|
Blog > Komentarze do wpisu
Na Anfield daleko od OK
Trzeba przyznać, że atmosfera na Anfield jest obecnie - używając języka Hicksa Juniora - k... daleka od ducha wielkiego Shankly'ego. Dobrze, że arogancja i buta jednego z szefów została ukarana. Jego reakcja na pełną niepokoju, ale w gruncie rzeczy niewinną wiadomość od zatroskanego fana era luksusowego hotelu, który do stałego gościa, zmartwionego obniżeniem standardów rzuca: nie podoba się to wyp... (rzecz niebywała nie tylko w futbolu, ale w ogóle poważnym biznesie). Ale na Anfield doszło przecież do czegoś gorszego. Słowa te sformułował człowiek, którego rodzina nie tylko nie dotrzymała obietnic, złożonych fanom w dniu zakupu klubu jak np. budowa nowego, większego stadionu, ale jeszcze zadłużyła sprawnie funkcjonujące i dochodowe przedsiębiorstwo na 250 mln funtów. Stawiając na równi pochyłej. Wygibasy jakich dokonuje właśnie trener Rafael Benitez, żeby wzmocnić swoją rozchwiana drużynę jest dla tak wielkiego klubu upokarzająca. Tymczasem o ile gość hotelowy, choćby nie wiem jak był przyzwyczajony do miejsca, w którym zatrzymuj esię od lat, z mniejszym lub większym bólem może sobie znaleźć nowe. Dobrze zaś wiemy, że fani The Reds nie mogą, jak chciałby Hicks Jr pójść do diabła... Oby Bóg Futbolu był łaskawy dla Liverpoolu, bo szkoda byłoby gdyby triumfator Ligi Mistrzów '2005 podążył drogą nieodległego Leeds Utd...
poniedziałek, 11 stycznia 2010, francuski_lacznik
Komentarze
2010/01/11 18:11:07
Trudny to temat dla kibica Liverpoolu. Jankesi już trochę w tym Liverpoolu siedzą, ale tak źle jak teraz nie było nigdy. Nie wyobrażalnym jest dla mnie to, żeby w dobie rekordów transferowych, wydawania już blisko 100 mln euro za jednego gracza, drużyna, która w ostatniej pięciolatce 2 razy była w finale LM, top 4 najsilniejszej ligi świata nie miała 5 milionów na jakikolwiek transfer.
Dziwi mnie, że pieniądze, które Liverpool zarabia (Dossena, Voronin odeszli) nie może być inwestowane. Nie rozumiem tu czegoś, jak taki kolos jak Liverpool mógł tak łatwo popaść w głęboki kryzys. Mówi się, że czołówka angielskiej ligi jest potężnie zadłużona, jednakże inne kluby bez problemu funkcjonują...
Gość: ..., chello089076225083.chello.pl
2010/01/11 18:17:19
I bardzo dobrze niech bankrutuja. PL- mam taka nadzieje spotka los seria A.
Musza sie oczyscic z dlugow- wlasciwie to dzieki temu bedzie nawet ciekawiej, moze powstana jakies nowe potegi, choc pewnie beda to tylko efemerydy. Nie mialbym nic przeciwko temu, zeby miejsce LFC zajelo Bordeaux, Fiorentina, Borussia itd. Wyszloby to nawet na plus- bo tak nudnej pilki jak LFC nie gra nikt z czolowki. 2010/01/11 18:40:36
Nudna piłka Liverpoolu to po przyjściu Torresa stereotyp. Wszystkim kojarzy się to przez benitezowskie mecze w Lidze Mistrzów i kurczowe trzymanie się taktyki w 2005. Łatka została, a warto było oglądać choćby zeszłoroczne wydanie Liverpoolu, który grał piękną piłkę (Real 4-0, Manchester na wyjeździe 4-1)
2010/01/11 18:53:57
Nudna piłka Liverpoolu to po przyjściu Torresa stereotyp. Wszystkim kojarzy się to przez benitezowskie mecze w Lidze Mistrzów i kurczowe trzymanie się taktyki w 2005. Łatka została, a warto było oglądać choćby zeszłoroczne wydanie Liverpoolu, który grał piękną piłkę (Real 4-0, Manchester na wyjeździe 4-1)
przypomnij sobie te Benitezowe taktyczne wymiociny w meczu Real Madryt - Liverpool, ktorego nie dalo sie po prostu ogladac. i przypomnij sobie jak gral Liverpool, gdy juz prowadzil 2-1 z MU na OT. 2010/01/11 19:20:59
Fakt, otwieranie się na Bernabeu zakrawa na diabolicznie dobry pomysł. Heh, strzelił dwie bramki - poza tym jakoś musiał do tego 2-1 w pierwszej części doprowadzić prawda?
Aston Villa - 5 do 0. Tam też grali słabo w ostatnim kwadransie? Bo gola nie było i jakoś biegać się nie chciało...
Gość: Aleksander, bkn44.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/11 19:23:27
co wy gadacie, przecież Liverpool od tamtego sezonu gra bardzo przyjemnie dla oka, oprócz niektórych spotkań
2010/01/11 20:08:35
'przypomnij sobie te Benitezowe taktyczne wymiociny w meczu Real Madryt - Liverpool, ktorego nie dalo sie po prostu ogladac. i przypomnij sobie jak gral Liverpool, gdy juz prowadzil 2-1 z MU na OT.'
Człowieku, nie kompromituj się. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, że nudne spotkania w wykonaniu Man Utd, Chelsea Arsenalu, zawsze przechodzą mimo uszu, a Liverpoolowi się przykleja tą śmieszną kartkę z napisem 'nudziarze'. Zupełnie bezpodstawne. Muszę jeszcze dodawać, że najlepsze mecze w Lidze Mistrzów, czy nawet Premier League, przeważnie są w towarzystwie klubu z Anfield? 2010/01/11 20:37:10
Fakt, otwieranie się na Bernabeu zakrawa na diabolicznie dobry pomysł. Heh, strzelił dwie bramki - poza tym jakoś musiał do tego 2-1 w pierwszej części doprowadzić prawda?
doprowadzil w pieknym stylu, a potem byla typowa Liverpoolska murarka. Człowieku, nie kompromituj się. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć, że nudne spotkania w wykonaniu Man Utd, Chelsea Arsenalu, zawsze przechodzą mimo uszu, a Liverpoolowi się przykleja tą śmieszną kartkę z napisem 'nudziarze'. Zupełnie bezpodstawne. Muszę jeszcze dodawać, że najlepsze mecze w Lidze Mistrzów, czy nawet Premier League, przeważnie są w towarzystwie klubu z Anfield? to nie ja sie kompromituje. widocznie cos w tym jest, ze wszyscy swego czasu mieli dosc tego antyfutbolu (a znikad to sie nie wzielo). wszyscy procz kibicow Liverpoolu. a argumenty typu 'no i co ze LFC gra antyfutbol, MU i Arsenal tez czasem gra nude' mnie nie przekonuja.
Gość: Lojzekk5_CFC!!, absq164.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/11 20:56:19
hah ;D nom a przedewszystkim z cwiercfinalu z tamtego sezonu z cfc :D xD 1 mecz naprawde swietny ;D xD hehe a drugi ;D nom szczerze nawet niezly ;D xD ale to tylko dlatego ze nie bylo Terrego :D a gdyby byl zapewne dzialoby sie to samo co na anfild :D xD
Gość: S, 66-76.89-161.tel.tkb.net.pl
2010/01/11 21:06:31
Trochę Pan przedramatyzował moim zdaniem z pójściem w ślady Leeds, mówi to fan Liverpoolu. Oczywiście, sytuacja w klubie jest bardzo daleka od dobrej, co widzą wszyscy. Brak funduszy na transfery, długi. Aporpos transferów, niedawno pojawiły się plotki o zainteresowaniu The Reds Kenwaynem Jonesem, napsatnikiem Sunderlandu, klub wycenił go jednak na 11 mln funtów, czyli o transferze nie ma mowy. Tak niewyobrażalną sumę zdołałoby nawet zapłacić (nie obrażająć fanów) potęga rodem ze Stoke. Jak na jeden z najbardziej znanych klubów świata jest to sytuacja śmieszna. Zaczynam też wątpić w transfer(czy wypożyczenia) Maxiego na Anfield. Na początku byłem pełen nadzieji, jednak teraz jestem niemal pewien, że do skutku to nie dojdzie. Mimo wszystkich złych rzeczy, wierzę w LFC, i myślę, że uda się na koniec sezonu uda się wylądować na 4 miejscu. To juz w końcu tylko 4 punkty straty, a to, przy zostałych 18 kolejkach do rozegrania naprawdę nie dużo. YNWA
2010/01/11 21:57:04
Ciekawym jest to, że kibice Liverpoolu zareagowali na kupno przez Amerykanów zgoła odmiennie, niż fani Man United na kupno klubu przez Glazera (spodziewano się najgorszego), zresztą też Amerykanina. Tymczasem na Old Trafford panuje względny spokój, a na Anfield źle się dzieje...
2010/01/11 22:17:24
Mimo, że jestem fanem Evertonu i z sympatykami LFC zupełnie mi nie po drodzę, to mam nadzieję, że uda im się coś zdziałać przeciw Hicksowi i Gilletowi. Mógłby mi ktoś wyjaśnić jak ktoś może sprzedawać klub gościom, którzy biorą kredyt na jego zakup? Równie dobrze ja mogę wziąć kasę z banku, kupić sobie klub w Premiership i spłacać go w zamian za zyski generowane przez moje "przedsiębiorstwo". Poza tym bierzcie przykład z Evertonu. Jedyni Amerykanie jakich mamy to Howard i Donovan i całkiem nieźle na nich wychodzimy ;p
2010/01/11 22:37:11
@jft96
"Gdy Hicks i Gillet przejmowali klub, witani byli "chlebem i solą". Jednak wraz z upływem czasu i coraz większą liczbą niespełnionych obietnic i kłamstw, kibice odwrócili się od właścicieli, żądając sprzedaży klubu. Główne zarzuty to zadłużenie klubu, brak nowego stadionu, potajemne negocjacje z Klinsmannem i nie przestrzeganie klubowych tradycji - co w przypadku klubu o takiej historii jak Liverpool, jest jak złamanie przykazań. " Gdyby tak zamienić Hicksa i Gilleta na Waltera, Liverpool na Warszawę i wyrzucić z tego zdania "brak nowego stadionu" i Klinsmanna to jako żywo mamy obraz Legii... 2010/01/11 23:19:50
Niespełnione obietnice Jankesów to jedno, a transferowe nieporozumienia i pech czyli kontuzje to drugie. Jak jest żle wynikowo to tak bywa, że są szukani winowajcy, nie mówię, że Amerykanie nie są niczemu winni, ale tak to po prostu jest. Jakby było dobre miejsce w tabeli byłoby cicho.
Gość: Fan LFC, mir.limes.com.pl
2010/01/12 00:12:01
Jakby Liverpool był nawet liderem to i tak nie byłoby cicho wokół właścicieli. Przychodzili z wielkimi obietnicami, z wielkimi planami i zawiedli na każdym froncie. Przede wszystkim Liverpool potrzebuje większego o kilkadziesiąt tysięcy miejsc stadionu. Jak na tak prestiżowy klub, który w ostatnich latach był ciągle w czołówce europejskiej, ok. 45-tysięczne Anfield jest za małe. Oczywiście ten stadion to historia i magia, szczególnie The Kop, ale nie generuje dostatecznych zysków. Poprzedni właściciel, pan Moores, dawał co roku kilkanaście mln funtów na transfery i mimo słabych wyników finansowych próbował jak mógł wzmacniać zespół. Jednak nie był w stanie wybudować nowego stadionu i dlatego sprzedał klub. Mieli go kupić szejkowie, ale w ostatniej chwili wkroczyli Amerykanie i ich ofertę przyjęto. Naobiecywali cudów, zmieniali plany stadionu, mówili o jeszcze większym stadionie niż pierwotnie zakładano, na start kupili Torresa, żeby podlizać się kibicom, ale później już nic nie było dobre w ich wykonaniu. Mieli nie obciążać klubu kredytem, a to zrobili. Mieli inwestować mocno we wzmocnienia a jest gorzej niż wcześniej. Benitez miał nadzieję, że po kilku latach w końcu on zacznie rządzić na rynku transferowym tak jak robił to Mourinho a teraz musi jeszcze więcej kombinować. Łatwo jest krytykować go za transfery jak porówna się to z Chelsea czy Manchesterami, ale Liverpool ma w składzie 5 zawodników, za których dał ponad 10 mln a Chelsea czy ManUtd całe składy!
Jedynym rozwiązaniem jest zmiana właścicieli. Ale czy szejkowie rzucą się na klub, który ma ogromne długi, a jego właściciele mimo całego świństwa jakie wyrządzili chcą za niego 2x więcej niż sami zapłacili? Innym wyjściem jest przejęcie klubu przez kibiców na styl barceloński, ale to duża abstrakcja. Mimo całej rzeszy wiernych kibiców wątpię, żeby tak duża ich liczba wykartkowała przykładowo 5tys. funtów. To byłoby fajne, ale bardzo nierealne. 2010/01/12 00:46:47
Ja uwielbiam Anfield Road, ale rozumiem, że Livek zasługuje na większy stadion. Jak idzie to nikt nie stęka, jak nie idzie to jest problem. Jakby Liverpool był liderem kibice spuścili by z tonu, nie mówię, że by zapomnieli o obietnicach im złożonych, ale byliby cicho.
2010/01/12 08:33:27
Aż boję się to powiedzieć, ale ... legendy "dzisiaj" wcale nie musza być legendami "jutro". Raptem kilkanaście lat wystarczyło Nottingham Forrest by z pozycji najlepszego klubu Europy stoczyć się w otchłań niepamięci. Kto dziś o nich pamięta? No dobrze, kto pamiętał o nich przed epizodem Majewskiego (na razie epizod, życzę mu dopisania do prologu kilku łądnych rozdziałów)? Lubię FCL, kibicuję im, ale jeśli popadną w Blackburnowatościo-Birminghamowatość, to nie będzie to wcale pierwszy przykłąd przejścia legendy żywej i aktualnej w stan legendarności kanonicznej.
2010/01/12 09:36:12
Benitez miał nadzieję, że po kilku latach w końcu on zacznie rządzić na rynku transferowym tak jak robił to Mourinho a teraz musi jeszcze więcej kombinować. Łatwo jest krytykować go za transfery jak porówna się to z Chelsea czy Manchesterami, ale Liverpool ma w składzie 5 zawodników, za których dał ponad 10 mln a Chelsea czy ManUtd całe składy!
z drugiej strony Benitez lubi wypozyczenia za kilka milionow typu Robbie Keane czym na pewno zaufania wsrod wlascicieli nie wzbudzil. bez przesady z tymi skladami - Chelsea to jak najbardziej, ale wetuje MU :D w ostatnim meczu ligowym MU powyzej 10 mln wystapili tylko i wylacznie Rooney i Valencia. chociaz Nani, Anderson, Hargreaves, Berbatow i Ferdinand swoje kosztowali. 2010/01/12 10:22:49
Nie chce się z mocno czepiać, ale narzekanie kibiców LFC, że właściciele klubu sprowadzili Torresa tylko po to żeby się podlizać trąci, delikatnie mówiąc, przesadą. Nie znam do końca sytuacji ze stadionem i nie wiem czy poczyniono w tym kierunku jakieś kroki, ale przecież czegoś takiego nie robi się w rok czy dwa. A już łączyć obie rzeczy, stadion i zakup markowych zawodników, to wprost droga do przejścia po Leeds United. Z tym, że szybciej pokonana. Jest jednak pewna nadzieja dla wszystkich zainteresowanych kapitałem arabskim: cena ropy idzie w górę więc szejkowie będą mieli więcej do wydania. W sumie jednak to smutne, że się wszyscy tak w ten kapitał arabski pchają. W Dubaju też wszyscy inwestowali z myślą, że skoro sam Emir mówił, że nie upadnie, to nie upadnie. A tu proszę, taka niespodzianka: firma budowlana narobiła długów większych niż majątek Emira.
2010/01/12 10:36:11
szeryf65
sierpień 2008 - styczeń 2009. Umiesz połączyć te daty? Jako "nie kibic The Reds" pewnie nie. Pierwsza, to data zakontraktowania Keane'a, druga, rezygnacji Ricka Parry'ego ze stanowiska chief executive LFC. Rafa nie chciał Keane'a. Jako lojalny pracownik pozytywnie wypowiadał się o transferze, mimo że optował za zakupem środkowego pomocnika, konkretnie Garetha Barry'ego z AV. Rafa transferami w pełni kieruje od roku, a więc tak naprawdę jedną sesję transferową (Parry zrezygnował pod koniec lutego). Nie zrzucaj więc winy za ten transfer na Rafę. Facet wykonuje dobrą robotę. Ma pomysł na grę i jaja (vide zapowiedź miejsca w czwórce, co przy niepowodzeniu da władzom pretekst do zwolnienia go). Dużo jest w tekstach o LFC i niekonsekwencji i nieprawdy. Jak można mówić, że nieatakcyjną piłkę gra zespół, ktory w ubiegłym sezonie zdobył najwięcej bramek w P'ship. Czy nie o bramki chodzi w futbolu?
Gość: Fan LFC, mir.limes.com.pl
2010/01/12 12:22:50
Sytuacja ze stadionem była taka, że wszystko było gotowe do budowy, potrzebny był kapitał. Przyszli Amerykanie, miała ruszyć w kilka miesięcy budowa, ale oni całkowicie zmienili plany stadionu i zaprezentowali całkiem fajny, dość futurystyczny z zewnątrz i tradycyjny w środku projekt, który spodobał się kibicom. Pozwolenie na budowę było, wszystko już miało ruszyć w ciągu kilkudziesięciu dni i ... wszystko stanęło. Wtedy dopiero się okazało, że ich nie stać, że potrzebują inwestora z zewnątrz i do tego ceny stali szły w górę, z czego skorzystali jako dobrej wymówki opóźnień. Nowy stadion jest bardzo potrzebny temu klubowi. Dobrym przykładem jest Arsenal, który po wybudowaniu Emirates Stadium od razu zwiększył mocno swoje przychody wychodząc nawet na plus!
2010/01/12 13:04:05
@zliv: aha. to wybacz, ze nie wiedzialem, ze Rafa nie chcial Keana mimo, ze mowil, ze chcial. nie przypuszczalem, ze menedzerowi z jego pozycja moze brakowac.. moze brakowac czegokolwiek, zeby wyrazic swoje zdanie ;) wiec tych jaj jakos specjalnie nie widze o ktorych piszesz. juz pomijajac fakt, ze pol sezonu to marnotrastwo, a nie danie szansy. wiem o odejsciu Parryego, ale widze tendencje mowienia, ze co dobre (Torres) to Benitez, co zle (troche tych nazwisk jest) to Parry - niespecjalnie wierze w to, ze Liverpoolem zarzadzaja ignoranci.
Jak można mówić, że nieatakcyjną piłkę gra zespół, ktory w ubiegłym sezonie zdobył najwięcej bramek w P'ship. do tego sie juz odnioslem pare komentarzy wyzej. 2010/01/12 13:52:59
szeryf65
O tym, że Rafa ma jaja świadczy fakt, że ostatecznie wydał Parry'emu wojnę, którą wygrał. O klasie Beniteza z kolei świadczy, że nie wywlekał kłótni do prasy. Swoje zdanie wyrażał prosto w oczy adwersarzom; nie płakał w rękawy dziennikarzom, a pośrednio czytelnikom. Rozumiesz co mam na myśli? piszesz: niespecjalnie wierze w to, ze Liverpoolem zarzadzaja ignoranci Niestety prezesi H&G są ignorantami. Kłopoty klubu widoczne są dla wszystkich. Tymczasem prezes H mówi: wielką kasę damy, ale nie teraz, tylko latem. To SoS mówią mu: super, może wtedy powalczymy o PE. Śledzę, co się dzieje na Anfield, bo temu klubowi kibicuję od 20 lat. O tym, jak wyglądała kwestia polityki transferowej świadczy, w moim mniemaniu, najlepiej casus Barry'ego. Półtora roku wcześniej był do wzięcia za połowę kasy wydanej ostatniego lata za Aquilaniego. I co? Rafa wielokrotnie nawoływał do transferu i dostał napastnika Keane'a, który nijak nie pasował do świetnie wówczas z przodu funkcjonujących Torresa i Gerrarda. Nie dawał więc Keanowi szansy, bo styl gry tego wymaga innego ustawienia taktycznego zespołu. A taktyka jest konikiem Rafy... 2010/01/12 14:12:25
@zliv: co do twojej interpretacji jaj, ja mam inna, wspomniana wyzej i szkoda, ze Benitez nie pokazywal tych jaj, a przede wszysktim klasy darujac sobie gadanie typu 'MU nie byl najleszy tylko po prostu zdobyl najwiecej punktow'. co do reszty ciezko sie z toba nie zgodzic. HG dla mnie tez sa ignorantami, mialem na mysli bardziej pion ddyrektora technicznego itp.
a Barry mial chyba zeszlego lata oferte z LFC i wolal kase z City. co do reszty masz racje, chociaz ten Keane to slabe dla mnie alibi, bo Torres lapal kontuzje. 2010/01/12 16:14:59
szeryf65
W Rafę teraz łatwo się ładuje, choć warto podkreślić, że przyszło mu się mierzyć z "panem i władcą" w ManU - Sir Alexem, człowiekiem o równie silnej pozycji w Arsenalu, tj. AW, i z zawsze mocno zaopatrzonymi w kasę managerami Chelsea. Co do Barry'ego w ubiegłym roku staranie się o niego było z góry skazane na porażkę. Tyle, że Rafa starał się o niego jeszcze rok wcześniej, latem 2008 roku, kiedy Barry chciał grać w LFC, a kiedy przyszedł za ogromną kasę Robbie. No i kiedy w ManCity nie było szejków. 2010/01/13 20:17:47
~Fan LFC
"Łatwo jest krytykować go za transfery jak porówna się to z Chelsea czy Manchesterami, ale Liverpool ma w składzie 5 zawodników, za których dał ponad 10 mln a Chelsea czy ManUtd całe składy!" z całym szacunkiem, ale ta argumentacja jest ze strony fanów mistyfikacją.. zestawiłem wydatki na transfery od sezonu 2000/01- 2009/2010. MU wydało 496,5mln, LFC 477,7. W ciągu ostatnich trzech sezonów MU wydało 175,4 natomiast LFC wydało 202,25. (źródło: transfermarkt.de) |
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
napisz do mnie |
Gdy Hicks i Gillet przejmowali klub, witani byli "chlebem i solą". Jednak wraz z upływem czasu i coraz większą liczbą niespełnionych obietnic i kłamstw, kibice odwrócili się od właścicieli, żądając sprzedaży klubu. Główne zarzuty to zadłużenie klubu, brak nowego stadionu, potajemne negocjacje z Klinsmannem i nie przestrzeganie klubowych tradycji - co w przypadku klubu o takiej historii jak Liverpool, jest jak złamanie przykazań.
Obecnie klub splaca co roku ponad 35mln Ł odsetek od kredytu zaciągniętego na zakup klubu, co właściwie uniemożliwia Benitezowi znaczące wzmocnienia, bez sprzedaży zawodników. W trakcie 3 ostatnich okienek transferowych wydal on na nowych zawodników ok Ł 4 lmn netto... Nawet zawodnicy (jak Carra, czy ostatnio Babel) mowia o potrzebach wzmocniena druzyna. W takiej sytuacji chyba cięzko mowic o walce o tytul mistrza kraju, a przeciez po dobrym ubiegłym sezonie pozycja wyjsciowa do walki o "Święty Graal" byla znakomita.
Dochodzi juz do takich sytuacji, ze wlasciciele nie moga spokojnie przyjechac na stadion i ogladac mecz - vide zawrocenie Hicksa przez policje przed meczem z Arsenalem.
Nie sądze, żeby Liverpool podążył droga Leeds - to mimo wszystko inna marka - ale pisząc o Liverpoolu warto pamietac, ze najwiekszym problemem tego klubu wcale nie jest rotacja czy kontuzja Gerrarda, ale jego właściciele. Bo ryba psuje się od głowy.