Co jest grane

poniedziałek, 23 listopada 2009

Ponieważ miałem ostatnio kilka pytań i pretensji, czemu na POLSPORCIE nie ma muzyki, proszę bardzo, z okazji poniedziałku, sensacyjnego zwycięstwa Tottenhamu, Cracovii i czekających nas kolejnych sensacji w Lidze Mistrzów podzielę się muzycznym odkryciem, wynalezionym na youtubie. Koleś nazywa się Dub FX, staje sobie na ulicy np. Bristolu albo Płocka, nagrywa używając ust, przepony, języka i gardła linie melodyczne i zapętlając je w kółko składa niczym klocki w niesamowite utwory. Jedynym prawdziwym instrumentem w tej zabawia jest saksofon jego kumpla, Mr Woodnote'a. Wychodzi z tego coś kompletnie nowego i gdybym wiedział, na której ulicy w Warszawie stoi właśnie Dub FX, natychmiast bym tam pobiegł…

czwartek, 02 lipca 2009

 

 

Ponad 90 tys. kibiców (prawie dwa razy tyle, ile na Santiago Bernabeu oglądało prezentacje Kaki) przybyło na Camp Nou obejrzeć prezentację nowego zawodnika Barcelony - 49-letniego irlandzkiego napastnika Paula Davida Hewsona. Występujący od lat pod pseudonimem Bono zawodnik przeszedł do katalońskiego klubu z zespołu U2 za nieujawnioną sumę (wiadomo tylko, że w rozliczeniu z Barcy do U2 przejdzie Islandczyk Eidur Gudjohnsen, który wyraził chęć sprawdzenia się w showbiznesie).

 

 

Podczas prezentacji na specjalnie stworzonej okrągłej scenie, przy której budowie - jak wyjaśnił Bono - inspirował się budowlami Gaudiego i m. in. Sagradą Familią, a także Katalonią, którą jest ojczyzną surrealizmu nowy zawodnik Blaugrany najpierw zdumiał kibiców, myląc się podczas liczenia po hiszpańsku w utworze Vertigo. Ale później rzucił wszystkich na kolana, brawurowo wykonując rock 'n' rollową wersję hymnu FC Barcelona. Jak wyjaśnił prezes klubu Joan Laporta sprowadzenie Bono wiąże się ze zdobyciem przez Barcelonę w ubiegłym sezonie potrójnej korony (mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Króla i Liga Mistrzów). Ponieważ w futbolu nie zostało jej już nic do zdobycia, Laporta postanowił, że z pomocą Bono drużyna powalczy o nagrodę Grammy.

 

 

It's a Beautiful Day, nasza współpraca to będzie The Sweetest Thing - stwierdził na konferencji prasowej Bono. 22-krotny zdobywca Grammy umotywował zgodę na transfer tym, że był już „sick and tired” branżą muzyczną, nieziemska gra Barcelony w ubiegłym sezonie rozpaliła w nim Unorgettable Fire i cieszy go nowe wyzwanie jakie znajdzie w Hiszpanii, zwłaszcza w obliczu wzmocnień Realu Madryt. Dodał, że wielki wpływ na wybór drużyny miał stosunek Barcy do Unicefu, który klub bezpłatnie reklamuje na koszulkach. - O Barcy mówi się, że to „więcej niż zespół”, to samo mówiliśmy o U2 - stwierdził.

 

Laporta ujawnił, że w tej sytuacji nie będzie przedłużał kontraktu z Samuelem Eto'o oraz że to nie koniec wzmocnień przed nowym sezonem, ale żadnych nazwisk zdradzić nie chciał. - I Still Haven't Found what I'm Looking For - odparł.

 

 

(inspiracja: ontd football)

 

# Turnee No Line on the Horizon wraz z wraz z futurystyczną konstrukcja, przypominającą zabawki z serii Bionicle zawita 6 sierpnia do Chorzowa (Bono zgodził się na przyjazd do Polscki pod warunkiem, że wystąpi na Stadionie Śląskim, który kojarzy mu się z niezapomnianym występem cztery lata temu, kiedy widownia podczas „New Year's Day” zamieniła się w biało-czerwoną flagę).

90 dyscyplin w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

czwartek, 11 października 2007
  

Spike Jonze to jak dla mnie najlepszy reżyser teledysków wszech czasów. Zrobił ich chyba z 50 dla takich artystów jak REM, Beastie Boys, Sonic Youth, Chemical Brothers, Bjork czy wyświetlony na górze 'Buddy Holly' grupy Weezer (na For those about to Rock o innym wideo Jonze'a dla tej ostatniej grupy). Za niesamowite teledyski dla Fatboy Slima zgarnął zasłużone nagrody od MTV. Christopher Walken zatańczył u niego tak, że niech się schowa Travolta & Umą w 'Pulp Fiction'...

 

 

Do dziś zastanawiam się jak namówił na to Walkena. Choć nie powinno mnie to dziwić skoro namówił Johna Malkovicha na występ w 'Być jak John Malković'. Jonze to zresztą jeden z niewielu reżyserów klipów, który dzięki nim przebił się do Wielkiego Filmu (nie wiem czy słowo Hollywood byłoby na miejscu, skoro Malkovich i późniejsza 'Adaptacja' w nie mniej gwiazdorskiej obsadzie to filmy totalnie antyhollywoodzkie). Pamiętam, że Malkovich w wywiadzie dla 'Gazety' powiedział, że zgodził się tylko dlatego, że nie wierzył, by ktokolwiek kiedykolwiek skierował projekt 'Bycia jak...' do produkcji. Z drugiej strony jak się jest (było) mężem Sofii Coppoli to ma (miało) się wejścia w branży...

 

Z teledysków Jonze'a bardzo lubi też 'Sabotage' Beastie Boys jak i sam utwór. Widać, że chłopcy świetnie się bawili...

 

 

Nie mogę się oprzeć, żeby nie dać też choć jednej z reklamówek Jonze'a, które też zawsze są w typowym dla niego klimacie. Coś mi się zdaje, że scenariusz tej - IKEI - napisał Charlie Kaufman (ten od 'Być jak...' i 'Adaptacji'), muzyka też burwellowska...

 

 

A to, to już po prostu nie wiem, co to jest... No nie reklamówka butów, ani przestroga przed przedrzeźnianiem dziewczyn na ulicy. Może po prostu próba odpowiedzi na odwieczne pytanie: 'skąd one się tam biorą...' ;)

00:40, francuski_lacznik , Co jest grane
Link Komentarze (2) »
niedziela, 07 października 2007
 

Byłem na meczu Lech Poznań - Legia Warszawa. Jak na hit jesieni mecz przesłaby: jeden strzał na bramkę, dobrze, że chociaż celny (zależy dla kogo). Za to zaszczuty i nieakceptowany przez swoich Franz Smuda w intelektualnej formie, pogadaliśmy na boku, ale nie do zacytownia, choć mówił, że teraz to on i tak spokojny... No i atmosfera wspaniała - 28 tysięcy widzów, czyli rekord frekwencji w lidze! Coś mi się wydaje, że podczas Euro 2012 jedyne czego nie będziemy się wstydzić to kibice...

 

Bo już tych dróg na stadiony... Największy horror to droga na Poznań i z powrotem... A2 jeszcze jak cię mogę, choć jak na autostradę za dużo zwężeń, robót, mijanek. Ale od A2 przez Łowicz, a potem poznańską - rany boskie! Zero pobocza, uskoki po środku drogi na pół metra, tiry blokują, nie dają wyprzedzić, wariaci z naprzeciwka świecą w oczy, trąbią, nikt żywemu nie przepuści, nie zjedzie na bok (zresztą gdzie?). W dodatku nie można zatankować po drodze, bo polizei nie wpuszcza na stacje. A jak ktoś nie jest kibolem Legii, a nie ma benzyny, to co?

 

Na szczęście dojechałem. Ale zawsze jak mam wyjechać na polskie drogi w uszach dźwięczą mi od razu strofy 'I'm going out for a little drive, and it could be the last time you see me alive...' z utworu Radiohedów - 'Killer Cars' (tu bez prądu, a obrazki nie dla widzów o słabych nerwach...)

 

 

Urocze strofy, aż je wrzucę:

 

Too hard on the brakes again,

What if these brakes just give in?

What if the car loses control?

What if there's someone overtaking?

 

I'm going out for a little drive,

and it could be the last time you see me alive

There could be an idiot on the road,

The only kick in life is pumping that steel.

Lock me up in the back of the trunk,

packed with foam and blind drunk.

 

They won't ever take me alive,

cause they all drive, killer Cars...

 

Don't die on the motorway,

The moon would freeze, the plants would die,

I couldn't cope if you crashed today,

All the things I forgot to say...

  

Inny utwór, który lubię a teledysk z niesamowitym wypadkiem w tle to 'The Scientist' Coldplay:

 

Nie wiem czy wypada zestawiać Coldplay z Radiohead. Robiąc to I might be wrong. Podobnie jak Radiohead. (tu bez prądu w Paryżu...)

   

a jeszcze inny wypadek muzyczno-filmowy na For those about to rock 

21:41, francuski_lacznik , Co jest grane
Link Komentarze (11) »
piątek, 05 października 2007
 

Idzie weekend. Najwyższy czas odpocząć od problemów Didy, Dariusza K. (szok, muszę przyznać, bo znam i lubię tego pana) i polskich klubów, które wkrótce przygodę z Pucharem UEFA będą zaczynać od I. rundy wraz z zespołami z Wysp Owczych czy Andorry... Powodzenia!

 

Wiedzieliście, że Flea (Michael Balzary) basista Red Hot Chilli Peppers wspomógł kiedyś swoją trąbką na koncercie z Nirvanę i to w ich 'hymnie' 'Smells Like Teen Spirit'? Ja nie wiedziałem, póki nie zobaczyłem.

 

 

Rzecz miała miejsce w 1993 roku podczas Hollywood Rock Festival w Brazylii na Morumbi Stadium w Sao Paulo. Swoją drogą czy to trochę nie tak, jakby powiedzmy Wayne Rooney (przyznajcie, że Flea i napastnik ManU mają podobną fizjonomię) wystąpił sobie jednorazowo w barwach powiedzmy Realu Madryt?

 

Ale miało być o dwóch - jak dla mnie - najlepszych współczesnych gitarzystach świata. Wpadł mi bowiem w ręce ranking magazynu 'Rolling Stone' 100 najlepszych gitarzystów wszech czasów... Nie do końca zgadzam się z autorami zestawienia, ale też za słabo znam twórczość takich panów jak powiedzmy Duane Allman czy Chuck Berry.

 

Kirk Hammett (Metallica) i Johna Frusciante (Red Hot Chilli Peppers). Dwóch wielkich wirtuozów.

Pierwszy (11. miejsce na liście) uczył się gry na gitarze od legendarnego Joe Satrianiego (ciekawe, że nie ma go w zestawieniu, bo jazzman? Na pewno byłby pierwszy w kategorii nauczycieli gry, bo wyszkolił jeszcze np. Davida Brysona z Counting Crows). Hammett co może zszokować niektórych metalowców uczył się jazzowej gry na gitarze w City College w San Francisco. Sam jest niezłym nauczycielem. Tu uczy rifów z 'Master of Puppets': 

 

John Frusciante (18. miejsce - stanowczo za niskie!) to genialny samouk. Grać w wieku sześciu lat nauczył go dziadek. Potem chłopak, kiedy już dostał pierwszą gitarę, nauczył się grać ze słuchu całą płytę Sex Pistols. W wieku 11 lat studiował grę Jimiego Hendrixa, Jimmy Page'a i Jeffa Becka.

Zakochał się w Red Hotach od pierwszego wejrzenia, a ich gitarzysta Hillel Slovak stał się jego idolem. Nauczył się grać wszystkie utwory RHCP z pierwszych trzech płyt (na basie też). Kiedy w 1988 Slovak przedawkował heroinę, wskoczył na jego miejsce (mówiąc w największym skrócie, bo nie było aż tak łatwo i prosto).

 

Tutaj John uczy jak grać 'Under the Bridge', ale warto dosłuchać długiego nagrania do końca, gdzie pokazuje 'perkusyjność' brzmienia gitary ritmicznej w muzyce Jamesa Browna...

 

 

Nie mam zamiaru rozstrzygać, który z nich jest lepszy, bo za bardzo lubię obu. Ostatnio oglądałem na żywo Frusciante na Stadionie Śląskim w Chorzowie i uważam, że uratował ten koncert (razem z Fleą), bo Anthony Kiedis niestety był wyraźnie bez formy...

 
16:19, francuski_lacznik , Co jest grane
Link Komentarze (7) »
wtorek, 25 września 2007
 

Nirvana

 

(Pol)sport sportem ale kto mi zabroni od czasu do czasu napisać coś o swoich fascynacjach muzycznych (czy filmowych - planach)? A mam nieprzepartą (jak mawia Jan Rokita) ochotę dać tu kilka utworów bez prądu Nirvany...

 

 

Jeśli chodzi o edukację muzyczną to na początku (czyli w 1984) była... Lista Przebojów Programu III Marka Niedźwieckiego czyli mainstream, z którego najbardziej podobała mi się Kora i Maanam. Choć miałem też przegraną od kolegi bez kabla czyli głośnik w głośnik garażową kasetę Brygady Kryzys, która w mediach publicznych (a innych nie było) była nieobecna. Pierwszy koncert - Oddział Zamknięty. Byłem wtedy w 8. klasie i OZ był gwiazdą tzw. Turnieju Młodych Talentów gdzie zadebiutowali Azyl P. ('Chyba umieram', 'Mała Maggie' - czy ktoś ich jeszcze pamięta?) i Klaus Mittfoch. Pamiętam, że publika przyjęła Lecha Janerkę i jego kumpli mocno ironicznie. Krzyczała: „Brawo młode talenty!”, bo na scenie chłopaki z brodami wyglądali jakby mieli sporo po 30. Oczywiście nikt nie zrozumiał wówczas tekstów w rodzaju 'Muł pancerny' czy 'Jezu jak się cieszę'...

 W skrócie powiem tylko, że w LO byłem fanem The Cure i nosiłem fryzurę a'la Robert Smith. Oprócz tego przeżywałem fascynacje Joy Division, Depeche Mode, Axlem Rosem i Guns 'n' Roses. Aż na studiach dotarł do mnie grunge. Przede wszystkim Peal Jam i Nirvana, ale i Soungarden, Stone Temple Pilot, potem dziewczyny z Breeders - w Polsce właśnie pozakładali kablówkę, wyłuskałem ich z MTV. Oczywiście zaczęło się od 'Smells Like Teen Spirit'. Nie będę ściemniał, że słuchałem Nirvany wcześniej, choć znam wielu takich co ściemniają, że znali. Ale też nie uważałem jak bohater 'Był sobie chłopiec', że Kurt Cobain (Kirk O'bain) to napastnik to napastnik Man United... 

 

Płyta 'Nevermind' była jak uderzenie obuchem w łeb. Później czytałem jak na rozdaniu nagród MTV zadedykowali dyrektorom stacji słynny utwór 'Rape me' z tekstem: Rape Me, My Friend/Rape Me Again/I'm Not The Only One/Do It And Do It Again/ Waste Me/Taste Me, My Friend/My Favorite Inside Source/I'll Kiss Your Open Sores Appreciate Your Concern/You'll Always Stink And Burn. Wybuchła z tego wielka afera, trochę większa niż pokazanie tyłka publiczności przez Janka Borysewicza...

 

A w 1993 wyszła płyta 'Unplugged in New York', gdzie oprócz własnych utworów nagrali niesamowite covery jak 'Plateau', 'Lake of fire' czy najlepszy, wieńczący płytę "Where Did You Sleep Last Night". Na szczęście nie Cobain nie zgodził się zagrać 'Smells', mówiąc, że granie tego utworu bez prądu ten byłby totalną pomyłką... Stanowczo ta płyta podbnie jak Nevermind znalazłaby się w moim Top 10 najlepszych albumów w historii, który pewnie kiedyś stworzę...

 

About the Girl

 

 

Where Did You Sleep Last Night

   

 

 

17:26, francuski_lacznik , Co jest grane
Link Komentarze (4) »
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie