Blog > Komentarze do wpisu

Dudek, You Never Walked Alone

Właśnie wróciłem z Krakowa z oficjalnego pożegnania Jerzego Dudka z reprezentacją Polski. Rozbawił mnie greps na weszlo.com w relacji z tego wydarzenia, że zjednoczone siły PZPN i Polskiego Związku Golfowego, czyli Dudka właśnie uporały się z Liechtensteinem, znacznie bardziej niż pełne złośliwości tweety i komentarze, że jego udział w tym meczu to hucpa, skandal, idiotyzm etc. Hucpą był raczej sam sparing z rywalem klasy Liechtensteinu, do tego składem, który nie będzie miał wiele wspólnego z tym, który powalczy z Mołdawią o pozostanie w grze o mundial w Brazylii. Na bramce mógł stanąć ktokolwiek, nie widzę przeciwwskazań, że był to zasłużony dla polskiego futbolu zawodnik, który dociągnął sobie dzięki temu to 60. występu, zyskując status Wybitnego Reprezentanta. Nawet jeśli przez ostatnie dwa lata futbolem zajmował się amatorsko, a profesjonalnie golfem (Wojtek Szczęsny żartował podczas zgrupowania w Warce, że nie ma tu z nimi Dudka, bo powołanie zostało wysłane na 17. dołek na polu golfowym w podwarszawskim Rajszewie, do którego Jurek jeszcze nie dotarł). Żartować sobie można, myślę, że sam Jurek też do sprawy podchodził ze sporym dystansem. Natomiast obrażać go, wyzywać, wyśmiewać po prostu nie wypada.

Dla mnie był i pozostanie jednym z najwybitniejszych polskich piłkarzy bez względu na ilość występów w kadrze. Niejednokrotnie dzięki niemu czułem dumę kibica-Polaka, w czasach kiedy wizja trzech Polaków w finale Ligi Mistrzów była science-fiction, a Robert Lewandowski chwilowo lepszy był w biegach przełajowych (naprawdę je trenował) niż w piłkę. Nie jestem jednak obiektywny w ocenie ponieważ dzięki karierze Dudka sam przeżyłem kilka naprawdę fajnych dziennikarskich przygód. Na przykład przed meczem Polska - Finlandia odbieram telefon i słyszę: cześć, tu Sami Hyypia, podobno chcesz zrobić ze mną wywiad...

Po pierwsze byłem w Liverpoolu podczas ogłoszenia jego transferu z Feyenoordu i prezentacji w nowym klubie. Z Rafałem Nahornym z Przeglądu Sportowego byliśmy tam jedynymi dziennikarzami z Polski. Mało tego, tłumaczyłem jego pierwsze słowa w Liverpoolu dla angielskich dziennikarzy - Jurek nie czuł się wtedy wystarczająco mocny językowo, nie chciał czymś się wygłupić na dzień dobry. Ja się bać nie musiałem i niestety z wrażenia przydarzyła mi się wpadka: pokręciłem pojęcia agenta i menedżera. W Polsce często nazywamy np. Czarka Kucharskiego menedżerem Lewandowskiego, w Anglii agent to agent, a manager to trener. Gdy Jurek cytował swego agenta - Jana de Zeeuwa - ja tłumaczyłem my manager told me... co stworzyło wrażenie, że to Gerard Houllier udzielał Dudkowi jakichś rad w Feyenoordzie, co sam Houllier zaraz sprostował.

Prezentacja odbyła się w ośrodku Liverpoolu w Melwood, na którą o mało co, a nie zostalibyśmy wpuszczeni. Poprzedził ją zamknięty trening, my z fotografem koniecznie chcieliśmy mieć zdjęcia Dudka w koszulce LFC z treningu bramkarskiego. Ponieważ toczył się on za wysokim murem, Jacek Marczewski wdrapał się na dach zaparkowanej przy ulicy półciężarówki i pstrykał stamtąd. Na co za drugiego końca boiska nadbiegł Houllier i zagroził, że zaraz wezwie policję, a jeśli zdjęcia które już zrobił fotograf gdzieś się ukażą nasze wydawnictwo nigdy nie dostanie akredytacji na mecz Liverpoolu. Angielscy koledzy łapali się za głowy kiedy usłyszeli o naszej próbie, a my poczuliśmy jak barbarzyńcy nie znający reguł panujących w cywilizowanym świecie.

Po prezentacji dla stacji TV odbył się wywiad dla dziennikarzy prasowych. Usiedliśmy z Jurkiem przy stole, naprzeciwko gromada Anglików, oni pytali, on odpowiadał, ja tłumaczyłem. Starałem się robić to z jak największą erudycją i parę razy rozwinąłem się być może nieco za bardzo, bo Jurek, który świetnie wszystko rozumiał dwa razy łapał mnie za kolano, żebym nie przesadzał, zdaje się, że raz jak byliśmy przy nieśmiertelnym pytaniu do każdego nowego piłkarza LFC o Beatlesów...

Byłem też na meczu z Manchesterem United na Anfield Road, w którym Jurek popełnił swój pamiętny wielki błąd, przepuszczając podanie od Jamie Carraghera pod brzuchem i Diego Forlan strzelił zwycięskiego gola. Po ostatnim gwizdku w drodze z trybuny prasowej do biura widziałem mnóstwo kibiców LFC, od dzieci po staruszków, którzy klękając na betonie starali się odtworzyć co właściwie się stało, jak do tego doszło. Z Dudkiem, z którym byliśmy umówieni na rozmowę nie pogadałem ani wtedy ani przez najbliższy miesiąc, bo Houllier nałożył na niego embargo medialne. Akredytowałem się szybko na następny mecz - Pucharu Ligi - z Ipswich, podczas którego trybuny skanowały Dżersi Dudek!, a piłkarze odsłonili koszulki: „Jerzy, You’ll Never Walk Alone”, doceniając fenomenalny poprzedni sezon, w którym pobił rekord czystych kont w Premier League, bo wiedzieli, że teraz Houllier „da mu odpocząć”, stawiając na Chrisa Kirklanda. Sam Houllier wyjaśnił mi w wywiadzie, że wolał wysłać Dudka na ławkę po takim wsparciu, a był pewien, że Polak je dostanie. Niesamowite było przekonać się, że YNWA to nie puste hasło...

Francuski trener oskarżył też Jerzego Engela, że mu zajechał bramkarza podczas mundialu w Korei.Niesamowite było przekonać się, że YNWA to nie puste hasło... Co ciekawe, Houllier przyszedł na wywiad mając w ręku plik kserówek z Gazety Wyborczej z moimi korespondencjami, podkreślonymi na żółto liniami tekstu i karteczkami z tłumaczeniem. Widziałem też podobne strony Przeglądu Sportowego. Pełen profesjonalizm. Na wywiad z Dudkiem się nie zgodził, ale zaproponował kapitana drużyny, Carraghera, który wyraził wsparcie w imieniu całej drużyny dla Jurka. Fajnie było przekonać się na własne oczy jak menedżer tej klasy zarządza kryzysem. Houllier doradził też rozmowę z którąś z klubowych legend. Zostawiłem nr telefonu, na który za jakiś czas zadzwonił... Ian Rush!

Podobnych historii i wzruszeń było więcej. Niestety finału Ligi Mistrzów w Stambule nie oglądałem na miejscu, za to w studio TVP nastrój po dramatycznym odrobieniu strat i dogrywce zrobił się tak podniosły, że Jacek Gmoch zarządził byśmy na czas karnych stanęli objęci jak drużyna (albo do tańczenia Zorby) z Agatą Passent, Włodkiem Szaranowiczem, Jerzym Engelem, Józefem Młynarczykiem i nim, wyobrażacie sobie? Śmiejcie się ale te wspomnienia są bezcenne... Dlatego, choć ten pożegnalny mecz powinien był się odbyć dwa lata temu, cieszę się, że Jurek go dostał i mógł wysłuchać po raz ostatni Mazurka Dąbrowskiego tylu ciepłych słów z trybun od kibiców, mimo marności rywala i gry swoich kolegów, którym jedyną rzeczą jaka dobrze wyszła w pierwszej połowie, był szpaler dla schodzącego ostatni raz z boiska kolegi...

 

środa, 05 czerwca 2013, francuski_lacznik

Polecane wpisy

Komentarze
2013/06/05 20:38:51
Ten mecz (a raczej parodia) z Liechtensteinem pokazuje jak jesteśmy mali piłkarsko a co gorsza nie tylko piłkarsko . Nie potrafimy docenić i uszanować zawodników którzy odnieśli sukces odciskając rzeczywisty ślad w światowym futbolu. Tak długo jak nie będzie poszanowania dla chociaż taka skromnych autorytetów ( w tym przypadku piłkarskich ) tak długo będziemy brodzić w odmętach przeciętności i średniactwa. Bo przecież wszystko co przewyższa normę trzeba zgnoić i zniszczyć .
-
2013/06/05 21:00:14
Michale, genialny wpis - uwielbiam czytać o takich pozaboiskowych sytuacjach - czekam na więcej :).

A w ogóle to powinieneś napisać książkę - zbiór anegdot z kariery dziennikarskiej - jednego czytelnika już "kupiłeś" :).
-
Gość: Przemes, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2013/06/05 21:21:58
faktycznie ksiazka to dobry pomysl bo wpis jest kapitalny
-
Gość: Florian, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/06/05 21:57:40
Zgadzam się, najlepszy wpis ostatnio.
-
Gość: adas, *.rudaslaska.vectranet.pl
2013/06/05 22:03:42
Dla mnie jednak trochę symptomatyczne, że powyższy tekst (ale też inne jakie dane mi było czytać w ostatnich dniach) mniej traktują o sportowej karierze Dudka, a bardziej o poczuciu obcowania z Wielkim Światem (piłkarskim, ale nie tylko) jakie dzięki Niemu wszyscyśmy odczuwali.

Dudek nie był tak dobrym bramkarzem (piłkarzem) jakim go opisywano. Zwłaszcza w reprezentacji.
-
Gość: Football Media, *.olsztyn.vectranet.pl
2013/06/05 23:29:03
Tekst wybrany HITEM DNIA na profilu Football Media. www.facebook.com/FootballmediaPL?ref=tn_tnmn
-
Gość: etam, *.dynamic.chello.pl
2013/06/05 23:32:47
"Erudytacja". Bardzo ciekawy wpis, ale panie Michale, pan się szarpnie na jakąś korektę, to dużo nie kosztuje. Co pan wyda w pieniądzach, to na wstydzie oszczędzi. Bo trochę wstyd, żeby zawodowy dziennikarz takie błędy robił, a nie jest to pierwszy babol.
-
Gość: , *.mckinn3.vic.optusnet.com.au
2013/06/06 08:50:01
Starałem się robić to z jak największą erudytacją

do szkoly panie POL
-
Gość: , *.xdsl.centertel.pl
2013/06/06 10:03:54
Michał, to raczej You'll Never Walk Alone, dziwna przeróbka w tytule notki.
-
Gość: LFC FAN, *.xdsl.centertel.pl
2013/06/06 10:07:50
To fantastyczna piosenka, z przesłaniem, Jerzy dzięki za wszystko.

www.youtube.com/watch?v=xx0Ru_1zPVk
-
2013/06/06 10:45:40
Dla mnie Dudek nie jest w topie bramkarzy wszech czasów, ale trzeba mu przyznać, że swoje 5 minut wykorzystał w pełni i w historii futbolu, oraz pamięci kibiców miejsce sobie wywalczył (co niejednemu nie gorszemu od niego nie było, nie jest i pewnie nie będzie dane). A mogło być nawet znacznie lepiej i z tego powodu mam alergię na Beniteza, który wysiudał go z Liverpoolu, sprowadzając swojego rodaka i pupilka Reynę - wcale nie lepszego od Dudka. Przejście do Realu z góry oznaczało ławkę rezerwowych.

A pożegnanie z kadrą wypadło blado i z powodu okoliczności (słabiutki rywal, nędza na trybunach) i z powodu gry polskiej reprezentacji. Obserwując to "coś" na boisku jakoś nie dało się myśleć o Dudku, człowiek zastanawiał się raczej, czy nasze orły są przed Mołdawią w takiej "niewiarygodnej" formie, czy im po prostu biegać nie kazano. I kopać celnie.
-
Gość: asp, *.dynamic.chello.pl
2013/06/06 11:09:50
Kompletna paranoja. Za co przepraszam Dudkowi daje się możliwość grania w meczu po 2 letnim rozbratem z piłką nożną ?! Żeby wszedł do czego ?! Klubu wybitnego reprezentanta ?! A w czym ten bramkarz jest wybitny ?! W grzaniu ławy ?! Zrozumiałbym, gdyby brakowało mu jednego meczu, a w Japoni i Korei wybronił nam awans do ćwierćfinału, ale w tej sytuacji ?! Jeden mecz mu w życiu wyszedł, reszte kariery miał w kratke, wybitny nie był nigdy, co najwyżej solidny
-
lewy-na-lewy
2013/06/06 12:29:41
każdy kolejny przeciwnik wygląda przy nim jak amator, ten Kubańczyk to inny gatunek pięściarza. zapraszamy na: lewynalewy.wordpress.com/2013/06/04/wszystkie-zdrady-yuriorkisa-gamboy/
-
Gość: Przemek, *.tvk.torun.pl
2013/06/06 13:22:53
Zabawnym było, że wśród najciekawszych fragmentów pierwszej połowy, które TVP pokazywała w przerwie meczu,okazał się jedynie... szpaler, o którym wspomina Pan, Panie Michale (dobra, jeszcze strzał Komorowskiego w poprzeczkę). Niemniej kapitalna sprawa, fakt - odrobinę za późno, ale ważne, że jednak ktoś się obudził. Chociaż myślę sobie, że i nawet już z San Marino, gdzie był większa liczba kibiców, można było takie wydarzenie zaaranżować.
-
Gość: cos, *.internetdsl.tpnet.pl
2013/06/06 13:43:03
Ciekawy tekst. Dla mnie odkrywczy, dzięki Panu dowiedziałem się, kto był pomysłodawcą jednego z najbardziej żenujących telewizyjnych momentów ever (przebija go chyba tylko słynna transmisja z Wisły, gdzie przy biesiadnym stole wyczyny Adama Małysza komentowały jego ciotki, wujkowie, kuzyni i przyjaciel/nie-przyjaciel Kruczek). Do tej pory byłem przekonany, że koncepcja utworzenia misteryjnego półokręgu wypłynęła od Szaranowicza, który łatwo ulega wspólnotowym wzruszeniom, tymczasem winowajcą okazał się Gmoch!
-
lokatyterminowe
2013/06/13 01:21:54
Ja już sama nie wiem, dlaczego nasza reprezentacja tak tragicznie gra.. Są dobzi piłkarze? Są! Jest w miarę ok trener? Jest! To dlaczego gramy tak tragicznie?
-
Gość: MerryJ, *.adsl.inetia.pl
2013/07/17 16:09:32
jakby nie patrzeć dudek to gwiazda polskiej piłki nożnej, niewiele takich mamy, także możemy być z niego dumni
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie