poniedziałek, 31 stycznia 2011

Nie wiem czy wiecie, że dziś, 31 stycznia wypada Międzynarodowy Dzień Przytulania. Przez kogo i po co wynaleziony, nie mam pojęcia, istnieje widocznie grupa ludzi, dla których dzień nie dedykowany niczemu - jak dzień bez papierosa, samochodu, opakowań foliowych, czy bez stanika (30 maja) - jest dniem straconym. Akurat futbol to ta dziedzina życia, w której dwóch (a przeważnie więcej!) facetów co i rusz przytula się publicznie, nie wzbudzając przy tym niczyich wątpliwości, niesmaku, odrazy. Wiadomo, męska przygoda, razem wygrywamy, razem przegrywamy. Jednym z najbardziej poruszających obrazów minionego roku, jaki pozostanie w mojej pamięci to widok Diego Maradony, tulącego po haniebnej porażce Argentyny z Niemcami (0:4) łkającego Leo Messiego. Diego zresztą - a obserwowałem go podczas kilku otwartych treningów i wszystkich spotkań na mundialu w RPA - był chyba najbardziej dopieszczającym swoich zawodników trenerem na mundialu. Co i rusz to przytulał którego, to gładził po plecach. Strzelił Gabriel Heinze gola w meczu z Nigerią - „miś”, zszedł utykając boiska na treningu Kun Agiero - łup w objęcia teścia, ręka na karku, druga poklepuje po tyłku. Nie wszyscy te przytulanki i pocałunki lubili, Carlos Tevez co widać na załączonym filmiku po meczu z Koreą Płd. sprytnie umknął uścisku, ale Diego nie odpuścił i pomknął za zawodnikiem do szatni...


16:18, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (14) »
niedziela, 23 stycznia 2011

Trener naszych piłkarzy ręcznych, Bogdan Wenta oświadczył po porażce z Danią, że nie zamierza gdybać co by było gdyby (gdyby Jaszka trafił do siatki, albo sędziowie uznali bramkę Tłuczyńskiego, albo Dzidziuś Jurecki nie doznał kontuzji i nie wrócił do Polski na operację), bo to typowo polskie. Też uważam, że zamiast rozpamiętywać co by było gdyby piłka poleciała te trzy centymetry w prawo lepiej zrobi koncentrując chłopaków na meczu z Serbią. Natomiast gdybania w ogóle wcale ani nie potępiam anie nie uważam za zjawisko typowo polskie. Gdybają wszyscy na świecie i to jest piękne. Właśnie dostaliśmy tego znakomity przykład w postaci wspaniałego filmiku na youtubie, niezwykle smakowitego kąska dla każdego kibica futbolu, bo któż z nas nie zastanawiał się co by było gdyby Zinedine Zidane nie wyrżnął Marco Materazziego w finale mundialu, John Terry nie poślizgnął się kopiąc ostatniego karnego w finale Ligi Mistrzów w Moskwie, a Jerzy Dudek nie obronił strzału Andrija Szweczenki w ostatnich sekundach finału 2005 w Stambule, a zwłaszcza - co by było gdyby w 1989 roku Alex Ferguson stracił posadę w Manchesterze United. Tzn wiemy co by było: kilka piłkarskich legend mniej (albo więcej, zależy jak na to patrzeć). Kto jeszcze nie zna niech popatrzy...

 

Nieporozumieniem jest tylko nazwanie całego projektu Piłkarskim Efektem Motyla. Tu autor troszkę przekombinował, bo (cytując za Wikipedią: Efekt motyla (ang. butterfly effect) – anegdotyczne przedstawienie chaosu deterministycznego. W tytułowej anegdocie trzepot skrzydeł motyla, np. w Ohio, może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową.

(...) Dotyczy to zwykle nieliniowych równań różniczkowych i różnicowych, opisujących układy dynamiczne. Jeśli takie równanie opisuje zmiany jakiegoś układu w czasie, to niewielkie zaburzenie warunków początkowych powoduje rosnące wykładniczo z czasem zmiany w zachowaniu układu. Popularnie nazywane jest to efektem motyla - znikoma różnica na jakimś etapie może po dłuższym czasie urosnąć do dowolnie dużych rozmiarów. Powoduje to, że choć model jest deterministyczny, w dłuższej skali czasowej wydaje się zachowywać w sposób losowy.

Bardziej niż z teorią Edwarda Lorenza (a także świetnym filmem Erica Bressa) to co oglądamy kojarzy mi się z Przypadkiem Krzysztofa Kieślowskiego. Bo też uzmysławia nam jak bardzo wyrównany, wyśrubowany jest poziom najlepszych drużyn we współczesnym futbolu i jak bardzo o sukcesie, o wygranej tego z tamtym decyduje zwykły przypadek,  kilka centymetrów, jedna decyzja, czy głupia czy też przebłysk geniuszu, co czasem ciężko rozstrzygnąć jak choćby w zagraniu ręką Luisa Suareza w pamięnym meczu z Ghaną.

Ale nie czepiam się. Chwała autorowi za znakomity montaż i kapitalnie współgrający podkład muzyczny, w którym pobrzmiewa Sigur Rós i The Pixies z Fight Clubu.

 

REKRUTUJ! Przyłącz się do kampanii „The Recruiter” i weź udział w wyścigu o nowiutkie Porsche 911 Carrera! Znakomite nagrody do wygrania co tydzień i co miesiąc przez cały czas trwania konkursu.

15:45, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 10 stycznia 2011

Ostatnio podobne zażenowanie czułem w 2007 roku w noc rozdania filmowych Oskarów. Statuetkę dla najlepszego reżysera zdobył wówczas Martin Scorsese, jeden z niewielu prawdziwych magów kina, który na tę nagrodę zasługiwał od wielu lat, niemal każdym filmem jaki robił. Już za to, że nie dostał go w 1976 roku za „Taksówkarza” Amerykańska Akademia Filmowa powinna się była rozwiązać i powierzyć przyznawanie nagród innemu, bardziej kompetentnemu ciału (obie główne nagrody zgarnął wówczas „Rocky”, za reżyserię Scorsese nie był nawet nominowany, nominację zdobył trzy lata później za „Wściekłego Byka”, ale Oscar went to… Robert Redford za „Zwyczajnych ludzi”). Moje zażenowanie wzięło się stąd, że kiedy już wreszcie postanowiono uhonorować Scorsese, dano mu nagrodę za jeden z jego najgorszych filmów, „Infiltrację”!

W życiu każdego konkursu przychodzi taki moment, że trzeba wyłonić zwycięzcę. W tej edycji GwiaKoLi było to wyjątkooooowo trudneeee. I przed rokiem też nie było łatwo, ale tym razem wierzcie mi, było o wiele, wiele niełatwiej. A to dlatego, że w zgodnej ocenie mojego jury (a także samozwańczych recenzentów, którymi okazali się rafal.5y i ilcapitano, a których wredne, ale szczere opinie postanowiłem wziąć pod uwagę) w finałowej bitwie zmierzyli się scv78 i jego notka Ostatni mecz z Michałem Trelą i jego Pomarańczową rewolucją. Obaj wybrali niebanalne tematy, prace obu są przemyślanym, zamkniętym dziełem z puentą. Obaj mają też swój niebanalny styl: Michał, jak to ktoś zauważył w komentarzach, poleciał Stecem (z czym zgodził się sam Rafał, wyłuskując z tekstu m.in. własne nadwiślańskie plemię), zaś scv78 poleciał skowronem, którego wyjątkowy humor i ironię ceni tak wielu z nas, którzy odwiedzamy jego blog. Problem powiększa fakt, że scv78 napisał literacką wariację na kompromitację Wisły i jej trenera, zaś Michał kompletnie odmienną w formie, solidną, zgrabną, ciekawą notkę. Któremu więc dać tytuł zwycięzcy GwiaKoLi 2010? And the winner is... (fanfary! werble! orkiestra!)


18:27, francuski_lacznik , Futbol
Link Komentarze (12) »
niedziela, 09 stycznia 2011

Oto ostatnia odsłona Gwiazdkowego Konkursu Literackiego i już za chwilę wszystko będzie jasne. Czy jest wśród dzisiejszych notka, która przyćmi wszystkie, jakie dotąd przeczytaliście albo choćby wedrze się na podium? Więcej notek nie pamiętam, nie dopuściłem ich bądź z litości dla autorów, bądź z powodu zbyt wielkiego rozmiaru (np. bardzo ciekawą notkę (właściwie NOTĘ) Futbol, polityka & stosunki międzynarodowe autorstwa Kuby, którego prosić o skrót byłoby bez sensu. W dzisiejszej odsłonie m.in. fraszka na Wayne'a Rooney'a, tekst o El Classico, a właściwie o wyższości La Masii nad El Fabricą, dwa teksty o Lechu, ale pod innym kontem (a właściwie trzy, bo w sondzie można głosować też na notkę Dawida Kuliga Gdzie te wszystkie skunksy..., który zapomniałem dołączyć do sondy w odsłonie 3.


Tagi: konkursy
11:46, francuski_lacznik , Konkursy
Link Komentarze (5) »
piątek, 07 stycznia 2011

Przed Wami przedostatnia odsłona Gwiazdkowego Konkursu Literackiego. Narzekałem na brak notek o triumfie Hiszpanii na mundialu w RPA, to dziś aż dwie, a właściwie nawet trzy notki jeśli uznać Białą Koszulkę za inspirowaną finałem mundialu. Kolejny temat, który często przewija się w Waszych notkach to jesienne Granderbi (nie dziwię się, bo czekano na niego jak na finał Ligi Mistrzów czy mundialu, obejrzało go zresztą aż 2 milardy ludzi na świecie), a też i jego wynik wstrząsnął światem nawet bardziej niż wynik finału Champions League czy MŚ. Ale też wiedząc jak wiele osób mecz Barcelony z Realem porwał i jak wielu o nim napisze, może sprytniej było sięgnąć po jakiś mniej ograny temat. Choć absolutnie żaden autor nie jest dyskwalifikowany z góry za wybór tematu. Ale znowuż, wybierając ten właśnie, autorzy stawali przed wyjątkowym wyzwaniem, by ich notka doścignęła poziomem (przynajmniej emocji) samego wydarzenia...


Tagi: konkursy
18:02, francuski_lacznik , Konkursy
Link Komentarze (28) »
czwartek, 06 stycznia 2011

Dziś mimo Święta Trzech Króli odsłaniamy dalej Gwiazdkowy Konkurs Literacki. Czy król konkursu ukrył się w którejś z dzisiejszych notek? Notki jedne lepsze, drugie mniej, pytanie czy zmuszają Was do refleksji, prowokują do sporu, słowem czy spełniają swoją rolę? A przed nami o degrengoladzie polskiego futbolu (na wesoło - w kolejnym komediodramacie i na smutno, bo analitycznie), o klęsce Diego Maradony-trenera i zapaści Liverpoolu. O Manchesterze City, Gran Derbi i tym, co wyszłoby ze sklonowania Ottmara Hitzfelda z Jose Mourinho. A, i kolejny już tekst o reprezentacji Holandii (o Hiszpanach, mistrzach świata jakoś nikt nie pisze?!) warto porównać z dwoma poprzednimi. Zapraszam:)


Tagi: konkursy
19:07, francuski_lacznik , Konkursy
Link Komentarze (21) »
środa, 05 stycznia 2011

Zapraszam na Gwiazdkowego Konkursu Literackiego 2010 odsłonę nr 4. W dzisiejszym, ciekawym myślę, zestawie po pierwsze witamy pierwszą kobietę, Asię (chyba, że jakaś dziewczyna ukryła się pod którymś z poprzednich nicków). Po wczorajszej, świetnej notce o reprezentacji Holandii, dziś kolejna (i nie ostatnia, wbrew obawom co poniektórych więcej notek przyszło o Pomarańczowych niż o Barcelonie. Ale notka o Barcy też jest). Z ciekawostek literackich mamy dziś także prawdziwy dramat w jednym akcie (pewnie gdyby nie narzucony przeze mnie limit znaków, dałoby się go wystawić na scenie) oraz... notka w całości napisana wierszem. Czytajcie i oceniajcie! :)


Tagi: konkursy
16:42, francuski_lacznik , Konkursy
Link Komentarze (10) »
wtorek, 04 stycznia 2011

I oto kolejna porcja konkursowych notek, wśród których znów pojawia się kilka takich, że rośnie we mnie radość i satysfakcja, że stworzyłem ten konkurs. Brawo, autorzy! (niestety nie mogę wskazywać paluchem). Btw benny w komentarzach pod poprzednią notką zwrocił uwagę, co mi umknęło, że autor notki zwolnienu Rafy, Daniel Flak ma zaledwie 11! Wprawdzie GwiaKoLi jest konkursem open, niczyich notek nie będziemy traktować specjalnie ze względu na wiek lub płeć autora, ale szacun dla Daniela za to jak potrafi pisać w tym wieku (ja mając 11 lat myślałem, że Real to sieć supermarketów, a Barcelona to imię cudzoziemskiej dziewczyny;). W dzisiejszej odsłonie także ciekawa konfrontacja dwóch notek na temat tego samego, niedawnego meczu i wnioski z niego płynące, w wykonaniu kibiców dwóch przeciwnych drużyn...


Tagi: konkursy
19:13, francuski_lacznik , Konkursy
Link Komentarze (21) »
 
1 , 2
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie