wtorek, 31 marca 2009

 

A tymczasem dwa dni przed meczem z Irlandią Pn kadrowiczów i trenera trzymały się żarty...

 


 

Ten krótki filmik z otwartego treningu kadry we Wronkach podzielił chłopaków w redakcji. Jedni twierdzą - zwłaszcza jeden co sam był w kadrze, ale nie piłkarskiej - że takie żarty w grupie dwudziestu pary facetów są jak najbardziej normalne i dziwne byłoby gdyby ich nie było, za to Leo Beenhakker cytował piłkarzom na treningach np. myśli Erazma z Rotterdamu. Dla innych rozpadł się w gruzy wizerunek trenera-gentelmana, światowca o nieskazitelnych manierach, wzoru dla nas, mieszkańców drewnianych chatek. - Przecież selekcjoner powinien też być wychowawcą, a tu dowcip na poziomie koszar! - sarkał jeden z nich. Inni jeszcze stwierdzili, że w takim razie nie dziwota, że ośmieszony w oczach kolegów Artur Boruc nie był później w stanie skoncentrować się w meczu, ci już jednak wyraźnie przegięli...

 

 Polska - San Marino i inne mecze eliminacje MŚ 2010 w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

17:52, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (36) »
niedziela, 29 marca 2009

 

„W opustoszałym magazynie zbiera się kilku uczestników nieudanego skoku na sklep jubilerski. To tytułowe 'wściekłe psy' - liżą się tu z ran i czekają na dalsze instrukcje od swojego szefa, przede wszystkim jednak usiłują ustalić, który z nich jest zdrajcą...” - mam wrażenie, że ten fragment krótkiej, gazetowej recenzji „Wściekłych psów” idealnie pasuje do atmosfery panującej w tym momencie w polskiej kadrze, po nieudanym skoku w Belfaście. To wypominanie sobie kto co zrobił, a kto czego nie zrobił, czy przy pierwszym golu zawinił Mr. Pink czy Mr. Blonde - największy wariat ze wszystkich, który krzyczał: „moja!”, zrobił parę kroków do piłki, ale jej nie złapał. Czy przy trzecim golu, który ostatecznie zawalił sprawę, gorzej zachował się Mr. Blonde, który skiksował przy wybiciu piłki, czy Mr. Blue, który bezsensownie podawał w światło bramki, wiedząc na jakim klepisku, pełnym kępek toczy się walka...

 

Wielki film Quentina Tarantino przypomniał mi się i z innego powodu. Byłem na zgrupowaniu we Wronkach i muszę przyznać, że dawno nie było na kadrze tak świetnej atmosfery, tak dobrych humorów i takiej pewności siebie. Głównie pewnie za sprawą tego, że wszyscy (oprócz nieszczęsnego Ebiego) grają na co dzień w klubach, nikt nie jest sfrustrowany heblowaniem ławy, nikogo nie trzeba było dopieszczać, że trudno, tamten trener go nie lubi etc. Stąd mnóstwo wygłupów jak konkurs karnych strzelanych przez Artura Boruca, Robertowi Lewandowskiemu, jak żarty Darka Dudki, żeby w miejsce kontuzjowanego Pawła Brożka w ataku wystawić... Marcina Wasilewskiego, który tyle ostatnio strzela... Jak żarty Leo Beenhakkera z Wasyla, że wreszcie nauczył się pięć razy podbijać piłkę bez odniesienia kontuzji czy zabawy Holendra z Kubą Błaszczykowskim, którego siwowłosy trener nieprzepisowo krył podczas gierek...

 

Nie mówię, że na zgrupowaniu powinna panować atmosfera cichego skupienia przed zbliżającą się misją, ściszone głosy, szepty itd. Przecież wszystkie drużyny mają swoich rozluźniaczy atmosfery, a jak nie mają to zapraszają na zgrupowania komików. Ale przypomniała mi się opowieść Joe Cabota, mózgu skoku na jubilera z „Psów”, który wściekł się raz, że wszyscy na spotkaniu żartują i opowiedział o trzech smutnych facetach w więzieniu, którzy ze smutkiem zastanawiają się jak tu trafili i wspominają, a pamiętacie jak snuliśmy plany było tak wesoło i zabawnie... Po czym następuje cała heca z wybieraniem sobie kolorowych imion, aż Cabot musi przerwać to swoim robimy „my way or highway”, co słynna Ewa Gałązka tak malowniczo przetłumaczyła jako „pomysł mój albo ch...”

 

Sprytny plan Joe Cabota nie mógł wypalić, bowiem w ekipie była policyjna wtyka w postaci Mr. Orange'a (skojarzenia ze sponsorem piłkarskiej reprezentacji Polski nieuzasadnione), a podczas skoku Mr. Blonde wpadł w amok. Skok w Belfaście wyglądał tak jakby chłopaki działały bez planu. Mózg naszego skoku źle założył, że sprawę da się przeprowadzić z jednym tylko napastnikiem, nie do końca też dobrze dobrał obsadę, np czy nie dojrzał na treningach, że Kuba Błaszczykowski po tak długiej kontuzji nie w niczym nam pomoże? Ale błędy popełniali wszyscy, a ich symbolem (oprócz nieporozumień, które skończyły się stratą goli) była nieudana próba brazylijskiego dryblingu, podczas której naszemu Mr. Brown'owi splątały się, a on sam wywalił się na murawę przy kpinach publiczności. No i dlatego skończyło się taką rzeźnią...

 

 

Fot. Kuba Atys

 Polska - San Marino i inne mecze eliminacje MŚ 2010 w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus! 

15:06, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (21) »
piątek, 27 marca 2009

Pan Smolarek z prawej...

 

Powiem tak, jak mi powiedział dosłownie kilka godzin temu Leo Beenhakker kiedy go pytałem, kto w Belfaście zagra w bramce. Holender stwierdził, że obsada polskiej bramki to dla niego zawsze najgorsza decyzja, bo ma trzech równorzędnych bramkarzy, którzy dają z siebie wszystko i wie, że wskazując tego jednego chcąc nie chcąc musi skrzywdzić dwóch pozostałych. Ja mam jeszcze gorzej, bo koszulkę mam jedną a wspomnień Waszej Fantastycznej Akcji aż 73! I tak jak Leo musiał sobie odpowiedzieć przed meczem z Irlandią czy bardziej mu się przyda fantastycznie broniący na linii Artur Boruc, czy raczej Łukasz Fabiański, który w razie potrzeby staje się piątym obrońcą, tak i ja musiałem wybrać, bo mecz tuż, tuż.

 

Koszulkę wygrywa American_Soldier za oryginalny pomysł, by tamten nieoczekiwany i bez mała historyczny triumf opisać w stylu sienkiewiczowskim.. Jeśli ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby sięgnąć do pierwszych stron „Ogniem i Mieczem”, to znaczy, że ta bramką naprawdę coś dla niego znaczy. Wybór taki także dlatego, że „Trylogia” była w dzieciństwie moją ulubioną lekturą, znałem całe cytaty na pamięć i zaginałem kolegów pytaniami w rodzaju „jak miał na imię Bohun?”, albo „której nogi nie miał Jóźwa Butrym Bez Nogi?” Ha, wiedzielibyście bez sprawdzania?

 

Swoją drogą to ciekawe, że właśnie ta bramka Ebiego Smolarka (eh, gdzie jest niegdysiejszy Ebi?!) z meczu z Portugalczykami najbardziej napawa Was dumą i najbardziej zapadła Wam w pamięć. Chyba znalazłaby się i na mojej liście najwspanialszych goli reprezentacji Polski i pewnie z tego samego powodu: że strzelona Portugalii, czwartej drużynie świata z Cristiano Ronaldo, Sabrosą i spółką. Że pierwsze zwycięstwo Polsdki nad drużyną ze ścisłej światowej czołówki w meczu o punkty od 20 lat... Ciężko byłoby mi wybrać tą trójkę. Czy wziąć gol Marka Citki na 1:0 strzelony Anglikom, którą przypominają toldo16 i bjk1985. A choć wtedy przegraliśmy to prowadzić z Anglią na Wembley, nawet przez chwilę... bezcenne. Czy gol Bartosza Karwana z meczu z Norwegią w Oslo, który przypomina sztwiertka, a który samego strzelca chyba najbardziej zaskoczył. Czy niesamowitą gol Jacka Krzynówka na Estadio da Luz - nie pamiętam, żeby polski piłkarz wpędził kiedyś kogoś w taką rozpacz jak Krzynek Ricardo i Luisa Felipe Scolariego...

 

A skoro o tej bramce Krzynówka mowa, zaskoczę Was niczym on Ricardo i wszystkich kibiców, którzy tam na stadionie i w ojczyźnie przed telewizorami wrzeszczeli wtedy: „tylko nie strzelaj!!!” i... przyznam jeszcze jedną zwycięską koszulkę, com ją dostał dla siebie. A dostanie ją rafal.5y, który przypomniał tamten ogólnopolski wrzask i wstyd za brak wiary w „wielką małą stopę”... Swoją drogą, rozmawiałem wczoraj z Krzynówkiem i niesamowita poczciwina z niego. Wcale nie wie czy zagra i jak to mówi to nie ściemnia, po prostu póki nie zobaczy składu to nie wie. A jak zagra to postara się zrobić swoje, a my wiemy, że na pewno się postara...

 

Aha, i jeszcze mini_nagroda za najlepszą krótką formę i złośliwy humor w jednym, czyli niezapomnianą akcję pajaca_kultury... A to złośliwa bestia...

 

Nagrodzonych proszę o kontakt na mejla, a pozostałym dziękuję za fantastyczne wspomnienia, nawet artart, za tę akcję Leśniaka i Socjologa za niedawną traumę wiedeńską...

 

I do następnego konkursu!

 

Irlandia Pn - Polska i inne mecze eliminacje MŚ 2010 w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus! 

16:35, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (13) »
środa, 25 marca 2009

 

 

 

Nie wiem czy wiecie, że Ireneusz Jeleń (najprawdopodobniej od pierwszych minut w ataku), Robert Lewandowski (z treningów wygląda, że na prawej stronie jak w Lechu), Marcin Wasilewski (jeśli Leo Beenhakker nie zaczyna ustalać składu od niego, to naprawdę już nie wiem, od kogo) i spółka wybiegną na mecz przeciwko Irlandii Pn. w Belfaście w nowych strojach Nike'a. Stroje są obcisłe, dzięki czemu rywali nasze chłopaki będą mogły straszyć rywali 'brzuszkami-sześciopakami', a też ciężko będzie ich złapać za te koszulki (choć przecież Jelenia i tak mało kto dogoni).

 

Nowych koszulek na razie jest w Polsce tylko 100. Dostali na razie tylko kadrowicze (nie szybko trafią do sklepu) i… dzięki uprzejmości firmy Nike, autor Polsportu, który już tradycyjnie przeznacza ją dla jednego ze swoich ulubionych czytelników. Koszulka wygląda tak (tylko bez numeru, bo ta należy do Kuby)…

 

…i żeby ją dostać należy wziąć udział w akcji: 'koszulka za akcję', czyli opisać mi tu na blogu po blogersku, dziennikarsku czy literacku którąś z akcji w wykonaniu reprezentantów Polski, która najbardziej zapadła Wam w pamięć, śni się słodko do dziś, albo na myśl o niej zgrzytają Wam zęby. Wszystko jedno czy zakończona bramką Smolarka, Olisadebe czy Dziekanowskiego czy też paradą Boruca, Dudka, Młynarczyka czy Tomaszewskiego. Ma być jedna 'złota akcja'. Stronniczego wyboru najlepszej akcji dokona stronnicza komisja, do której powołałem Miszę Szadkowskiego, z którym warujemy we Wronkach. Aha, nikogo z zabawy nie wykluczam, ale uprzedzam, że koszulka jest naprawdę obcisła i jeśli ktoś zamiast 'kaloryfera' ma z przodu brzuszek 'piwny' to może być kłopot...

No to do dzieła!

Nowe stroje reprezentacji. Uwaga! Bardzo obcisłe!

Irlandia Pn - Polska i inne mecze eliminacje MŚ 2010 w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus! 

15:03, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (75) »
czwartek, 19 marca 2009
Artur Boruc dusi Rangersa, David Weir podczas Derbów Glasgow 

Kiedy wyczytałem w „Dzienniku”, że PZPN zamierza wynająć dla Artura Boruca specjalnego ochroniarza, który będzie chronił go w Belfaście przed złem wszelkim, pomyślałem, że to jakiś szczwany zabieg PR'owski tej agencji, która niedawno podjęła się znojnego zadania ocieplenia wizerunku związku. Nieufność podsyciła deklaracja sekretarza PZPN, Zdzisława Kręciny, który stwierdził, że skoro wielu znanych piłkarzy na świecie ma swoich ochroniarzy - np. Ronaldo czy David Beckham to i Artur też może takiego mieć.

Ja rozumiem troskę PZPN po ostatnim ataku terrorystycznym w Belfaście, w trakcie którego ciężko rany został polski dostawca pizzy. Ale atak był wszak wymierzony w brytyjskich żołnierzy, a Polak kompletnie przypadkową i niechcianą ofiarą. Zresztą gdyby IRA istotnie planowała jakiś podły akt z okazji meczu z Polską to obawiam się, że cała agencja ochrony „Zubrzycki” nie na wiele pomogła. Jeśli zaś obawę PZPN wzbudził chuligański atak cegłówkami na dom Boruca w Glasgow po wygranym przez Celtic z Rangersami finale Pucharu Ligi, to przecież sprawcy raczej nie podążą za nim do Belfastu, skoro go mają na miejscu. Agresja protestanckiego tłumu wobec „religijnego prowokatora”? Skoro Boruc już tyle razy o własnych siłach opuszczał Ibrox Park to i stadion w Belfacie opuści. Chyba, że PZPN szuka sprytnego pretekstu, żeby umieścić w naszej bramce dodatkowych obrońców w strojach ochroniarzy, co może nie byłoby głupie.

Zresztą znając temperament boiskowy Boruca, nie wiem czy o ochroniarzy nie powinni się raczej postarać Irlandczycy Północni. Albo... nasi obrońcy, zwłaszcza jeśli któryś planowałby danie ciała i jeszcze granie twardziela jak niedawno Aiden McGeady... Przypomniały mi się opowieści szefa ochrony Manchesteru United o tym jak bardzo wszyscy bali się... Roy'a Keane i zastanawiali nie jak ochraniać MU przed światem zewnętrznym, ale świat zewnętrzny przed gniewem Irlandczyka. Ochroniarz opisywał, że do dziś drży jak sobie przypomni Keane'a w furii. Ta sama krew.

Artur Boruc i Stephen McManus

 

Ligi Europejskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus! 

 

18:19, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (12) »
środa, 18 marca 2009

 

Nikt ci tyle nie da, ile ci Pawelec... obieca - takie przysłowie krążyło w latach 90. w piłkarskim światku. Zbliżają się wybory prezydenta Realu Madryt w miejsce skompromitowanego Ramona Calderona i nieudolnie zastępującego go Vicente Boludy, toteż zaczyna się sezon na wielkie obietnice. Już od pewnego czasu wiadomo, że do powrotu do „Piłkarskiego Białego Domu” jak sam nazywa klub szykuje się Florentino Perez, twórca koncepcji galacticos, który władzę zdobył spełnioną obietnicą sprowadzenia na Santiago Bernabeu Luisa Figo, a później utrzymał ją obiecując i sprowadzając Zinedine Zidane'a, Ronaldo i Davida Beckhama. Z drżeniem oczekiwałem kogo Perez obieca tym razem.

- Oczywista oczywistość - myślałem sobie - że Cristiano Ronaldo, który jako najlepszy piłkarz świata wszystkich plebiscytów znajdzie się na liście życzeń zapewne każdego kandydata (inna rzecz czy Portugalczyk będzie chciał się przenieść do drużyny, która w Lidze Mistrzow od pięciu sezonów osiąga rezultaty na miarę Celtiku Glasgow). Może jeszcze Kakę, może Fernando Torresa, David Villa, a nawet Stevena Gerrada?

 

Aliści tu mnie Prezez zaskoczył. Według „El Mundo Deportivo” pierwszym zawodnikiem jakiego obiecał jest... ten, który już raz pomógł mu zapewnić sobie kolejną kadencję, czyli.... David Beckham. Perez chce zaoferować Los Angeles Galaxy 12 mln euro, przebijając AC Milan. - Jeśli Florentino zostanie ponownie prezydentem, będzie próbował odzyskać Becksa - zapewnił hiszpański dziennik jeden z wysoko postawionych działaczy Realu.

Obawiam się, że nic dwa razy się nie zdarza i ta jedna obiecanka nie wstrząśnie elektoratem i nie wystarczy Perezowi. Mimo wielkiego uznania dla Anglika za styl w jakim wrócił do wielkiego futbolu w Milanie, ale z nim chyba nie da się wrócić na szczyt. Na razie deklaracja Pereza wywołała humorystyczną reakcję innego byłego  - Roberto Carlosa. Brazylijczyk stwierdził, że skoro Pérez wraca do Realu to i on chce. Ma 35 lat i zamierza jeszcze „trzy lata grać na maksymalnym poziomie”... - Kiedy dobrze trenujesz i jesteś zmotywowany, to wszystko jest dużo łatwiejsze. W tym sezonie zdobyłem dla Fenerbahçe Stambuł pięć bramek w lidze i trzy w Pucharze Turcji. Czuję się silny. W Realu spędziłem 11 lat i to jest moja drużyna życia - powiedział.

Niewykluczone, że wraz z Perezem w roli dyrektora sportowego w Realu pojawi się Zinedine Zidane. Nie będzie wówczas zaskoczeniem, jeśli pierwszym krokiem Francuza będzie sprowadzenie z Corinthians swego przyjaciela Ronaldo. Drżyj Europo, galacticos wracają? Trochę starsi, z trochę większymi brzucjhami, ale przecież techniki się nie zapomina!

Paparazzi przyłapali ostatnio wszystkich trzech jak spiskują w marokanskim mieście Fez...

 

Ligi Europejskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus! 

19:21, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (14) »
wtorek, 17 marca 2009



No, Rafał, Paweł przez jakiś czas nie pomoże. Teraz, kurcze, musisz Ty!

 

Strata Pawła Brożka to dla Wisły prawdziwy nokaut w walce w obronie mistrzowskiego tytułu. Nawet jeśli nie będzie musiał pauzować do końca sezonu tylko przez miesiąc, to zabraknie go w arcyważnym meczu z Lechem w Poznaniu czy derbach Krakowa. Strzelił przecież aż 14 goli z 31 jakie Wisła zdobyła w lidze w tym sezonie. Można by więc zaryzykować stwierdzenie, że Brożek to 40 procent potencjału Wisły. A może nawet więcej, bo przecież koledzy grają z zupełnie innym podejściem, wiedząc, że z przodu hasa ktoś tak skuteczny pod bramką, że czasem z braku pomysłu wystarczy zagrać 'na aferę'… A i rywale podchodzą do meczu zupełnie inaczej.

 

- Nie muszę wyjaśniać, kim jest Paweł dla zespołu. Bez niego będzie nam strasznie ciężko, ale przecież nie możemy usiąść i płakać - mówi na łamach 'Polski' kapitan Wisły Kraków, Arkadiusz Głowacki. A inny z wiślaków, Rafał Boguski, dodaje, że strata Pawła tylko ich jeszcze mocniej zmobilizuje, żeby wygrywać mecze bez niego. - Nie wiadomo, jak długa będzie przerwa 'Brozia', ale w najbliższych meczach zagramy na pewno bez niego. Nie pozostaje nic innego jak postarać się zapełnić lukę po Pawle i wygrywać bez niego, ale również dla niego - stwierdził.

 

To ważne słowa i z kluczowych ust, bo to właśnie na wątłe barki Boguckiego spadnie ciężar zastąpienia Brożka. Czasami strata największej gwiazdy, najskuteczniejszego strzelca istotnie zamiast znokautować potrafi mobilizująco wpłynąć na całą drużynę, kreując nowych bohaterów. Np. kiedy z Arsenalu odchodził Thierry Henry, najskuteczniejszy strzelec w historii, kapitan i zawodnik, który momentami stanowił może nawet i o 50 procentach siły „Kanonierów”, wróżono, że drużyna rychło zakończy byt w „wielkiej czwórce”. A jednak odejście gwiazdora uwolniło w zespole tłumioną energię, pozwoliło wyjść z cienia Emanuelowi Adebayorowi, zmusiło do przyjęcia postawy lidera Cescowi Fabregasowi (jemu wyjść z cienia pozwoliło odejście Patricka Vieiry). Podobnie, choć inaczej było z odejściem z Barcelony Ronaldinho (nie odchodził wszak jako największy gwiazdor, a raczej już jako zbędny balast), co zmusiło do odgrywania wreszcie kluczowej roli w drużynie Xaviemu i Andresowi Inieście, co w moim zdaniem w dużej mierze tłumaczy tak rewelacyjną postawę Barcy w lidze.

 

Tak też wreszcie, wracając z tych zbyt odległych może porównań, odejście Macieja Żurawskiego pozwoliło wreszcie zacząć odgrywać należną rolę Pawłowi Brożkowi. Nie twierdzę, że Brożek tłumi Boguskiego. Ale Rafał dostał właśnie sygnał: 'teraz, k… Ty!' Zobaczymy jak sobie poradzi z tym bagażem.




Boguski walczy, Brożek obserwuje...


Ligi Europejskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!


09:04, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (25) »
czwartek, 12 marca 2009

 

Przyznaję, że choć na Old Trafford oczywiście faworytem był MU, że zadanie było piekielnie (w tym przypadku nawet dosłownie) trudne, ale liczyłem, że Inter jednak COŚ wymyśli, CZYMŚ zaskoczy, zadziwi. Bo przecież to nie był po prostu Inter, mistrz łoch, lider Seri A etc. To Inter Jose Mourinho. Ale nie wymyślił, nie zaskoczył. Zagrał może nawet i nienajgorzej, ale liczy się efekt: kolejny raz rozstaje się z Ligą Mistrzów w 1/8 finału. Zlatan Ibrahimović, który miał porwać, nie porwał, nie błysnął geniuszem, jego passa bez gola w 16 występach w fazie pucharowej Champions League (zresztą z trzema klubami: Ajaksem, Juventusem i Interem) trwa nadal. Kluczowy zawodnik Mourinho nie był w stanie mu pomóc. Innych pomysłów nie było.

Choć widać to nie od dzisiaj, dziś wreszcie można jasno stwierdzić, że Inter Mourinho w niczym nie jest lepszy od Interu Roberto Manciniego. Mistrzostwo Włoch zdobędzie pewnie jak tamten, ale gdzie jakiś indywidualny styl, charakter tej drużyny? To co pokazał w fazie grupowej Ligi Mistrzów było żałosne, ale liczył się przecież awans. Prawdziwe oblicze i charakter tej drużyny mieliśmy zobaczyć teraz. Pod tym względem Inter Mourinho to ogromny zawód...

Dlatego nie będę płakał po Interze. Ani po Jose, który po porażce z MU wraca do starej śpiewki, znanej nam z czasów gdy odpadał z Ligi Mistrzów z Chelsea, że nikt nie lubi jego klubu, wszyscy kibicują, żeby przegrał etc: Now all of Italy will be happy because we were eliminated. But I do not care. (Jak tłumaczy na blogu Rafała Steca: rozumiem, że całe Włochy są szczęśliwe, że Mourinho został wyeliminowany, ale ja uważam, że przegraliśmy tylko z powodu pecha. Trzeba szczęścia, by wygrywać takie mecze. Z Porto zdobyłem puchar, mimo że dokonałem tam mniej niż tutaj).

Jose Mourinho

Niestety, Jose, światła wielkiej Ligi Mistrzów zapłonął dla ciebie dopiero w następnym sezonie... Tylko na jak długo?

Ligi Europejskie w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

01:14, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (61) »
środa, 11 marca 2009

Wszyscy zawodnicy Realu Madryt muszą byc teraz w parszywych nastrojach. Nie dość, że ich 'Królewski', najbardziej utytułowany na świecie klub po raz piąty z rzędu żegna się z Ligą Mistrzów już w 1/8 finału, to jeszcze zmiażdżony, rozjechany, upokorzony przez Liverpool. Ta super defensywa Heinze, Pepe, Cannavaro, Sergio Ramos, na którą nie było ostatnio mocnych w lidze hiszpańskej, na Anfield popełniała błąd za błędem i raziła bezradnością, stłamszona fizycznie. Arjen Robben, w ostatnich miesiącach najlepszy chyba zawodnik Realu, a może i całej Primera Division nie jestem pewnien czy w ogóle wybiegł na boisko, czy Juande Ramos zapomniał go wstawić, a po przerwie udał, że zmienia i wprowadził Marcelo.

Zawiedli wszyscy. Może najbardziej kapitan, Raul - w lidze spisujący się znakomicie, bijący rekord Afredo di Stefano, we wtorkowy wieczór nie stworzył ćwierć zagrożenia. Kto wie czy gdyby następnym trenerem Realu nie został Rafael Benitez - a na miejscu każdego z kandydatów na nowego prezydenta kluby (wybory zdaje się w maju) natychmiast obiecałbym zatrudnienie Rafy i to z gwarancją nieusuwalności przez cztery lata i pełnym wpływem na transfery - jego pierwszym ruchem nie byłoby pozbycie się legendarnego napastnika, co w reprezentacji Hiszpanii pozwoliło jej sięgnąć po wymarzone mistrzostwo Europy...

Nie jestem jednak nawet w stanie wyobrazić sobie jak paryszywie musi się czuć w tym momencie Iker Casillas. Bronił tak niewiarygodnie, że w innym układzie zostałby okrzyknięty bohaterem. Wątpię, żeby jakikolwiek inny bramkarz na świecie obronił przynajmniej cztery takie strzały z ośmiu, jakie wybronił w tym meczu Iker. Cudowne, instynktowne parady! A jednak aż cztery razy musiał wyciągać piłkę z siatki. Co za niesprawiedliwość i upokorzenie. I piąty kolejny sezon w Europie bez trofeum. A może powinien jak Fernando Torres, opuścić ukochany klub, żeby o największe trofea nie musieć walczyć tylko z reprezentacją Hiszpanii?

Iker Casillas

 

 

Liga Mistrzów i Puchar UEFA w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus!

 
1 , 2
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie