|
Blog > Komentarze do wpisu
Było spojrzeć w lustro, John
I nie ma żadnego usprawiedliwienia. Futbol (co raz rzadziej niestety) to także kwestia lojalności, o czym Terry, wychowanek Chelsea świetnie wie. Kiedy naszła go ochota na dziewczynę kumpla z zespołu, którego w dodatku był kapitanem, powinien przypomnieć sobie monolog Johna Travolty sprzed łazienkowego lustra, kiedy Mia w salonie tańczy do Girl, you’ll be a woman soon. BATHROOM Vincent dries his hands on a towel while he continues his dialogue with the mirror. VINCENT ...it's a moral test of yourself, whether or not you can maintain loyalty. Because when people are loyal to each other, that's very meaningful. Vince continues. VINCENT So you're gonna go out there, drink your drink, say "Goodnight, I've had a very lovely evening," go home, and jack off. And that's All you're gonna do. Takie rzeczy się zdarzają żonatym żołnierzom – że zacytuję polski tym razem film. Żołnierzom, lekarzom, murarzom, dziennikarzom i oczywiście piłkarzom też. Nawet polskim. Krążą legendy z dawnych lat świetności o tym, kto z czyją żoną, kiedy ten z kadrą Górskiego… i całkiem świeże opowieści, kto komu kogo odbił, choć ten już, kurna, zainwestował w jej operację plastyczną… Co u nas jest tematem ploteczek przy piwie, musiało wstrząsnąć całą Anglią, rajem i piekłem celebrytów i brukowców. Zwłaszcza, że chodzi o ikonę światowego sportu, która na ironię nie dawno otrzymała nagrodę dla „Ojca Roku 2009”. Już mają tysiące dowcipów na temat skandalu (Dwa najlepsze: Ulubiona piosenka Johna Terry'ego? - Under the Bridge/ John Terry nie zrobił nic złego. Gdy lewy obrońca opuszcza swoją pozycję, wówczas środkowy obrońca musi zająć jego miejsce). Ruszyła lawina konsekwencji: już stracił opaskę kapitana reprezentacji, wielu żąda, żeby wyrzucić go z kadry na dobre, jego małżeństwo wali się w gruzy (żona zabrała dzieci do Dubaju), jeśli odwrócą się od niego wszyscy sponsorzy, może stracić nawet 20 milionów funtów, czym pewnie przejmie się najmniej…
Co do utraconej opaski (tylko Anglii, Chelsea wspiera swego kapitana) wydaje mi się, że Fabio Capello nie kierował się względami moralnymi, ale praktycznymi: zdejmuje z Terry’ego część presji, kończąc dyskusję, która ciążyłaby na drużynie do ostatniego gwiazdka mundialu. Zachowuje przy tym boiskowego lidera, bo przecież Terry bez opaski nie stanie się na boisku gorszym, mniej charyzmatycznym obrońcą. Czy mimo afery pojedzie na mundial do RPA? Jeśli Anglicy poważnie mówią o walce o mistrzostwo świata, to powinien pojechać. Pytanie czy powinien jechać upokorzony przez niego Wayne Bridge? I czy w razie niepowodzenia to Terry zostanie kozłem ofiarnym porażki i wrogiem publicznym nr 1 jak David Beckham po odpadnięciu z Argentyną na mundialu we Francji w 1998? Jak zareagują pozostali kadrowicze? Czy współpraca, zaufanie nadal są możliwe? Czy patrząc na Johna będą sobie zadawać pytanie, czy… Oj John, ale żeś się wpakował! Trzeba było myśleć głową! A internauci są okrutni:
Ps: Uff, naprawdę to zrobiłem! 8 dni bez Internetu! Chwila odwyku od infotainment – bloga, twittera, et cetera. W pensjonacie sieci nie mieli. Wiekowa Signora dopiero co zainwestowała w terminal do kart płatniczych i dalszych szaleństw nie przewiduje, zwłaszcza, że byłem pierwszym klientem, który płacił jej rachunek kawałkiem plastiku (najpierw ku mojej radości nabiła 32 euro za cały pobyt, potem ku przerażeniu 3200, zanim trafiła właściwie), a po nartach byłem zbyt zmęczony, żeby iść do kawiarenki. Nigdy już tak nie zrobię. To ja spokojnie zjeżdżałem z góry na dół, wchłaniając bombard ino i bresaolę, a tu cały czas rozgrywała się taka afera! niedziela, 07 lutego 2010, francuski_lacznik
Komentarze
Gość: rosol, 88.220.96.9*
2010/02/07 11:42:29
3200 za tydzien? hmmm niezle. i neta nie dali. Skandal!!
2010/02/07 11:53:54
Okrutni przez "u" Michale, ale pisałeś wielokrotnie, że masz dysortografię etc. Co do Terrego to sam sobie nabił tyle biedy, jego wina. Sam uważałem go za wzór dla angielskich dzieci do naśladowania i Capello dobrze postąpił swoją zdecydowaną, szybką reakcją. Mimo to Terry musi jechać na mundial, bo jest jednym z najlepszych stoperów na świecie i zdrada żony tego w żaden sposób nie zmienia.
Koszt byl 320? 2010/02/07 12:17:56
2010/02/07 12:49:38
Michał, ranisz me serce... "A internauci są okrÓtni". Popraw to szybko, bo internauci staną się okrutni dla Ciebie.
2010/02/07 12:56:49
No i "co raz" powinno być razem. 8 dni bez Internetu zrobiło swoje :)
2010/02/07 13:01:00
@pipes_pipes, grand-prix
Dzięki, już poprawiłem:) bo rzeczywiście raziło nawet mnie, ale spoieszyłem się z wpisem przed losowaniem Euro 2012. Co do JT mam nadzieję, że angielscy sponsorzy nie okażą się tak obłudni jak amerykańscy, którzy gremialnie porzucili Tigera Woodsa, na miejscu Amerykanów ja bym za to porzucił ich. Rozumiem fundusze finansowe typu 'Szczęśliwa Rodzina' ale sprzęt sportowy, komórki, samochody (z wyjątkiem rodzinnych vanów) etc ps: 320+200 przedpłaty, ale miejsce rewelacyjne (mogę dać namiary na priv:)
Gość: krystian, ip-94-42-57-48.multimo.pl
2010/02/07 13:07:01
"Ale w przypadku romansu z kolegą z drużyny żadnej solidarności nie ma."
Dlaczego?:) 2010/02/07 13:17:09
Sprawa Terry'ego jest bardzo śliska. Gdyby miał romans z jakąś kobietą z zewnątrz - byłby skandal obyczajowy. Ale podejście kumpla z klubu i reprezentacji robi sprawę jeszcze większą.
Bardzo dobrze, że Capello zdjął opaskę z ramienia Terry'ego. Nadal John może rządzić w kadrze, bo widać, że koledzy (Lampard, Rooney) są za nim, ale oficjalnie został ukarany za ten wybryk. Obrońcą jest kapitalnym, ale jako kapitan i kolega z zespołu musi być rozsądniejszy. Bridge na mundial nie powinien jechać - jego wartość dla drużyny jest niska (rezerwowy Ashley Cole), a wprowadziłby tylko zbędną polaryzację kadry - wpierających Terrego i współczujących Bridge'owi. P.S. Żarty są kapitalne:) 2010/02/07 15:04:28
Oj John (...)! Trzeba było myśleć głową!
Nie no, Michał, czego Ty od niego wymagasz? Przecież John Terry jest modelowym wręcz reprezentantem nacji, która o futbolu myśli jakąś inną głową. Przecież przed każdą wielką imprezą (o ile się na nią zakwalifikują, co ostatnio jakby nie stanowi reguły) Anglicy sami z siebie robią głównego pretendenta do tytułu. Dmuchają ten balon, dmuchają, a potem robi się wielkie pierdut, gdy któryś z ich koszmarnie przecenianych i przepłacanych gwiazdorków kopnie piłkę z karnego w trybuny, albo w bramkarza. Spójrzmy na fakty: OK, EPL to świetna liga, ale do świetności kadry ma się to średnio. Jedyne swoje Mistrzostwo Świata albionsyny zdobyły eee... czterdzieści i cztery lata temu. Z piłkarskiego punktu widzenia to dokładnie taka sama prehistoria, jak dwa PŚ Urugwaju, który jednak jakoś nie aspiruje do triumfu w RPA. Co więcej, ich najlepszym zawodnikiem w finale tamtej imprezy - rozgrywanej na własnych śmieciach! - był... nie, nie żaden Anglik. Niejaki Tofik Bachramow, obywatel ZSRR. Niestety dla szans Anglików, Bachramow dawno nie żyje, a ZSRR też już nie ma. Ostatnio co prawda pojawił się jakiś promyk nadziei. Angielską kadrę objął facet, który nawet skrzyknąwszy jedenastu chłopa na ulicy zrobiłby z nich kandydata do medalu MŚ. Początkowe efekty były wprost wstrząsające. Cała ta banda celebrytów zrozumiała (a miała jakieś inne wyjście?), że przy Don Fabio ich gwiazdorstwo warte jest funta kłaczochów i zaczęła grać w piłkę. I już są w ogródku, już witają się z gąską, gdy... bach! Włącza się druga głowa. Nie, wcale nie chodzi o drugą głowę Terry'ego. W końcu ani to pierwszy, ani ostatni przypadek, gdy kolega z pracy koledze z pracy bałamuci kobietę. Chodzi o całe zamieszanie zrobione wokół tego faktu. W normalnym świecie JT zebrał by w pysk od Bridge'a oraz Mrs. Terry, z którą musiałby też dogadać - choćby pośrednio, ale najlepiej po cichu - kwestię podziału majątku. To ostatnie powinno być proste. Skoro Johny niespecjalnie odróżnia dziesięć od stu tysięcy funtów... Jednakowoż zamiast tego powstało ogromne zamieszanie, wskutek którego kapitanem reprezentacji Anglii został niejaki Rio Ferdinand, facet znany m.in. z tego, że swego czasu "zapomniał" iść na kontrolę antydopingową. No dobra. Mógł to być Wayne Rooney, od którego w temacie skoków w bok JT mógłby się sporo nauczyć. Albo Steven "zmień tę płytę, bo ci j*bnę" Gerrard. Albo jakikolwiek inny "role model", których w angielskiej kadrze przecież na pęczki...
Gość: Mag, aee34.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/07 15:21:13
Ja sobie wyobrażam taką scenkę Capello mówi John nie jedziesz na mundial a Terry;dlaczego,Capello w imię zasad sku.............:p;d(tak mi się skojarzyło z innym polskim filmem,Dla mnie Terry jest już nikim najlepszego kumpla dziewczynę poderwać.żal.Wielkim sportowcem jest się nie tylko na arenie a także poza nią,a Terry jest zwykłym burakiem i prostakiem.
2010/02/07 17:21:30
Michale każdy popełnia błędy, analogia do Pulp Fiction genialna ale nie uważasz, że to nie powinno nas w ogóle obchodzić?
laczego ktoś dobry w kopaniu piłki miałby dla kogokolwiek być modelem dla naśladowania? ....Oprócz piłkarzy?
Gość: Monika, 77-254-159-53.adsl.inetia.pl
2010/02/07 19:19:12
Boze, mareczku, a ty dajesz rade spojrzec w lustro po tym co wyrabiales na boku?
Gość: Ray, chello087207146127.chello.pl
2010/02/07 19:27:07
Terry jest sportowcem i tylko jako sportowiec powinien być oceniany.
Przekornie - dziś Terry powinien być nawet jako wzór stawiany, bo wobec wszechobecnej nagonki, potrafił zagrać mecz sezonu zatrzymując niemal w pojedynkę Arsenal. To się dopiero nazywa silny charakter godny najlepszego środkowego obrońcy świata, godny sportowca.
Gość: Mag, aee34.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/07 22:16:03
To na przykład Hitler powinien być przedstawiany tylko jako świetny mówca manipulatora?o całokształcie decyduje wszystko .Powinien być postrzegany jako wzór żałosne .Jest zwykłym burakiem dzisiaj wytrzymał presje a we finale LM sknocił karnego i popłakał się jak mała dziewczynka.Wzorem to On może być tylko dla kibiców czelsi najwyraźniej to ten sam poziom
2010/02/07 22:22:12
Też tak na początku myślałem: wiadomo, fajnie sobie pociupciać, ale w życiu trzeba mieć priorytety, Puchar Świata jest ważniejszy, musi być na pierwszym miejscu, a Terry jest głupi i nie panuje nad sobą. Pomijając już nawet moralny aspekt całej sprawy, jak można, sypiając z dziewczyną kumpla z drużyn, których jest się kapitanem, bezmyślnie psuć w nich atmosferę w tak ważnym historycznie momencie? Ale...
Skąd wiemy co Terry tak naprawdę myśli o Bridge'u? Czy Wayne jest rzeczywiście taki rewelacyjny? A może współpraca im się zupełnie nieukładała? Może John coraz bardziej przeczuwał, że obecność Wayna w RPA może okazać się zabójcza dla lwów Albionu? Jeśli tak, to oczywiste jest, że kapitan powienien wziąć sprawy w swoje ręce. Tylko co miał w takiej sytuacji zrobić Terry? Pójść do Wayna i powiedzieć mu, żeby ustąpił miejsca komuś lepszemu? Wolne żarty, ten biedny, pokrzywdzony Wayne z pewnością okazałby się zwykłym egoistą mającym za nic rady kapitana. A o ile z Abramowiczem widocznie udało się załatwić wygnanie Bridga z the Bridge, to selekcjoner Fabio niestety nie dawał gwarancji niezabrania Wayna do Południowej Afryki. Ale kapitan nigdy się nie poddaje gdy w grę wchodzi sprawa takiej wagi. Jakie były inne opcje? Złamać mu nogę na treningu? Nie, to nie byłoby wcale takie łatwe, a poza tym nie chodzi o to, żeby Bridge nie mógł w ogóle grać w piłkę, niech po prostu nie gra z Johnem. Dać mu w mordę? Ale to by pewnie nic nie dało, pozatym takie zachowanie jest żałosne i niegodne kapitana. John więc myślał, myślał...i wymyślił. Jeśli dodamy do tego fakt, że ta bridżowska kobieta nie była znowu aż tak urodziwa i gdyby John naprawdę "nie myślał głową" to mógłby "pomyśleć" innymi częściami ciała z wieloma ładniejszymi paniami (i bez skandalu) okazuje się, że ta teoria naprawdę wyjaśnia wiele rzeczy. Myślę, że wiecie już, do czego zmierzam: to nie był związek typu "muszę mieć tę dziewczynę, a potem choćby potop", raczej wyobrażam sobie coś w stylu "zamknij oczy i myśl o Anglii". Cpt. John przechodzi teraz ciężki okres, ale możliwe, że już za kilka miesięcy jego rodacy zwrócą oczy na niego trzymającego Puchar Świata i powiedzą "to właśnie była jego najwspanialsza godzina". I kto wtedy nie będzie w stanie spojrzeć w lustro? 2010/02/08 01:05:39
wersy2
Ty tak na poważnie?Terry to nie Don Fabio, trener ma decydować o składzie drużyny 2010/02/08 12:12:15
Porównanie do Vegi nie do końca trafne. Gdyby nie zachował on rozsądku prawdopodobnie zakończyłby swój żywot nieco wcześniej, niż w łazience Butcha :) Zwłaszcza, gdy pamięta się, jak skończył gość, który masował Mii stopy.
Ale mimo to notka bardzo pomysłowa. Zwłaszcza, że zarówno Vincent (przy całej sympatii dla tej postaci), jak i większość piłkarzy wielką inteligencją nie grzeszą ;) 2010/02/08 13:48:33
Zawsze lubiłem Terry'ego, bo to chyba najlepszy obrońca w Europie, ale gość okazał się być, niestety, wałem korbowym. Facet jest sławny, zarabia full kasy, lasek może mieć więcej niż Lato popełnił błędów językowych, a zapina pannę kumpla. Zachował się jak zwykły śmieć.
2010/02/08 15:05:00
A mi się wydaje, że (może za wyjątkiem Bridge'a) wszyscy na wyskoku Terrego skorzystają.
1) Angole mają gotowe wytłumaczenie na wypadek klęski 2) Hollywood ma gotowy scenariusz na wypadek tryumfu Angoli (tytuł "From hero to zero and to hero agein"; w finałowej scenie Bridge ściskając lewą stronę pucharu świata przebacza Terremu, trzymającemu prawą stronę tegoż, zaś obaj panowie wolnymi rękami trzymają swoje patrtnerki życiowe, gdyż noc meczu finałowego okazała się nocą przebaczeń w ilościach hurtowych. Zachód słońca, jelenie na rykowisku, samotny jeździec i titanic, zręcznym manewrem omijający górę lodową, napisy końcowe i dwanaście oscarów) 3) pani ex-Bridgeowa zgarnia gażę za intratny wywiad dla Faktu 4) pani ex-Terry zadowala się połową majątku, a że szpetna nie jest, to sobei coś fajnego na pewno jeszce wyrwie (w każdym razie ja CV-kę podeślę) Aż chciałoby się dodać "A ty się, Brytanio, ciesz i rozmnażaj"
Gość: , 77-254-36-188.adsl.inetia.pl
2010/02/08 15:27:59
O wlasnie, scv78 dobrze gada, widze, ze nie tylko ja doceniam bohaterski czyn Terrego.
2010/02/08 16:18:39
futbolnatak.blox.pl/html - tu można przeczytać o meczu Barcelona - Getafe.Zapraszam.
|
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
napisz do mnie |