wtorek, 31 sierpnia 2010

Jeśli chodzi o pogodę lato właśnie chyba nam się skończyło, od paru dni mamy już jesień. W futbolu koniec lata tradycyjnie dopełniło zatrzaśnięcie okna transferowego. Jedni znów byli wstrzemięźliwi (zwłaszcza kluby Wielkiej Czwórki na Wyspach), inni znów szastali forsą (jak Manchester City). Jedni kupowali mądrze (jak Barcelona - Javiera Mascherano, który dopełnia Dream team), inni głupio (jak City - Mario Balotellego, przynajmniej na tym etapie kariery, zwłaszcza, że wymusza to pozbycie się z klubu takiego zawodnika jak Emmanuel Adebayor). Jedne transfery były do bólu przewidywalne (jak Marouane Chamakha z Bordeaux do Arsenal) inne kompletnie zaskoczyły (jak przejście Raula do Schalke 04, Zlatana Ibrahimovicia do AC Milan). Kto waszym zdaniem zrobił najlepszy deal, a kto kompletnie umoczył i będzie żałował? Czyj transfer okaże się trenerskim strzałem w „10”? Która zmiana najbardziej Was zaskoczyła?

piątek, 27 sierpnia 2010

Juventus Turyn, Manchester City, FC Salzburg! Lech nie mógł wylosować lepiej! W obecnej formie, w obecnym składzie, w obecnym stanie polskiego futbolu, tej pogłębiającej się przepaści jaka nas dzieli od Europy i tak od początku skazany był na to, że z grupy nie wyjdzie. Lepiej jednak nie wyjść z grupy, w której grają budowane i odbudowywane europejskie potęgi jak Man City i Juventus niż z powiedzmy Alkmaar, Dynamo Kijów i BATE Borysów, z którymi mistrz Polski miałby pewnie takie same szanse. A tak przynajmniej do Poznania zjadą gwiazdy światowego futbolu. Zachodzące jak Alessandro del Piero, błyszczące jak Giorgio Chielini, Carlos Tevez czy Emmanuel Adebayor czy wreszcie wschodzące jak Miloś Krasić czy Mario Balotelli. Cały świat chętnie te (od)budowane potęgi w starciu z Lechem obejrzy, co oznacza spory zarobek za transmisje. A z drugiej strony, ponieważ szans żadnych na awans, nikt od piłkarzy i trenera zwycięstw wymagać nie może, oznacza to spokojna pracę, zero pretensji po nieuchronnych porażkach, żadnego zwalniania szkoleniowca i zawirowań w klubie, któremu nadzieja na awans przeszkodzi w walce o obronę mistrzostwa Polski.

wtorek, 24 sierpnia 2010

W pierwszej chwili ucieszyłem się z powołania do kadry na mecz z Ukrainą Euzebiusza Smolarka. Bo to znak, że trener Franciszek Smuda potrafi być elastyczny, umie przyznać się do tego, że się pomylił, nie uznaje, że wszystko wie najlepiej i zgadza się ze swoim zdaniem. Jeszcze niedawno, kiedy Smolarek pogrywał jeszcze w greckiej Kavali, pytany czy widzi go w szerokiej kadrze na Euro 2012, ironizował, że kavala to on może opowiedzieć. Inny trener szedłby w zaparte i twardo nie powoływał obrażonego przez siebie piłkarza, bez względu na jego formę, nawet gdy ten aktualną postawą na takie powołanie zasługiwał (jak Artur Wichniarek pomijany uparcie przez Leo Beenhakkera akurat w momencie swego momentum, gdy wbił kilkanaście goli dla Arminii czy Paweł Brożek przed Euro 2008). Pytanie czy Smolarek, póki co rezerwowy Polonii Warszawa, aż tak szybko zasłużył sobie na powołanie?

czwartek, 19 sierpnia 2010

Trener Polonii Warszawa Jose Maria Bakero zabronił swoim piłkarzom wybijać piłkę na aut w sytuacji, gdy kontuzjowany rywal leży na boisku. Odważna decyzja, bo były gwiazdor Barcelony na pozór wychodzi tu na cynika, któremu w bezwzględnym dążeniu do sukcesu nie przeszkadza chwilowe osłabienie rywala, którego piłkarz zwija się z bólu na środku boiska, czekając aż nadbiegnie doktor z noszowymi. Ale tylko na pozór, bo oczywista to oczywistość, że większość z tych umierających piłkarzy to spryciule, które próbują wymusić przerwanie obiecującej akcji, wybić rywala z rytmu, zarobić kilka cennych minutek. Tak samo jak ci symulanci, którzy pozorując wyrwanie nogi z korzeniami, wymuszają na rywalu kartkę. Właśnie stanął mi przed oczami Sergio Busquetsa, łypiący spomiędzy palców, czy sędzia ukarze czerwoną kartką Thiago Mottę w półfinałowym meczu Ligi Mistrzów Barcelona - Inter Mediolan...

środa, 18 sierpnia 2010

Postanowiłem w tym sezonie Ligi Mistrzów częściej vlogować, o ile będzie to możliwe, nawet na gorąco. Wtorkowe mecze decydującej rundy kwalifikacyjnej do Champions League dostarczyły mnóstwo emocji: Ireneusz Jeleń nie strzelił wprawdzie gola Zenitowi St. Petersburg, ale udowodnił, że piłka szuka go w polu karnym rywala, a jego Auxerre zagrało całkiem nieźle i nie jest bez szans w rewanżu. Tottenham zmyliła nazwa rywala, uznając najwyraźniej, że chłopaczków z Young Boys Berno mogą zlekceważyć, a tym czasem po pół godzinie przegrywali 0:3! Ale zdołali uciec z głową spod topora, wbijając dzięki szybkim zmianom Harry'ego Redknappa dwie bramki. Ale wydarzeniem wieczoru był fantastyczny występ w barwach Dynama Kijów 17-letniego bramkarza Maksyma Kowala, dla którego był to debiut w barwach ukraińskiego klubu. Jak chłopak tak zaczyna, to jak skończy?!

piątek, 13 sierpnia 2010

Drzwi zgrzytnęły i do celi wszedł strażnik. Był to jegomość wysoki i chudy; cerę miał ziemistą i oczy wiecznie podkrążone, gdyż cierpiał na wątrobę - wiedzieli o tym wszyscy ci, którzy siedzieli tu dłużej; on sam często uskarżał się w głos. Strażnik chrząknął głośno. Człowiek siedzący na pryczy spojrzał na niego z wyczekiwaniem.

- Rodzice przyjechali - powiedział strażnik. Głos jego brzmiał nosowo. - Trzeba się iść pożegnać.

Siedzący na pryczy milczał. Oglądał swoje ręce; dłonie miał wielkie, grube, o spękanych palcach. Ręce takie na pierwszy rzut oka wydają się niezgrabne i do niczego właściwie nieprzydatne; trzeba je dopiero zobaczyć przy pracy, aby przekonać się, ilu rzeczy potrafią dokonać.

-Tak - powtórzył strażnik i przestąpił z nogi na nogę. - Trzeba się iść pożegnać. Oni czekają już od rana, przyjechali pierwszym pociągiem.

czwartek, 05 sierpnia 2010

Właściwie nie miałem zamiaru zajmować się tradycyjnym niepowodzeniem mistrza Polski w odwiecznej batalii o Ligę Mistrzów. Ile razy można wyliczać te same błędy? Jest jednak mały punkt, którym Lech wyróżnił się na tle 14 poprzedników, którzy odbili się od bram raju. Więc pozwólcie, że pogratuluję władzom klubu dopięcia kilka godzin przed meczem transferu łotewskiego napastnika Artjomsa Rudnevsa. Rudnevs lekarstwem na nieskuteczność Lecha? - pyta w tytule tekstu o transferze jeden z portali. Zapewne, szkoda tylko, że to aspiryna podana komuś, kto właśnie dogorywa na komplikacje po grypie. Wicekról strzelców ligi węgierskiej wprawdzie nie pomógł w awansie do Champions League, ani nie pomoże w staraniach o rundę grupową Ligi Europejskiej, ale wydane na niego 400 tys. euro z pewnością zwróci się w walce o obronę mistrzostwa Polski...

środa, 04 sierpnia 2010

Futbol jak wiadomo jest na tyle nieprzewidywalny, że nie mogę wykluczyć, że Wisła Kraków jednak wygra na gorącym, azerskim terytorium. I to na tyle wysoko, że awansuje do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Ale nawet ten ewentualny sukces nie przesłoni nam faktu, że z Białą Gwiazdą nie jest ostatnio dobrze. Klub gra z roku na rok co raz gorzej, co raz mniej przekonująco, skutecznie, brzydziej itd., wszelkie zmiany są niestety na gorsze, parafrazując znane powiedzenie: zły piłkarz wypiera dobrego. Ciekawe wyjaśnienie tego stanu rzeczy dał w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Mirosław Szymkowiak. Były gwiazdor Wisły, z czasów kiedy jej kibice mogli czuć się dumni nie tylko z gry Białej Gwiazdy w w Polsce ale i w Europie, stwierdził, że przyczyną słabych wyników jest błędna polityka transferowa, w wyniku której w klubie zaczyna brakować Polaków, którzy są związani z miastem.

poniedziałek, 02 sierpnia 2010

- PZPN dzwonił do mnie. Proszono, żebym zaczął papierkową robotę, czyli skompletował dokumenty. Ale na razie jeszcze nie zdecydowałem czy tego chcę - mówi w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Laurent Kościelny. Słowa te należy odczytywać jednoznacznie: kiedy zadzwoni do mnie Laurent Blanc, z radością przyjmę powołanie do reprezentacji Francji. Jednym słowem: kolejny utalentowany piłkarz polskiego pochodzenia, który mógł grać w reprezentacji Polski jest dla nas stracony przez opieszałość, lenistwo, olewactwo, tumiwisizm, działaczy PZPN w tym trenera kadry. Nie sztuka bowiem dzwonić do prośbą o „rozpoczęcie papierkowej roboty” do faceta, który właśnie przeszedł do Arsenalu. Zamiast dzwonić teraz, trzeba było odwiedzić go i namówić na grę dla ojczyzny przodków kiedy z drugoligowego Tours przenosił się do Lorient (nie ma wielu polskich obrońców, za których kluby płacą 1,7 mln euro). Najlepiej było posłać tam trenera kadry z jakąś rozpoznawaną we Francji legendę polskiego futbolu (np. Andrzej Szarmach), albo po prostu z Ludo Obraniakiem, a ewentualnie wahanie (a przecież Kościelny sam wyszedł z tą inicjatywą) przypieczętować obietnicą powołania na konkretny mecz.

sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie