich determinacja oraz talent widoczna jest na murawie, a każdy zawodnik Team Hyundai ma potencjał, aby odmienić mecz podczas tegorocznego turnieju - ogłosił Allan Rushforth, wiceprezes i dyrektor wykonawczy Hyundai Motor Europe.

Wówczas na scenę wjechało pięć modeli Hyundaia, z których wysiedli Iker Casillas (Hiszpania), Karim Benzema (Francja), Lukas Podolski (Niemcy), Giuseppe Rossi (Włochy) i naszemu wielkiemu zdumieniu z Michałem Kołodziejczykiem z Rzeczpospolitej... Daniel Sturridge (Anglia)! A nie, jak nam zapowiadano, Jack Wilshere z Arsenalu, do którego przygotowałem już sobie pytania, m.in. czy w ogóle wyleczy się na Euro 2012 i czy to on wysłał z niewylogowanego konta Wojtka Szczęsnego pamiętnego twitta: jestem gejem, a Jack Wilshere to najlepszy piłkarz świata? Ale była to zamiana jakże inspirująca, bo przecież przyleciał tuż po najlepszym meczu tej edycji Ligi Mistrzów z Napoli i w niesamowitych okolicznościach wyszarpanym przez Chelsea awansie do ćwierćfinału. W dodatku Sturridge zagra na Euro raczej na pewno (kto by nie został trenerem Anglii), zwłaszcza, że Wayne Rooney jest zawieszony na dwa pierwsze mecze, więc nie narzekałem.

Wpływu na rozstrzygnięcia konkursu nie ma to żadnego, za prawidłowe uznaję odpowiedź z Wilshere.

Nagrodę główną zgrania (w wyniku losowania): Paweł Gołpyś

Nagrody pocieszenia w postaci, jakże cennych dla niektórych, autografów gwiazd wygrywają: Sylwia Fiedler-Guszczak, Tomek Mileszyk i Adam Czerwiński. Serdecznie gratuluje i poproszę o mejle.

Wszystkim uczestnikom serdecznie dziękuję za zabawę. Muszę przyznać, że wolę jednak konkursy literackie i przy tej okazji od razu zajawiam, że już wkrótce na blogu konkurs na notkę poświęconą najpiękniejszej, najbardziej niesamowitej, najważniejszej paradzie bramkarskiej, ewentualnie największej bramkarskiej wpadce po której tylko się zastrzelić - patronem konkursu jest jeden z najlepszych bramkarzy w dziejach, legenda Manchesteru United, Peter Schmeichel, a do wygrania m.in. piłka Tango 12 z jego autografem! Szczegóły wkrótce...

Przy okazji Hyundai ogłosił inicjatywę charytatywną na facebooku. Poprzez wejście na aplikację na stronie www.facebook.com/Hyundaiworldwide kibice mogą polubić swojego ulubionego zawodnika Team Hyundai. Za każdego like’a Hyundai przeznaczy 1 euro na szczytny cel.

A efekty rozmów z Ikerem, Poldim i Sturridgem już wkrótce na sport.pl

Takie tam, z przyjaciółmi z Madrytu;)

 



10:13, francuski_lacznik , Konkursy
Link Komentarze (11) »
czwartek, 15 marca 2012

Takie niespodzianki lubię w tej robocie najbardziej! Środa, godzina 15: polecisz jutro do Frankfurtu na wywiad z pięcioma wielkimi gwiazdami futbolu, z pięciu baaardzo piłkarskich krajów, które zostały ambasadorami Euro 2012 i wrócisz tego samego dnia? Czy polecę? Momencik, będę zmęczony po Lidze Mistrzów, no i tak z zaskoczenia, a w ogóle miałem iść do dentysty i na konfe Legii przed derbami... Nie, no pewnie, że lecę, pędzę! Gdy to czytacie, siedzę w samolocie. I to na spotkanie z kim! Dwóch z tych kolesi parę godzin temu hasało w Lidze Mistrzów (jeden strzelił nawet gola)!

I z tej okazji konkurs, w którym i ja upiekę swoją pieczeń. Właśnie założyłem konto Polsportu na facebooku, w dzisiejszych czasach nie da się od tego uciec. Na pytanie konkursowe będzie trzeba odpowiedzieć tam, na fejsie i jeszcze polubić stronę;) Nie macie konta? to znaczy, że nie istniejecie. Do wygrania nieoficjalna piłka Euro 2012, ale za to z autografem jednej z tych gwiazd, dość sporej, jak sądzę, a może nawet uda się zdobyć i tej naaaaprawdę wielkiej.

Kto chce się bawić, zapraszam. Pytanie brzmi: z kim się spotkam? Za celny strzał - autograf delikwenta, choć nie mogę zagwarantować, że będzie ich aż pięć.

1. Ten piłkarz jest moim zdaniem najwybitniejszym obecnie zawodnikiem na swojej pozycji. Można się kłócić czy jest nr 1 czy 2, ale chyba nikt, nawet największy wróg jego klubu nie wymieni takiej trójki, w której by się nie znalazł. To on prostu z meczu w skoczył w samolot na spotkanie ze mną;)

2. Z różnym powodzeniem, czasem średnim idzie mu w klubach (choć akurat przeżywa jeden z najlepszych sezonów w karierze), ale kadra zawsze mogła na niego liczyć, o czym niestety przekonała się reprezentacja Polski i to nie raz. Polskim kibicom sprawił zresztą sporą przykrość nie tylko na boisku. Klubowy partner pewnego reprezentanta Polski, a od nowego sezonu - innego.

3. Jeden z najlepszych napastników naszych czasów. Strzelił niedawno najszybszego gola w pewnych arcyważnych rozgrywkach i a wczoraj wieczorem też trafił do siatki. Mógłby grać dla innego kraju, który jak twierdzi ma w sercu, ale wygrał tę bardziej mainstreamową reprezentację z kraju, w którym się wychował. Jego obecny klub regularnie przegrywał z poprzednim, sytuacja odwróciła się dopiero po transferze naszego bohatera.

4. Wielka nadzieja swojej reprezentacji, pod względem umiejętności porównywany z pewnym bardzo znanym rodakiem, bohaterem wielu skandali, którego karierę i życie po niej zrujnował niestety alkohol. Nasz bohater też już zdążył być aresztowany, miał też przykry incydent z taksówkarzem, który nie chciał wieźć pijanego. A aparycję ma grzecznego studencika. Ponieważ leczy przewlekłą kontuzję nie jest pewne czy zagra na Euro 2012, a przydałby się, bo grupa bardzo ciężka. Często używa twittera, np w trakcie meczu Chelsea - Napoli twittował jak najęty...

5. Podobnie jak i ostatni piłkarz, również bardzo aktywny podczas meczu Napoli - CFC, najmniej popularnego, więc pewnie najtrudniej będzie trafić i ja chyba nie będę napraszał się na wywiad. Urodził się na innym kontynencie, ale gra w reprezentacji, która zagra na Euro 2012 i to w Gdańsku. Zdecydowanie nie nazwałbym go jednak farbowanym lisem. Porusza się pojazdem z baaardzo znanej piosenki pewnego baaaardzo znanego zespołu muzycznego, z miasta, w którym gra klub, który był największym rywalem jego byłego klubu.

No to, kto chce niech strzela: TUTAJ. Najcelniejsi wezmą udział w losowaniu nagród, więc nie kto pierwszy ten lepszy;) Deadline o 17.30, bo wówczas świat pozna nazwiska ambasadorów;)  



08:59, francuski_lacznik , Konkursy
Link Komentarze (17) »
środa, 14 marca 2012

Mam nadzieję, że to wyłącznie przewrażliwienie posłanki PiS, Anny Sobeckiej i niezrozumienie regulaminu użytkowania stadionów na Euro 2012, wydanego przez PZPN, każe jej protestować przeciwko dyskryminacji katolików przy okazji mistrzostw Europy. Niepokój posłanki wzbudziła lista przedmiotów, których zabrania się wnosić na mecze. Obok broni palnej oraz ostrej, narkotyków, materiałów pirotechnicznych, zwierząt, kominiarek, kasków, parasoli, laserów, którymi publika lubi smagać piłkarzy po oczach, wuwuzeli (kto nie był zmuszony słuchać ich wycia co mecz, a także o każdej porze dnia i nocy na mundialu w RPA ten nie zrozumie co to za koszmar) znalazł się tam również zakaz wnoszenia „materiałów rasistowskich, ksenofobicznych, politycznych, religijnych i propagandowych”. Posłanka Sobcka alarmuje, że materiały religijne obejmują... krzyżyki i medaliki - tak przynajmniej powiedziała w rozmowie z tvn24.pl. - Zakaz obejmie wprawdzie symbole i innych religii, ale media podają wyraźnie, że chodzi tutaj o krzyżyki i medaliki. Więc wygląda to na katolicyzm, który jest pod dużym obstrzałem. Jeżeli zabrania się noszenia symboli katolickich, to jest to sprzeczne z konstytucją i jest to brzydka dyskryminacja.


Interpretacja, że może chodzić o krzyżyki i medaliki, a nie o proporce, banery z hasłami wywyższającymi jedną religię nad drugą, slogany religijno-polityczne, np. walczące o miejsce na multipleksie cyfrowym dla Telewizji Trwam, wydaje mi się piramidalną bzdurą. Wyobrażacie sobie, że ochroniarze przy wejściu na stadion sprawdzaliby, co kto ma zawieszone na szyi i albo cofali do domu, ewentualnie pozwalali oddać medalik do depozytu? Żyjemy, co prawda w kraju wielu absurdów, ale tego nie wymyśliłyby nawet najtęższe umysły z PZPN. A zdolne one były nawet do zniknięcia orzełka z reprezentacyjnych koszulek!

Wśród symboli zakazujących wnoszenia m. in. różnego rodzaju broni czy butelek znajduje się również przekreślona kartka i wyjaśnienie: „Materiały rasistowskie, ksenofobiczne, polityczne, religijne i propagandowe”. Jako poseł na Sejm RP stanowczo protestuje i żądam podjęcia jak najszybszych działań zmierzających do zmiany tego regulaminu!" - żąda posłanka Sobecka w liście do minister sportu, Anny Muchy i interpelacji do marszałek Sejmu Ewy Kopacz. Trudno się nie roześmiać, czytając jak posłanka domaga się zgody na materiały rasistowskie, ksenofobiczne, polityczne, religijne i propagandowe. Gdyby jednak wieszczony przez nią najczarniejszy scenariusz miał się spełnić i na stadiony nie chciano wpuszczać ludzi z krzyżykiem na szyi, gotów jestem iść z posłanką w marszach protestu gdziekolwiek będzie trzeba!

Wuwuzele tak, wypaczenia nie! Poza tym czy w konsekwencji zabronimy też Anglikom wnosić na stadiony ich flagi z krzyżem św. Jerzego?

Z OSTATNIEJ CHWILI: Właśnie dostałem sms od osoby, która twierdzi, że widziała uzasadnienie zakazu wchodzenia na mecz z krzyżykiem lub medalikiem. PZPN jest ponoć motywowany troską o kibiców, którzy w nerwach mogliby... połknąć medalik lub krzyżyki i doznać zadławienia! Jestem pewien na 99 procent, że mnie podpuszcza. Plizz, niech to będzie prawda, że mnie wkręca...

Tagi: euro 2012
10:22, francuski_lacznik , Euro 2012
Link Komentarze (18) »
 
1 , 2 , 3
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie