czwartek, 23 grudnia 2010

Ogłaszam drugą edycję GwiaKoLi, czyli Gwiazdkowego Konkursu Literackiego, czyli plebiscytu na najfajniejszą WASZĄ notkę piłkarską w 2010 roku. Zasady są krótkie i proste: może to być notka świeża, napisana specjalnie na konkurs lub już opublikowana (wtedy z linkiem do bloga), z której jesteście dumni i przekonani, że się nadaje. Jeśli chodzi o temat, jedynym zastrzeżeniem jest to, że ma to być notka futbolowa. Wiem, że Justyna zdobywała złoto w Vancouver, a Małysz dzielnie walczył z Ammanem, ale mieliśmy niesamowity piłkarski rok: mundialu, pełnego sędziowskich błędów, niesamowitych końcówek, kompromitacji Anglików i Argentyńczyków z Diego na ławce trenerskiej i utrwalenia dominacji Hiszpanii, „potrójnej korony” Interu Mediolan, czyli dominacji Jose Mourinho i jego chłopaków w futbolu klubowym, wreszcie ‘majstra’ dla Lecha Poznań po 17/18 latach (jak kto liczy), rok niezapomnianych Gran Derbi. Ale i rok kolejnych afer alkoholowych w reprezentacji Polski, miotania się Franza Smudy, któremu budowa kadry na Euro 2012 wychodzi lepiej lub gorzej...

Do wyboru do koloru, im bardziej ciekawie i oryginalnie, tym lepiej. Pokombinujcie w Święta, kiedy już opadną emocje rozpakowywania prezentów i z pełnymi brzuchami legniecie przed telewizorem. Przewidując, że pewnie tradycyjnie przyjdą też sylwetki Waszych futbolowych ulubieńców, proszę żeby przynajmniej taka notka miała jakieś osadzenie czasowe w 2010 roku. Limit znaków ustalam na 3 000 (słownie: trzy tysiące, ani zdania więcej i to tylko dlatego, że blox.pl powiększył swoje możliwości wypychowe). Umiejętność skrócenia zbyt dużego tekstu, dopasowanie go do miejsca w gazecie, to najbardziej wartościowa cecha dobrego redaktora (niektórzy, wierzcie mi potrafią ciąć tylko od tyłu, inni wycinają losowo ze środka, co często kończy się katastrofą, jak pamiętny wywiad, w którym po serii ciekawych pytań nagle pojawiło się ni z gruchy „My to znaczy kto?” i odpowiedź z której kompletnie nic nie wynikało.

Uwaga, po raz pierwszy można też przysyłać vlogi, byle nie przekraczające 3 minut (jeśli przyjdzie ich więcej, może nawet stworzę dla nich oddzielną kategorię, ale nie obiecuję). Co do nagród to jeszcze do końca nie wiem, ale duża szansa, że będzie to książka 'Iniesta. Rok w raju' z autografem (wszystko na to wskazuje) Najlepszego Piłkarza Świata 2010. Na notki czekam pod adresem michal.pol@agora.pl do końca roku (czyli do 23.59 31/12/2010). Ogłoszenie zwycięzcy zbiegnie się z ogłoszeniem laureata „Złotej Piłki”, czyli 10 stycznia.

 

Wesołych Świąt!

i niech nam z tej okazji zagra Bob Dylan (swoją drogą, że też mnie nie było na tamtym party świątecznym...;)

 

REKRUTUJ! Przyłącz się do kampanii „The Recruiter” i weź udział w wyścigu o nowiutkie Porsche 911 Carrera! Znakomite nagrody do wygrania co tydzień i co miesiąc przez cały czas trwania konkursu.

13:03, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (38) »
piątek, 17 grudnia 2010

Oto książka, którą zdecydowanie powinniście uwzględnić w Waszych listach do Świętego Mikołaja. Jej tytuł brzmi: „Iniesta. Rok w raju” i choć jest on poniekąd mylący, i tak warta jest polecenia. Książkę rzeczywiście napisał - w formie pamiętnika, ilustrując zrobionymi przez siebie zdjęciami - ten Andres Iniesta, pomocnik FC Barcelona i główny kandydat do tytułu Najlepszego Piłkarza Świata w 2010 roku. I rzeczywiście opisuje najważniejsze wydarzenia i mecze obfitego w sukcesy sezonu, którego był wiodąca postacią. Niestety nie tego aktualnego, jakbyśmy się spodziewali, w którym jego gol dał Hiszpanii mistrzostwo świata, a jemu samu pozwoli zapewne wyprzedzić kumpla z Barcy i reprezentacji w wyścigu po „Złotą Piłkę”. Iniesta odsłania kulisy niesamowitego sezonu 2008/09, w którym kataloński klub zdobył wszystkie trofea jakie były do zdobycia. Pierwszy rozdział: „Mój najważniejszy gol” opisuje bramkę nie na Soccer City w Johannesburgu z Holandią ale na Stamford Bridge w Londynie w meczu z Chelsea, który dał Barcelonie awans do finału Ligi Mistrzów w Rzymie... Choć po MS prywatna hierarchia goli nieco się u Iniesty zmieniła;) warto poczytać co czuł wówczas, zwłaszcza, że momentami opisuje to jak poeta: Nie uderzyłem prostym podbiciem, ani szpicem, ani nawet wewnętrzną stroną stopy... Uderzyłem całym sercem. Całą duszą. Pragnąłem, by piłka poleciała dokładnie tam, gdzie powinna się była znaleźć (...) A później biegłem już tylko przed siebie. Wszystko stało się takie niewyraźne, jak za mgłą, jak we śnie...

wtorek, 14 grudnia 2010

Brawo dla Wojtka Szczęsnego za fantastyczny debiut w Premier League! Nie mógł trafić na lepszego, bardziej utytułowanego, bardziej legendarnego rywala, w dodatku bezpośredniego rywala do tytułu. Będą mu ten Manchester United zapisywać w CV do końca kariery. Poza tym mimo porażki, która młodemu profesjonaliście nie pozwala oficjalnie się cieszyć i publicznie odkorkowywać szampana, ma prawo czuć satysfakcję, bo w ocenach większości komentatorów był najlepszym piłkarzem swojej drużyny. Mao tego, tu i tam porównano go wręcz do Petera Schmeichela! Być w wieku 20-lat skojarzonym wielką legendą MU, w dodatku jeszcze po meczu na Old Trafford - bezcenne. Stąd też tytułowe pytanie powinno zapewne brzmieć nie ‘czy’ ale ‘kiedy’ wygryzie z bramki Arsenalu nieszczęsnego Łukasza Fabiańskiego, gołym okiem widać bowiem, że sprawa jest tylko kwestią czasu...

piątek, 10 grudnia 2010

Mecz Ligi Mistrzów Manchester United - Valencia oglądałem w studio nSport razem z Michałem Probierzem, trenerem Mistrza Jesieni - Jagiellonii Białystok i Trenerem Roku 2010 w plebiscycie 'Piłki Nożnej'. Z którym to wyborem chciałem nawet dyskutować, bo być może bardziej zasługiwał na niego Jacek Zieliński za pierwsze mistrzostwo Polski dla Lecha od 17/18 lat. Ale jak wiadomo w tym kraju, mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy, a Zielińskiemu nie pozwolono dokończyć przygody z 'Kolejorzem' fantastycznym zwycięstwem z Manchesterem City, po którym zapewne wszystkie laury spłynęłyby do jego stóp, robota zaś jaką wykonał Probierz w Białymstoku tym a nie innym składem zaprawdę godna jest podziwu. Korzystając z okazji zadałem mu pytanie nie o tajemnice sukcesu Jagi, bo to słyszy co chwilę, ale o to komu przyznałby tegoroczną Złotą Piłkę. Posłuchacie dlaczego właśnie Xaviemu?

REKRUTUJ! Przyłącz się do kampanii „The Recruiter” i weź udział w wyścigu o nowiutkie Porsche 911 Carrera! Znakomite nagrody do wygrania co tydzień i co miesiąc przez cały czas trwania konkursu.
środa, 01 grudnia 2010

Miałem prawdziwą przyjemność poprowadzić arcyciekawą debatę na temat przyszłości rosnących w Polsce niczym grzyby po deszczu piłkarskich stadionów. Część powstaje na Euro 2012 (Gdańsk, Poznań, Wrocław, Narodowy w Warszawie), cześć nie (Legii, Cracovii i Wisły, Jagiellonii w Białymstoku etc), wszystkie kosztowały społeczeństwo, czyli nas wszystkich kupę kasy. Jak trzeba nimi zarządzać, żeby na siebie zarabiały? Nie mówię: spłaciły, bo tak nie dzieje się nigdzie na świecie, ale przynajmniej nie przynosiły strat? Jak uniknąć błędów Portugalii, której po Euro 2004 zostały niepotrzebne stadiony nie-do-zapełnienia i bezskutecznie próbowała rozebrać i opchnąć chętnym? Jak sprawić, żeby stadion stał się ważnym, żywym, pulsującym organem w organizmie naszych miast? Szansa, by tak właśnie się stało, jest ogromna! Najciekawsze jest jednak to, kto z wybudowanych stadionów będzie czerpał największe zyski. Tylko dwoma będą zarządzać (lub już zarządzają) kluby: Legia i w przyszłości Lechia - PGE Areną w Gdańsku. To one będą kasować 100 procent przychodów z komercjalizacji stadionów. Inaczej jest we Wrocławiu, gdzie Śląsk będzie otrzymywał tylko część wpływów z biletów, o komercyjnym wykorzystaniu stadionu biurowca i areny koncertowo-eventowej nie ma mowy. Właścicielem stadionu będzie bowiem spółka miejska, która przychody z komercjalizacji przeznaczy na spłatę rat kredytu. Śląsk będzie zarabiał dopiero na wynajmie galerii handlowej (planowane otwarcie: jesień 2012).

sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie