|
Blog > Komentarze do wpisu
Jak ten Adaś się zmienił!
To niebywałe jak bardzo Adam zmienił się od tamtego czasu. Był taki zahukany, przerażony własnym sukcesem, nie do końca świadomy co się dzieje. Ciężko było zrobić z nim porządny wywiad. W mediach błyszczeli ludzie z jego sztabu: Apoloniusz Tajner oraz profesorowie - psycholog Jan Blecharz i fizjolog Jerzy Żołądź, którzy wszakże nijak nie potrafili wytłumaczyć fenomenalnej formy swego podopiecznego. Tym bardziej nie umiał Adam. Pamiętam np, że to trener Tajner opowiedział nam wówczas o słynnej bułce z bananem. Znalazłem nawet tamten artykuł po konkursie w Bischofshofen: Przedstawiciele innych krajów tłumaczą polskie gazety, chcą za wszelką cenę dowiedzieć się czegoś o cudownych metodach pracy. Czy nie obawia się Pan "szpiegów"? - Chodzą za mną krok w krok. Na pytanie, co takiego zrobiliśmy, odpowiadam niezmiennie, że zmieniliśmy filozofię podejścia do pracy. Trenujemy mniej, ale dłużej. A może powie Pan coś dla zmylenia przeciwnika. Np., że skoczkowie codziennie jedzą po pięć jabłek... - Zmyłek nie będzie, bo rywale i tak są czujni. Adam zawsze w przerwach między seriami jada suchą bułkę i banana. W dwóch ostatnich konkursach w strefie dla zawodników zaczynało powoli brakować tych dwóch rzeczy. Wszyscy zaczęli jeść to samo co on. Owi „szpiedzy”, czyli dziennikarze z innych krajów, nie mogli sobie wówczas porozmawiać z Adamem, który znał trochę niemiecki, ale bardzo słabo (toteż i mnie nie raz zdarzyło się tłumaczyć jego wypowiedzi na konferencjach po konkursach). Gadali więc głównie z nami. Pamiętam szturm dziennikarzy z Japonii (Małysz zdetronizował wówczas ich mistrzów Funakiego, Saito, Okabę, Haradę), którzy w Bishofshofen przybiegli do nas z przetłumaczonymi na japoński naszymi artykułami z Gazety Wyborczej. Dociekali co to są kolędy, które psycholog doradził Adamowi podśpiewywać sobie podczas wjeżdżania wyciągiem na start. Odparłem, że chodzi christmas carols, na co poprosili, żeby im... zaśpiewać. To musiała być scena: skupieni, o ściągniętych brwiach Japończycy z wystawionymi dyktafonami, w które wyśpiewuję Przybieżeli do Betlejem... Czy za bardzo fałszowałem, czy coś nie zadziałało, za wiele chyba nie zdradziłem, bo akurat zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni nigdy nie stali się najgroźniejszymi rywalami Adasia. Dziś, czy kiedy ostatnio rozmawiałem z nim w Zakopanem, czy słuchając jego rozmów z Vancouver nie mogę się nadziwić jak się zmienił, jak bardzo jest świadomy swojej wartości, jak medialnym sportowcem się stał. Widziałem w Eurosporcie jego wywiad po niemiecku, którym posługiwał się z równą precyzją i szybkością co profesor Bartoszewski. Podczas każdego spotkania z dziennikarzami niczym Krzysztof Hołowczyc po wyjściu z samochodu, garściami sypie anegdotami, a to o Stefku Huli, którego telefon go obudził, to o facecie śpiącym na trybunach w Zakopanem, którego z kolei on obudził, wywołując u człowieka głęboki szok. I jeszcze ogrywa to aktorsko. Takiego Małysza kiedyś po prostu nie było! Roześmiany, żartujący, prawdziwie cieszący się tym co robi. I może dlatego w wieku 32 lat, kiedy inni szykują się już do odstawienia nart w kąt, odłożenia kasków na półkę, zawieszenia gogli na wiecznym haku, on odnosi takie sukcesy i jeszcze nie ma dość!
Toast noworoczny w Ga-Pa w 2002/2003
niedziela, 21 lutego 2010, francuski_lacznik
Komentarze
juanveron
2010/02/21 14:25:46
do tego ciągle w swoim zachowaniu jest naturalny.
2010/02/21 14:43:05
Co do Apoloniusza Tajnera, to on chyba do dziś nie wie dlaczego Małysz tak wtedy wystrzelił z formą :)
A co do kontynuacji kariery Adama, to pozwólmy mu samemu zdecydować. I nie pytajmy go o to. Jednocześnie bądźmy przygotowani, że regularność miejsc na podium, w pierwszej dziesiątce będzie jeszcze mniejsza niż teraz, ale jeśli tak zdecyduje, to pozwólmy mu się cieszyć skokami, tak jak to czyni np. Noriaki Kasai, który mimo 37 lat był wymieniany w gronie tych, którzy mogą namieszać. Skoro on mógł, to Adam tym bardziej będzie mógł np. w Soczi. Ale niech on sam podejmie tę decyzję. I jeśli się zdecyduje skakać dalej, to po kilku niższych pozycjach nie wysyłajmy go na emeryturę. :)
Gość: Szczepan, 77-254-151-58.adsl.inetia.pl
2010/02/21 15:12:51
"Adaś" to pan sobie może mówić do żony. Dla każdego wychowanego człowieka (a co dopiero dziennikarza!!!) to jest "pan Adam" i nic innego.
Żenada. 2010/02/21 15:18:35
Szczepuś, chodź, obiadek na stole! Mamusia Cie woła i woła, a Ty dorwałeś się do komputera taty i głupoty wypisujesz!
2010/02/21 15:29:20
W styczniu 2001, tuż po Nowym Roku wraz z Robertem Błońskim gnaliśmy całą noc rozklekotanym fordem naszego fotoreportera Kuby Atysa do Innsbrucka na konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Adam Małysz wygrał kwalifikacje, przeskakując skocznie. Decyzja zapadła o 18. O 20. prawie niespakowani, bez akredytacji mknęliśmy katowicką.
Wiele to mówi o kwalifikacjach większości dziennikarzy komentujących dzisiaj skoki :P Sorry, Michał, nie mogłem się powstrzymać ;) 2010/02/21 15:50:15
E tam, skoro Malysz zdazyl sie nauczyc niemieckiego, to moze i dziennikarzom udalo sie jakas wiedze o skokach nabyc. Chociaz rozwalil mnie tekst komentatora eurosportu podczas konkursu na normalnej: "to nie wygladalo na zbyt dobre wybicie, chociaz ja tak prawde mowiac, to sie na tym za dobrze nie znam":p. (tudziez jeden z artykulow na gazeta.pl z cyklu "kazdy moze zostac dziennikarzem" opisujacy historie reporterki sportowej tvp, ktora przydzielili do robienia sprawozdan z meczow bodajze pilki recznej i ktora to bidulka musiala sie ratowac podpytywaniem zawodnikow przed wywiadami o co warto zapytac, bo sama o tym sporcie pojecia nie miala zielonego:p)
2010/02/21 17:02:34
futbolnatak.blox.pl/html - tu można przeczytac o Małyszu..Wielkim Małyszu. Zapraszam.
2010/02/21 19:35:24
@ Szczepan
Jak widzisz na zdjęciu, Pan Michał być może zna Pana Adama, więc ma prawo pisać "Adaś". Tym bardziej, że nie jest to tekst ani w żadnej gazecie, ani nawet na sport.pl, lecz na blogu, na którym może pisać nawet o zeszłorocznym śniegu. Co do Małysza to sądzę, że dojrzał w tym czasie, kiedy mu nie szło, że to własnie dzięki tym porażkom zna swoją prawdziwą wartość. P.S. Rozbroił mnie Lepistoe puszczając Pana Adama w drugiej serii, ten uniesiony kciuk... :D 2010/02/21 19:58:05
@Szczepan
czyli wychodzi na to, że ja bądź kilka milionów Irlandczyków też są nie wychowani? Wyobraź sobie, że tutaj a przypuszczam, że w innych krajach również nie ma czegoś takiego jak ,,pan'' i ,,pani''. Nie byłeś nigdzie indziej poza Polską więc chyba nie wiesz jakie są zwyczaje, tak więc możesz zejść z pięterko niżej w Twoim zdziwieniu i zbulwersowaniu. Co do pewności Małysza, to owszem nabrał on jej bardzo dużo. To jest fajne, jest wielkim sportowcem i potrafi się równie mądrze i z ogromną pewnością siebie wypowiadać. Ostatnio na bodajże katowickim oddziale wyborczej dali wywiad z Małyszem, który się odbył w 1996 roku. I już wtedy, jako niespełna 20-letni skoczek wypowiadał się bardzo swobodnie i mądrze. Śmieje się, że tamtejszy Małysz, dopiero startujący w skokach wypowiadał się lepiej niż choćby Bachleda, Stoch czy inni dzisiaj. pozdrawiam! 2010/02/21 20:52:52
Świetna anegdota z tym śpiewaniem kolęd, oby więcej takich ;). Pozdrawiam
Gość: , c197-103.icpnet.pl
2010/02/22 09:04:37
uszczypliwości i złośliwości nie ma końca! brawo debile brawo! a to tylko jest blog!
2010/02/22 10:57:51
c197-103, podobnie. Jak wam się nie podoba to po co tu zaglądacie, tylko wylewacie swoje żale i frustracje jaki to Michał jest beznadziejny, nie podoba się - wypad.
2010/02/22 12:39:57
Pamiętam co pisał red. Pol po meczu Chelsea-Barca. Ciekawe co powie na to: www.fcblog.pl/news/416/hanba_jaka_hanba/
Gość: psobi, 77-dzi-34.acn.waw.pl
2010/02/22 12:55:09
A mnie w tym wszystkim cały czas ciekawi ta swoista mentalności polskich 'dziennikarzy' prezentowana także w tym miejscu przez pana Pola... mówi się z niejaką dumą o tym, że 'już po 2 godzinach byliśmy w drodze, jak tylko dowiedzieliśmy się, że wygrał kwalifikacje' zamiast przez zawstydzenie przyznać, że 'byłem laikiem który sport ten miał w bardzo głębokim poważaniu i nic a nic mnie nie obchodził najważniejszy konkurs sezonu dopóki nie usłyszałem, że anonimowy dla mnie wcześniej skoczek z Polski jest faworytem więc warto byłoby się tam pokazać.' Dziś nie jest modne mówienie o tym, ale ja pamiętam te czasy w których pseudoznawcy w osobach polskich 'dziennikarzy' liderem polskiej kadry nazywali Roberta Mateję (i tak wiem, że raz na mistrzostwach 'zakręcił' się w okolicach podium) a nie Adama Małysza... Pamiętam też moment tak typowego dla polskich 'dziennikarzy' swoistego 'pospolitego ruszenia na małysza' po pierwszym tryumfie w Turnieju Czterech Skoczni gdzie każda gazeta, radiostacja, telewizja musiała wysłać 'swoich ludzi' na konkursy chociaż oni sami nie mieli o danym sporcie zielonego pojęcia... Chcecie przykładów? Poszukajcie gdzieś relacji z konferencji prasowej w trakcie jednego z konkursów w Zakopanym gdzie sala jest wypchana po brzegi takimi 'dziennikarzami' a po tym jak sztab i sam Małysz powiedzieli to co mieli do powiedzenia i przyszła pora na pytania z 'sali' to jakiekolwiek potrafił zadać tylko jeden z dziennikarzy, a reszta nie umialą/bała się wydukać cokolwiek, nawet z gatunku 'jakie ma pan plany na resztę sezonu?'... ale za to jak się rzucili na poczęstunek jak już skończono szopkę 'zadawania pytań' i zaproszono ich do bufetu, mało stołów nie poprzewracali...
I się pytam czemu to ma służyć? Czy nie wystarczyłoby aby na takiej konferencji był jeden przedstawiciel PAP a reszta by sobie spisała z jego komunikatu co się tam mówiło? Czy Ci 'dziennikarze' naprawdę nie są wstanie wymyślić jednego sensownego pytania, czyli de facto zrobić czegoś do czego są zatrudnieni i na czym polega ich zawód? 2010/02/22 13:28:53
Pamiętam igrzyska i Turnieje Czterech Skoczni, kiedy jeszcze startował Fijas i kiedy dekadę później w PŚ zaczął skakać Małysz, każdy kto wcześniej choć trochę interesował się skokami musiał zauważyć, że w polskim sporcie pojawił się wyjątkowy talent, który w przyszłości może przysporzyć nam wielu wspaniałych wrażeń. Nawet kiedy fatalnie startował w Nagano, miałem przeczucie, że w końcu zacznie odnosić sukcesy i tak też się stało. Zaskoczyła mnie tylko skala tych sukcesów, lecz było to bardzo przyjemne zaskoczenie.
2010/02/22 17:01:25
Dawno nie czytałem takiej ilości bzdur w komentarzach na tym blogu. Przecież skoki narciarskie to dyscyplina niszowa, więc oczywiste jest, że nawet największa w Polsce gazeta nie będzie zatrudniała specjalistów nią się zajmujących. Analogicznie - gdyby nagle Polak zaczął odnosić sukcesy w jeździe na deskorolce, gdybyśmy mieli naszego własnego Tony'ego Hawka - także dziennikarze dopiero zaczęliby się skateboardingiem interesować!
Czy naprawdę to takie dziwne, że polskie media nie wysyłały dziennikarzy na konkursy w pucharze świata, gdy nikt się skokami nie interesował? Czy naprawdę to takie dziwne, że polscy dziennikarze byli nieobecni na TCS (zważywszy również na okres, w których ten puchar się odbywa), gdy Polacy bardziej niż o Małyszu myśleli o sylwestrowych toastach? 2010/02/22 22:35:11
Adam tworzy historię. To jest faktem. Jak długo jeszcze będzie w stanie skakać? Do 2011, do Soczi w 2014, a może do 2021?
tylnymidrzwiami.blox.pl/2010/02/Panie-Adamie-moze-by-tak-do-2021.html 2010/02/23 19:50:05
Ale to bzdura, że skokami w Polsce się nikt nie interesował. Skoki nie były zjawiskiem socjologicznym, ale TCS był stałym punktem programu TVP i miał sporo fanów. Jak byłem dzieckiem na podwórku był obóz Nykanena i Weissfloga:) Były dobre reportaże o skoczkach jak np.w tomiku "Gwiazdy Sportu".
|
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
napisz do mnie |