wtorek, 29 czerwca 2010

Oto mój autorska teoria spiskowa, posłuchajcie. Wpadłem na nią oglądając na stadionie w Pretorii drugi najgorszy mecz jaki widziałem na żywo na mundialach – Paragwaj - Japonia. Tym pierwszym był również trwający na nieszczęście 120 minut pojedynek Ukraina – Szwajcaria cztery lata temu na MŚ w Niemczech, na którym z żalu, że go muszę oglądać i jeszcze napisać z niego relację, wyłem do księżyca. Co łączy oba spotkania? To, że w obu meczach grały drużyny, które albo debiutowały, albo nigdy wcześniej nie zaszły do ćwierćfinału, co być może tak pętało im nogi. Wymęczona Ukraina w następnej rundzie trafiła na Włochy, z którymi gładko przegrała 0:3. Za to wypoczęci spokojnym zwycięstwem Włosi spokojnie pokonali w następnej rundzie Niemców, by po pamiętnym finale zostać mistrzami świata...

Byłem dziś na konferencji prasowej niemieckich piłkarzy, pierwszej po wyeliminowaniu z mundialu Anglii. Zawodnicy, którzy do nas wyszli – Mirosław Klose i Sami Khedira zaprezentowali skrajnie różne opinie na temat powtórek wideo w trakcie meczu. Khedira był przeciwny, uważa, że najlepiej jest tak jak jest. Futbol to emocje i uzależnienie wszelkich meczowych decyzji od wynalazków technologicznych z owych emocji go wypierze. Owszem, sędziowie popełniają błędy, ale cierpi na tym ktoś inny. Niemcy też ucierpiały, kiedy w meczu z Serbią czerwoną kartkę dostał Klose. Niemcy musiały później drżeć o awans z grupy do ostatnich minut meczu z Ghaną.

niedziela, 27 czerwca 2010

Niestety taki to już jest z reporterami na mundialu, że w czasie kiedy jedni chodzą na najlepsze mecze, drudzy mają inną robotę do wykonania i dobrze jeśli w ogóle obejrzą jedno czy drugie hitowe spotkanie w telewizorze. Założę się, że z Was wszystkich to ja obejrzałem najlepsze jak dotąd spotkanie mundialu, Niemcy - Anglia na najmniejszym ekranie (chyba, że ktoś oglądał na komórce). Akurat w tym czasie byłem na treningu Japończyków, w sumie udanym, bo zamieniłem parę słów z Nakamurą i kapitanem 'Niebieskich Samurajów' Hasebe. Ale japońscy koledzy najbardziej gratulowali mi tego, że o fenomenie Japończyków wypowiedział się dla nas ich największy gwiazdor telewizyjny, którego zahaczyliśmy zupełnym przypadkiem, tylko dlatego, że niósł w rękach samurajską wuwuzelę. Ale okupiłem to obejrzeniem triumfu Niemców na ekranie wielkości pocztówki. No ale przynajmniej teraz oglądam mecz Argentyny z Meksykiem, a w kieszeni mam już wejściówkę na konferencję Diego Maradony, z czego relacja wkrótce...

sobota, 26 czerwca 2010

Jeśli chodzi o poziom futbolu, mundial w RPA póki co mnie rozczarował. Żaden mecz nie powalił mnie na kolana, nawet nie zbliżając się poziomem do wielkich hitów jakie oglądałem np. na Euro 2000 (Anglia – Portugalia), 2004 (Holandia - Czechy) czy 2008 (Holandia – Francja czy Holandia – Włochy). Czy to z powodu szczególnych warunków klimatycznych (w Południowej Afryce panuje zima), czy gry na dużej wysokości na jakiej jeszcze mistrzostw świata nie rozgrywano, czy piłkę Jabulani, która nie leży ani bramkarzom ani strzelcom. Czy też wreszcie przez piekielne wuwuzele, które dekoncentrują piłkarzy i nie pozwalają im się komunikować.

czwartek, 24 czerwca 2010

W ramach cyklu 'kulisy mundialu w RPA' odnajduję miejsce, w którym cały mecz na murawie stadionu Ellis Park przestał trener Marcello Lippi, patrząc z bezradnością jak jego mistrzowie świata pozwalają Słowacji wbić sobie trzy gole (pierwszy raz na mistrzostwach świata od finału w 1970, kiedy to trzy gole strzelili Italii Brazylijczycy z Pele w składzie). Spoglądam na ławkę rezerwowych, na której z przerażeniem patrzył na klęskę, unieruchomiony przez kontuzję Gianluigi Buffon. Odwiedzam ławkę szczęśliwych Braci Słowaków, którym w takim dniu zazdroszczę jak jeszcze nigdy w życiu. A przy okazji odkrywam cóż to za niesamowity zapach da się wyczuć na opustoszałym stadionie...

wtorek, 22 czerwca 2010

Jestem na meczu Meksyk - Urugwaj na przepięknie położonym stadionie Royal Bafokeng w Rustenburgu. Mecz niezwykle ważny, bo zwycięzca wychodzi z grupy A na pierwszym miejscu i w następnej rundzie nie trafia na Argentynę. Nie wygląda raczej, żeby obie drużyny umówiły się na remis, ataki idą to w jedną to w drugą stronę. Ale ciężko nam się skupić na tym świetnym meczu, skoro jednocześnie w Bloenfontaen trwa drugie, równie ekscytujące spotkanie w tej grupie, którym Bafana Bafana gra ze skonfliktowaną reprezentacją Francji. Dziennikarz koniecznie powinien obejrzeć jak piłkarze Raymonda Domenecha poradzili sobie z medialną zawieruchą po sprawie z Anelką, "kretem" w drużynie i potepieniem całego narodu. Tam też sie dzieje, gol dla RPA, czerwona kartka dla Yohana Gourcufa. Jak z tego wybrnąć? A tak....


Jaka szkoda, że nie zdążyłem nagrać! Właśnie na boisko wbiegł kibic Meksyku, przebiegł całe boisko i nie niepokojony przez nikogo wrzucił się do bramki Urugwaju. Spokojnie z niej wybiegł, przebiegł do linii bocznej i dopiero tu powalił go na ziemię Szwajcar w garniturze FIFA, którego kojarzę. Nikt inny, ochrona, policja, wolunariusze nawet się nie ruszył.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Nie chwaliłem się tym wcześniej, ale codziennie mam przyjemność jeść śniadanie z jednym z najlepszych polskich piłkarzy w historii, Włodzimierzem Lubańskim, mieszkamy bowiem w Johannesburgu w tym samym hotelu co ekipa TVP. Nie mam możliwości – jak Wy - słuchać jego komentarzy w trakcie spotkań. Ale za to co rano, przy herbacie, omlecie, dziwnych południowoafrykańskich plackach i czymś co nie wiemy czym jest ale nawet smakuje - mogę konfrontować swoje opinie na temat tego co wydarzyło się na boisku z człowiekiem, który potrafił grać w piłkę i rozumie przeróżne boiskowe niuanse. Dzisiejszy poranek zdominowały wyniki wyborów, ale tylko przez chwilę, a potem już mecz Brazylia – Wybrzeże Kości Słoniowej, na którym wszyscy byliśmy, zwłaszcza sprawa Kaki.

niedziela, 20 czerwca 2010

Spełniliśmy nasz obywatelski obowiązek i zagłosowaliśmy w Ambasadzie Polski w Pretorii. Żeby dostać się do urny musieliśmy sporo odstać w kolejce, której – jak nam powiedział konsul Marek Kolański, nigdy tutaj nie było (w porównaniu z poprzednimi wyborami głosuje 45 % więcej osób). Spotkaliśmy na miejscu kilka niesamowitych osób. Np. Magdę Gawron, która od 10 miesięcy opiekuje się w sierocińcu w Johannesburgu dziećmi zarażonymi HIV, przygotowując je do adopcji w Europie. Albo dwóch rowerzystów, Ryszarda Karkosza i Mariusza Mitrowskiego, którzy przyjechali zagłosować aż z… Kairu. Czyli ponad 11,5 tys. Km! Zabrało im to ponad siedem miesięcy, a po drodze jeden z nich trafił do aresztu w Sudanie, a w Botswanie słoń o mało co nie przespacerował się po ich namiocie…

piątek, 18 czerwca 2010

To było wczoraj, ale awaria laptopa odcięła mnie od netu! Razem z Jakubem Guderem, zwycięzcą konkursu Continentala na mundialowy komentarz - może pamiętacie że był taki konkurs u mnie na blogu i na sport.pl - oglądamy mecz Argentyny z Korea Płd, trzy bramki Gonzalo Higuaina i czujemy się w centrum kibiców Albicelestes jak na słynnym stadionie La Bombonera, na którym swoje mecze rozgrywa Boca Juniors. Wreszcie jacyś kibice i ich orkiestra zagłuszyli wuwuzele, które po niemal pewnym odpadnięciu Bafana Bafana z turnieju jakby ucichły. Zobaczcie zresztą sami...


 
1 , 2 , 3
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie