czwartek, 28 stycznia 2010

W prawdzie w piłkę ręczną rzuciliśmy Hiszpanię na kolana, ale w piłce nożnej nadal jesteśmy lata świetlne za mistrzami Europy, nawet jeśli udało nam się namówić na pracę w Polsce Jose Marie Bakero, Inaki Astiza i tego nowego Hiszpana ze Sportingu Gijon, który ponoć ma tak wymiatać, że hej! Jakiś czas temu dzięki autorowi bloga Gramy do końca! i fcblog.pl odkryłem, że Hiszpanie o wiele lepiej od nas potrafią śmiać się z futbolu i swoich wielkich gwiazd. U nas działaczom PZPN, nielubianym trenerom, nieudacznym piłkarzom etc raczej się przyp... Tam, twórcy Crackovii w Televisió de Catalunya kapitalnie obśmiewają wszystkich, nie tylko tych z Realu ale także swojej Barcy, w stylu Rozmów w Tłoku Szymona Majewskiego...

środa, 27 stycznia 2010

Zawsze miałem przeczucie, że większość sędziów piłkarskich kieruje się w swej pracy sympatiami i antypatiami (do klubów, zawodników, a zwłaszcza ich trenerów), albo przekonaniami w rodzaju tych Howarda Webba, że to sędzia jest największą gwiazdą na boisku, a wielkie gwiazdy trzeba temperować). Teraz wreszcie mamy naukowy dowód, że arbitrzy zwykli kierować się brzydkim uprzedzeniem. Dr Steffen Giessner i dr Niels van Quaquebeke poddali analizie ponad 150 000 fauli w Lidze Mistrzów, Bundeslidze i na Mistrzostwach Świata. Badania, ogłoszone właśnie w lutowym Journal of Sport & Exercise Psychology wykazują, że sędziowie o wiele częściej karzą (w tym o wiele częściej niesprawiedliwie) zawodników wysokich!

wtorek, 26 stycznia 2010

- To był koszmar. Jeszcze nie wyszedłem „z lasu”, przede mną wciąż kilka przeszkód do przeskoczenia. Ale wciąż jestem tu z wami i wciąż walczę! - deklaruje John Hartson. Była gwiazda Celtiku Glasgow (ponad 100 goli we wszystkich rozgrywkach), Arsenalu i West Ham, właśnie wydobrzała na tyle po ostatniej operacji mózgu, by, nie bacząc na wygląd, móc wybrać się do telewizji i w programie BBC skomentować mecz Pucharu Anglii Stoke City - Arsenal. A przy okazji opowiedzieć o swojej walce z nowotworem. Warto posłuchać wstrząsającej relacji człowieka, którego w pewnym momencie lekarze nie chcieli już leczyć, ale utrzymywać przy życiu, by zrozumieć, że nigdy nie wolno się poddawać. I że nie wolno lekceważyć żadnych sygnałów...

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Od dawna, niestety, ciężko jest mi się ekscytować transferami do polskiej ligi. Nawet jeśli z czasem kupieni piłkarze wzbudzają mój podziw i uznanie jak w przypadku Jana Muchy z Legii czy Marcelo z Wisły (obaj wyrośli klasą wysoko ponad poziom naszej PożalsięBożeEkstraklasy), to w momencie ich przyjścia do nas nie miałem ciarek na plecach. Wiadomo: nie stać nas ani na wschodzące gwiazdki z Ameryki Łacińskiej, które błysłyby tu, i odeszły do całkiem dobrego klubu jak powiedzmy taki Alejandro Dominguez. Gwiazd zachodzących, które nad Wisłą chciałby poodcinać kupony od dawnej sławy, ale przy okazji raz jeszcze pokazać się choćby w rundzie grupowej Ligi Mistrzów też nie mamy czym skusić i nie mówię, że od razu musi to być Roberto Carlos albo Rivaldo. Są jednak szanse, że przeciąg wywołany uchyleniem aktualnego okna transferowego owe wymarzone dreszczyki wywoła...

wtorek, 19 stycznia 2010

Jest kilka powodów, dla których odmawiam zajmowaniem się na poważnie występami drużyny złożonej z polskich piłkarzy w Pucharze Króla w Tajlandii, a samej drużynie miana reprezentacji Polski. Wyjazd z grupą zawodników ściągniętych prosto z urlopów, z których większość nie zdążyła poświęcić nawet dnia na przygotowanie do rundy wiosennej, przy tym kazano im grać bez aklimatyzacji i przejścia na czas lokalny, nie ma najmniejszego sensu szkoleniowego. Od początku wiadomo, którzy zawodnicy nie mają najmniejszych, by powalczyć o Euro 2012 (Mariusz Pawełek), a którzy pozostaną w kręgu zainteresowań bez względu na to jak wypadną w Tajlandii (Peszko, Lewandowski, Iwański, Rybus). Przede wszystkim jednak wyraźny sygnał do niepoważnego potraktowania turnieju dał sam Franciszek Smuda zabierając na wyjazd małżonkę.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

W dziale nauka Gazety Wyborczej świetny artykuł podsumowujący doroczny raport brytyjskiej organizacji Sense About Science (O nauce z sensem - walczącej z przeinaczeniami i uproszczeniami dotyczącymi odkryć naukowych), obśmiewający psudonaukowe opinie i wierzenia celebrytów. Jakich to absurdów nie plotą znani ludzie, powołując się na autorytet nauki! Że jedzenie pasztetu z gęsich wątróbek to najkrótsza droga do Alzheimera (Roger Moore). Że jeszcze gorsze jest mięso, które przebywając w naszym jelicie grubym nawet do 40 lat, powoli i podstępnie nas zatruwa (Heather Mills). Że kielonek octu dziennie to niezawodny lek na wszystko (Cindy Crawford i Megan Fox). Nic to jednak przy wyczynie napastnika Arsenalu Robina van Persie, który sprawił, że kozie łożysko (wiem, że ciężko wam wyobrazić je sobie) stało się w Premier League prawdziwym bezcennym złotym runem...

sobota, 16 stycznia 2010

Postanowiłem rozpocząć nowy cykl na Polsporcie, pod tytułem Z Archiwum K(orespondenta), w którym będę opisywał różne, śmieszne, czasem straszne perypetie jakie przydarzyły mi się przez ostatnich 15 lat pracy w Gazecie Wyborczej. Natchnęła mnie notka o spotkaniu z Jose Marią Bakero w 1996 roku, kiedy to rozmowę z gwiazdą Barcelony tłumaczył mi sam Jordi Cruyff. Z okazji Pucharu Narodów Afryki opowiem dziś o niezapomnianym spotkaniu z dwom piłkarzami reprezentacji Nigerii, a właściwie, poniekąd trzema piłkarzami…

piątek, 15 stycznia 2010

Czy to koniec kariery mistrza Europy z 2008 roku (gol w meczu z Grecją), pomocnika Realu Madryt, Rubena De la Reda? Królewski klub właśnie oznajmił, że występuje o rentę inwalidzką dla swego wychowanka. Jeśli ją uzyska, 25-letni de la Red straci licencję na grę w lidze hiszpańskiej, a jego milionowy kontrakt zostanie zredukowany do renty w wysokości 1500 euro miesięcznie. Dla piłkarza gorsze jest jednak to, że w gruzach legną jego marzenia o powrocie do futbolu. Problem w tym, że lekarze podejrzewają u niego tę samą wadę serca, która przyczyniła się do tragicznej śmierci wschodzącej gwiazdy FC Sevilla, Antonio Puerty. Pomocnik Realu też stracił przytomność na boisku (30.10.2008 w meczu Pucharu Króla z Irunem). Od tamtego czasu jest odsunięty od składu, Real nie zgłosił go do żadnych rozgrywek tego sezonu. Może lepiej dla niego, żeby już nigdy nie zagrał?

środa, 13 stycznia 2010

Ja wszystko rozumiem. Atak terrorystyczny na autobus, którym się jechało na mecz, to musiał być szok. Widok kolegów, padających bez przytomności na podłogę, śmierć kolegów, musiały zostawić piętno. A tu jeszcze toczy się wielka polityczna dysputa: zostać i grać czy wycofywać z turnieju i wracać do Togo, do bliskich jak każą władze kraju. W takich chwilach trudno, żeby człowiek przywiązywał wagę do tego co na siebie wkłada, nawet jeśli idzie udzielić wywiadu Sky Sports… Aczkolwiek kiedy Emanuel Adebayor pakował walizki na Puchar Narodów Afryki jeszcze w szoku nie był. Skąd tam się zaplątały te stare koszulki?

 
1 , 2
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie