piątek, 30 kwietnia 2010

Czy wśród czytelników Polsportu są uczestnicy tegorocznej edycji turnieju Coca-Cola Cup, największego młodzieżowego turnieju piłkarskiego w Polsce? Jeśli tak, to ostatnia chwila, żeby wystartować w konkursie, którego zwycięzcy (aż czterech!) pojadą na obóz treningowy do RPA (w trakcie mundialu!), gdzie będą mieli okazję nie tylko trenować z rówieśnikami z całego świata, ale i obejrzeć na żywo mecz Mistrzostw Świata! Trzeba tylko nagrać krótki filmik - kamerą, aparatem cyfrowym czy nawet telefonem komórkowym - pod hasłem „Moje umiejętności piłkarskie”. Cokolwiek, czym chcielibyście się pochwalić: trickami, sztuczkami w stylu CR7 czy R10, pokazem strzałów nie do obrony 'a la Juninho Pernambucano czy efektownych parad bramkarskich jak Julio Cesar (chyba nr 1 na świecie obecnie). Film należy umieścić na YouTube, a odnośnik opublikować na forum internetowym www.cocacolacup.pl.


17:50, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (24) »
czwartek, 29 kwietnia 2010

Rany, co się stało z umiejętnością czytania ze zrozumieniem większości z Was? Jeden @szeryf65 mnie nie zawiódł, zrozumiał (szeryfie - strzałka!). Ależ przecie chwalę Inter, doceniam jak najbardziej (@Altobelli, odpowiadam z szacunku dla nicka). Zagrał fantastycznie, skutecznie, bezwzględnie, zdyscyplinowanie i osiągnął co chciał. Wszak w futbolu o to chodzi, żeby awansować, wygrywać. Tylko, że osiągnął to metodą destrukcji, niwelując cały potencjał Barcelony, sprawiając, że piłkarze grali bezradnie, wolno, bezproduktywnie. Mało tego! Inter zmusił piłkarzy Barcy do uciekania się do żenujących sztuczek, oszustw i 'padalina' z włoskiego arsenału. Co za upokorzenie dla drużyny, która dopiero co grała w tak olśniewającym stylu! To właśnie nazwałem 'śmiercią futbolu', bo pamiętamy jak Barca grać potrafi. Że występ Interu był genialny taktycznie? Był, ale jakże niestrawny w odbiorze. Dla mnie przynajmniej. Wolę mecze, w których obie drużyny grają w piłkę, a nie jedna drugiej skutecznie wybija futbol z głowy, parkując autobus przed własnym polem karnym, jej napastnicy nigdy nie przekraczają połowy rywala, każdy faul, upadek, aut, rożny, każda symulka to okazja do urwania z meczu minutki. Nie podoba się Wam określenie 'antyfutbol', zwijcie jak chcecie, może być wyrafinowana strategia ultradefensywna (@1.imperator) czy taktyczne wyrachowanie (@juno_reactor). Nie zabraniam nikomu tego lubić. Powtarzam: doceniam efektywność tej postawy Interu. Ale pozwólcie, że osobiście będę tęsknił za grą jak w meczach Barcelona - Arsenal.

Od momentu, w którym piłkarze Interu dotkną stopami murawy Camp Nou, zaczną nienawidzić swojej profesji – zapowiadał przed meczem obrońca Barcy, Gerard Pique. Niestety, to co zobaczyłem w środowy wieczór na Camp Nou sprawiło, że to ja zacząłem nienawidzić moją profesję, bo nie pozwalała mi ona wyłączyć tego antyfutbolu, którego byłem świadkiem…

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

W szokującym wyznaniu na antenie radia BBC członek pewnego gangu anonimowo oznajmił, że jeden z czołowych zawodników pewnego londyńskiego zespołu Premier League płaci 90 tysięcy rocznie za „ochronę” - donosi Sport.pl. Gdyby piłkarz się sprzeciwił, nie mógłby grać dalej w piłkę. „Ochrona” już by się o to postarała. Bezpieczna nie mogła by się też czuć rodzina piłkarza. Gangster ujawnił tylko, że członkowie gangu wymuszający haracz dawni przyjaciele z dzieciństwa owego zawodnika. - Kiedy dorastasz w pewnej grupie ludzi, dzięki którym byłeś bezpieczny w dzieciństwie, a później zostajesz piłkarzem, to przychodzi czas zapłaty. Członkowie gangu stojący wyżej ode mnie wymogli zapłatę określonej kwoty co dwa miesiące, około 15 000 funtów. Jeżeli zaprzestałby płatności, nie mógłby kontynuować kariery. Stałaby mu się krzywda. Jeśli chciałby sobie zagwarantować bezpieczeństwo, to wiemy, gdzie mieszka jego rodzina, przyjaciele, ludzie na których mu zależy...

piątek, 09 kwietnia 2010

Tylko do końca dzisiejszego dnia (do 23.59) można przysyłać komentarze na wideo-konkurs Continentala, którego zwycięzca poleci na mecz Argentyny do RPA, zaliczając przy okazji safari w Parku Krugera! Więc kto jeszcze kisi swój komentarz do pierwszej połowy finału mistrzostw świata, w obawie, że mu skopiują genialne pomysły, niech nie zwleka. Ostatnia szansa. Póki co prac przyszło mniej niż uczestników mundialu, więc szanse na wygraną są naprawdę wielkie! Wśród przysłanych komentarzy mam kilku swoich faworytów, z których wybiorę szczęśliwca (albo szczęśliwczynię, bo dziewczyny także wystartowały w konkursie), ale zanim to zrobię chcę poznać Waszą opinię jak w przypadku poprzednich konkursów. Wielu jest wśród Was surowych recenzentów, więc do dzieła! Kogo Waszym zdaniem najbardziej zasługuje na wyekspediowanie go RPA, żeby na żywo obejrzał sobie w akcji Leo Messiego, Martina Palermo, Martina Demichelisa i kogo tam jeszcze rzuci w bój Diego Maradona?

środa, 07 kwietnia 2010

Cóż jeszcze można napisać o występie Leo Messiego przeciwko Arsenalowi? Coż jeszcze można dodać po słowach Arsena Wengera, który stwierdził, że Argentyńczyk jest nie tylko najlepszym obecnie piłkarzem świata, ale zawodnikiem z innej bajki niż reszta, jakby ściągniętym z PlayStation? Chyba tylko, że podrasowany dodatkowymi kodami. Pep Guardiola już dwa tygodnie temu, po hat-tricku Messiego z Saragossą bezradnie rozkładał ręce przed dziennikarzami, mówiąc, że skończyły mu się superlatywy dla opisywania młodego geniusza. Mnie epitety skończyły się we wtorkowy studiu Ligi Mistrzów w nSporcie. Niech więc hiszpańska prasa prześciga się w wymyślaniu gloryfikujących tytułów, jak ten (zaczerpnięty z bloga Miszy) „Cristiano Ronaldo uważa, że jest bogiem. Bóg uważa, że jest Messim” (akurat przed Grand Derbi). Skupmy się więc na czym innym. Czy zauważyliście, że dawno już nie mieliśmy takiej sytuacji, by czołowe drużyny były tak uzależnione od formy jednego zawodnika, bez którego nic kompletnie nie idzie, który by tak uzależnił resztę zespołu od swojej postawy?

wtorek, 06 kwietnia 2010

Nie jest to film, który koniecznie chciałbym każdemu polecić - w przeciwieństwie np. do 'Wyspy Tajemnic' Martina Scorsese z naprawdę świetnym Leonardo di Caprio, który zmusza do myślenia i spekulacji długo po wyjścia z kina - ale przyznaję się, że jakiś czas temu obejrzałem 'Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna'. Jest tam scena, w której główny bohater, poraniony w pojedynku, który już, już zaraz przegra, w zetknięciu z wodą odzyskuje wszystkie siły, a jego rany cudownie się zabliźniają. Jest bowiem, jak się okazuje, synem Posejdona - każdy mam nadzieję pamięta - boga mórz, oceanów i wszystkich wodnych stworzeń. Nie umiem sobie przypomnieć kim jest tata Wayne Rooney'a - z pewnością jednak nie Grekiem, więc boskie koneksje w grę raczej nie wchodzą - ale i na nim wszelkie rany i kontuzje, które miały trzymać go poza boiskiem przez długie tygodnie, goją się w sposób błyskawiczny, iście magiczny! Poważnie zastanawiam się jednak, czy Anglik, gwałcąc wszelkie prawa medycyny, powinien wracać już na rewanżowy mecz z Bayernem Monachium?

niedziela, 04 kwietnia 2010

Zaprawdę prawdziwy i piękny tytuł nadał swemu blogowi Michał Okoński. Oczywiście, tego że futbol jest okrutny i nijakiej sprawiedliwości w nim nie ma, byłem świadkiem już nie raz. Ale w sobotę na Konwiktorskiej aż mnie serce zabolało gdy w 91 minucie meczu z Wisłą Kraków Sebastian Przyrowski skiksował i zamiast wybić wolno toczącą się do niego piłkę, pozwolił jej doturlać się do siatki. Zupełnie jak Artur Boruc w Belfaście czy Paul Robinson w meczu Anglików z Chorwatami. Podanie do swojego bramkarza w światło bramki, nikt nie atakuje, zaraz łatwo to wybiję, a tu, hop, kępka trawy i katastrofa: koledzy, którzy tak dzielnie stawiali opór liderowi, padają na murawę z twarzami w dłoniach. A ty, człowieku, który dzięki kilku świetnym interwencjom za kilka chwil byłby bohaterem i ojcem tego sensacyjnego remisu, stajesz się tym, który zawiódł najbardziej. Ba, pośmiewiskiem nawet i to dla własnych kibiców (i kolejny fuck-palec pokazany przez piłkarza swoim 'wiernym' fanom na boiskach Ekstraklasy).

sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie