|
Blog > Komentarze do wpisu
Koszmar de la Reda. Real odbiera nadzieję
Lekarze podejrzewają, ale ostatecznej diagnozy nie ma. Real jednak nie chce na nią czekać i występuje o rentę. De la Reda czekają teraz badania w EVI (Towarzystwo Oceniania Niepełnosprawności), które mają rozstrzygnąć czy ewentualne inwalidztwo zostało nabyte poprzez uprawianie sportu czy też jego przyczyna jest wada wrodzona. Jeśli to pierwsze, piłkarz będzie otrzymywał 100% wynagrodzenia z podpisanego kontraktu, jeśli to drugie, jego zarobki zostaną ograniczone do minimum, czyli owych 1500 euro. Nie tylko o pieniądze tu jednak chodzi, które de la Red skasowałby jednak przez najbliższe dwa lata. Piłkarz nie chce zaakceptować inwalidztwa i gotów jest walczyć o to z ukochanym klubem przed sądem, bo to walka o jego sportową przyszłość i prawo gry w piłkę na pewnym poziomie. Renmta odenira mu wszelką nadzieję. Po jego stronie stanęli piłkarze Realu, w tym kapitanowie Raul, Iker Casillas i Guti, którzy protestują przeciwko takiemu traktowaniu kolegi. Może dlatego, że to wszystko uświadamia im, co może się stać z każdym z nich, gdy zabraknie zdrowia...
Na ciekawą sprawę zwraca jednak uwagę Darek Wołowski na swym blogu W polu karnym. Perez właśnie zobowiązał się zapłacić 10 mln euro za objawienie sezonu ligi hiszpańskiej, Sergio Canalesa (pisałem o nim dopiero co). Latem utalentowanemu 19-latkowi wygasa kontrakt z Racingiem Santander i byłby do wzięcia za darmo. Real woli go jednak zaklepać już teraz, by nikt go nie uprzedził. - Te 10 mln euro od hojnego prezesa z Madrytu mają być dowodem, że Real szanuje klub, z którego od zawsze czerpał piłkarzy (Gento, Pachín, Marquitos, Santillana, ostatnio Garay). Czy Perez nie znajdzie 2 mln, by udowodnić, że szanuje nie tylko cudzych wychowanków? - pyta Darek. Powie ktoś, że w obliczu globalnego kryzysu, długów Realu (jest przecież kredyt na 150 mln euro na kupno Cristiano Ronaldo i Kaki) trudno wymagać od Florentino Pereza gestów miłosierdzia, skoro ma on do prowadzenia biznes. Jeśli Real postawi na swoim, nie będzie można mu zarzucić postępowania niezgodnie z prawem. Ale czy zgodnie z etyką? Pamiętam, że VfL Wolfsburg przedłużył kontrakt z Krzysztofem Nowakiem, gdy dowiedział się, że wirus wywołał u zawodnika nieuleczalną chorobę. Po to, żeby piłkarz miał się za co leczyć i żeby nie poczuł się sam.
Buenas suerte, Ruben! piątek, 15 stycznia 2010, francuski_lacznik
Komentarze
juanveron
2010/01/15 15:12:28
Jak łatwo można popsuć sobie wizerunek.Tylko 2 mln dolarów,żeby odbudować wizerunek zawsze trzeba wydać większą kasę.Chamskie zachowanie Realu...
2010/01/15 15:22:22
www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=27951
Komunikat oficjalny klubu, polecam przeczytać też to. 2010/01/15 15:34:39
@kubex321
Nikt nie twierdzi, że Real nie 'dostosował się do panującego prawa'. Dostosował, dostosował... '7. Real Madryt był zawsze do dyspozycji zawodnika w każdej sytuacji i w dalszym ciągu oferuje wsparcie i w pełni solidaryzuje się z piłkarzem' Wiesz jak to brzmi, jak odessać całe prawnicze woo doo? Jeśli chodzi o kontrakt to s..., ale na wejścióweczki na mecz zawsze możesz liczyć... Smutne. Nawet jeśli konieczne dla jego zdrowia :/ 2010/01/15 15:52:26
zaimponowalo mi zachowanie pewnego Argentycznyka (zapomnialem nazwiska), ktory w obliczu dlugotrwalej kontuzji na wlasne zyczneie zredukowal zarobki w Interze Mediolan. wg mnie co klub nie zrobi to bedzie to ok, bo przeciez zadna firma nie jest FAO czy ONZem, zeby placic 2 mln euro za nic nierobienie ;) ja rozumiem wieszanie psow na klubie, gdyby zawodnik mial depresje/tragedie w rodzinie i potrzebowal wsparcia, zeby wrocic, ale De la Red nie wroci i to nie wina klubu, ze mu serce siada. skoro wszystko bedzie zgodnie z prawem to nie ma co sie czepiac, a nic niemoralnego w tym nie widze. a moze jestem zawistnym polaczkiem?
2010/01/15 15:52:53
Ta sytuacja pokazuje w jakim złym kierunku idzie futbol... piłkarze stają się przedmiotami które są wystawiane na aukcji na zasadzie kto da więcej... nie liczy się już to czy dany piłkarz woli ten czy tamten klub tylko kto da więcej... Piłkarze też są przedmiotami które można wyrzucić , zapomnieć... Przechodzi ludzkie pojęcie w jaki sposób kompromituje się Real od czerwca 2009... najpierw pożyczki na gwiazdorów z czego żaden ani Kaka ani Ronaldo nawet nie są warci 40 mln euro bo tyle żaden piłkarz nie jest wart do tego ta sytuacja z De La Redem... Perez na jakiegoś Canalesa co nic jeszcze nie osiągnął w futbolu ma 10 mln... na pomoc dla wychowanka nie ma ... smutne ale prawdziwe... zero jakiegokolwiek honoru mają władze realu i mam nadzieję że boisko ich za to ukaże , bo problemów ze zdrowiem nikomu nie życzę...
2010/01/15 16:01:47
Napiszę to samo co u pana Wołowskiego. Po pierwsze ocenianie moralne Realu nie jest do końca na miejscu, jeśli nie ocenia się równocześnie zachowania zawodnika. Od ponad roku pobiera wypłatę za nic nierobienie i ma widocznie zamiar robić to nadal. Czy w takiej sytuacji z etycznego punktu widzenia nie powinien przynajmniej mocno zredukować swojej wypłaty, albo rozwiązać kontrakt za porozumieniem stron?
Druga sprawa to pisanie o Realu że za Canalesa płaci 10mln chociaż w lecie można wziąć go za friko (jasne, chłopak nie podpisze ze swoim domowym klubem, z którym jest od dziecka związany, nowego kontraktu, a Racing pozwoli mu od tak odejść za darmo w lecie) a na de la Reda mu szkoda 2mln euro. Sęk w tym że wszystkim łatwo idzie rozdzielanie pieniędzy Realu i decydowanie co się komu należy. To tak jakbym ja teraz zaczął głosić wszem i wobec że pan Pol powinien zrezygnować z części wypłaty, na rzecz dzieci z Afryki, a na swoim blogu powinien zamieścić wielkie bannery reklamowe pajacyk.pl. Nie moje to nietrudno mi będzie zdecydować co jest moralnie lepsze dla pana Pola - zjeść dobry obiad, czy podarować pieniądze potrzebującym. 2010/01/15 16:12:55
@vul6
Ja niczego nie przesądzam, mam w tej sprawie wielkie wąpliwości, w tym zastanawiam się czy Real tak naprawdę nie robi przysługi de la Redowi - renta zakaże mu gry, która mogłaby przeciez doprowadzić nawet do śmierci piłkarza. Nie uważam też, że Real powinien płacić mu te 2 mln rocznie (i nie dodaję wcale, że co to dla niego). Smuci bardziej to wykopanie poza nawias. To żenujące zasłanianie się ZUS-em, 'bo to już nie nasza sprawa' kiedy waży się los bądź co bądź wychowanka. Pokazuje to nam, że Real jest przede wszystkim firmą, traktującą futbol wyłącznie jak biznes. Nie pozwala mi to widzieć w Realu czegoś 'więcej niż klub'. I tyle 2010/01/15 16:54:09
@pol_michal
Darek chlapnął, Ty powtarzasz. Czytacie chłopaki troszku njusy? Sprawa Canalesa - bo o nią mi się rozchodzi - za jakie pół roku i za jakie darmo? Canales i jego ojciec sami zdecydowali, że wygasający za pół roku kontrakt przedłużą o 4 lata, mimo wielu ofert. Właśnie z lojalności wobec Racingu, w celu zapewnienia klubowi dochodu. Tutaj Perez płaci 10 baniek za bardzo obiecującego zawodnika. I teraz małe pytanie - co to ma wspólnego z Rubenem?
Gość: szafa, 77-254-156-70.adsl.inetia.pl
2010/01/15 16:54:54
Taki jest dzisiejszy futbol.
Parafrazując cytat pewnego dziennikarskiego "geniusza" sportu - KAŻDY KLUB NA MIEJSCU REALU POSTĄPIŁ BY TAK SAMO. 2010/01/15 16:55:48
Z tym ZUS-em Madridistas przesadzili :)) www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=27951 vs bit.ly/5NF54B
twitter.com/Daniel_em 2010/01/15 18:01:19
"Pokazuje to nam, że Real jest przede wszystkim firmą, traktującą futbol wyłącznie jak biznes." - dokladnie o tym pomyślałem, no cóż, pobieranie 2 mln za nic nie jest ok, zgadzam sie, ale bardziej niewporzadku jest to skreslenie, wydalenie Rubena
2010/01/15 18:38:08
@ Michał:
zastanawiam się czy Real tak naprawdę nie robi przysługi de la Redowi No właśnie... Załóżmy, że władze Realu naprawdę tak zwyczajnie nie chcą de la Reda i wykorzystały jeden z rozlicznych sposobów, jakie są w takich przypadkach dostępne od zarania zawodowego futbolu. Czyli np. zaczekały, aż chłopak jako-tako wydobrzeje i puściły go do innego klubu. OK, pewnie stałoby się to dopiero latem, więc co najmniej do czerwca włącznie należałoby ten jego kontrakt opłacać. Ale w końcu de la Red, za przeproszeniem, nie psi fiut, więc być może dałoby się to wyrównać - może nawet z nawiązką - z kwoty transferu. Dlaczego zatem Real tak nie robi? Bo Perez i s-ka to banda nieczułych idiotów? Nie sądzę. Może więc wierchuszka Królewskich ma np. silne powody, by przypuszczać, że de la Red cierpi na to samo, na co cierpiał Puerta? To teraz pociągnijmy dalej naszą hipotezę: chłopak trafił do jakiegoś klubu X, przygotował się z nim do rozgrywek, zaczął grać i - bach! - w piątej kolejce nowego sezonu znów pada na murawę. Ale tym razem nie wstaje. Co mówiłoby wtedy o Realu gros jego krytykantów? Aha, przykład ś.p. Krzysztofa Nowaka jest deko nie trafiony. Nowak wiedział, że i na co był chory. De la Red albo nie wie, albo nie chce wiedzieć.
Gość: Algorytm, 87-205-68-184.adsl.inetia.pl
2010/01/15 18:40:51
@Szeryf
Swego czasu Redondo - AC Milan - wystąpił o obniżenie/nie pobiranie (?) poborów, gdyż nie mógł grać w piłkę, Berlusconi nie przystał na propozycję zawodnika, do końca kontraktu wypłacał mu całość jego honorarium. Real Mardyt - wstyd, tak zachowuj się klub, który lekką ręką wydaje fortunę na piłkarzy? 2010/01/15 18:53:45
Cóż piłka to biznes i nic więcej ostatnio.Bardzo ładne zachowanie Wolfsburga, widać, że Hiszpania to jeszcze nie taka "zachodnia" Europa jak Niemcy (nie mam na myśli geografii), tak to już jest że jesteś wart coś tylko wtedy gdy można na tobie skorzystać, jak nie to jesteś g..... wart, bardzo nieładne zachowanie Realu, chcą budować markę globalną a takie zachowanie raczej im kibiców nie przysporzy,żenujące jest to że Ruben to jest ich wychowanek-jak ktoś ma szanować Real jak oni nawet swoich nie szanują?
2010/01/15 19:11:35
Nie rozumiem o co ma pan tak naprawde pretensjepanie Michale. Real robił co w jego mocy aby pomóc temu biednemu chłopakowi. Wysyłał go na WSZYSTKIE badania które w jakiś sposób mogły mu pomóc w odnalezieniu przyczyny zasłabnięcia. jednak nie postawiono żadnej konkretnej diagnozy. Nikt nie wie co mu jest. tak więc co ma robić Real ? Płacić mu 2mln za to że tam grał? Wiem że zawodnicy są przyzwyczajeni do życia w dobrych warunkach ale przesadą jest szkalowanie dobrego imienia Madrytu. jeśli nie wiadomo co jest chłopakowi nie można ryzykować jego zdrowia a przede wszystkim ŻYCIA!Klub nie odciął się od zawodnika i obiecuje wszelką pomoc jeśli będzie jakaś szansa na wykrycie tej choroby. Ale skoro na razie szansy tej na horyzoncie nie widać to nie rozumiem oburzenia większości . Zawodnik nie może grać, trenować. Więc siedzi i czeka na rozwój wydarzeń. Life is brutal
2010/01/15 19:21:33
@albiceleste10:
A czemu to Real ma decydować czy on ma grać czy nie? Co z tego, ze może umrzeć. Może nie znaczy musi - a może on chce podjąć to ryzyko? I kto mu ma tego zabronić? Urząd? Real? Nie dziwie się, że chce się o to procesować. Ktoś tam pisał, że każdy klub by zrobił to samo na miejscu Realu. Nieprawda, Manchester United czy AC Milan to dwa kluby o których wiem, że na pewno w swojej historii kilkukrotnie pomagały swoim zawodnikom niezdolnym do gry. Czy to płacąc im do końca kontraktu czy też załatwiając im dobrze płatną pracę w klubie. Takich klubów jest więcej i myślę, że właśnie mało który postąpił by tak jak Real. 2010/01/15 20:11:38
@fidain
A skąd wiesz, że Real nie ma w planach zaoferować jakąś pracę Rubenowi? Co do twojego pierwszego akapitu. Jeśli chcesz pracować np. jako zawodowy kierowca to musisz najpierw przejść badania, jeśli lekarz stwierdzi, że jesteś niezdatny do takiej pracy to przykro mi, ale sobie w tym zawodzie nie popracujesz. Tak samo jest z piłkarzem, w końcu to zawód jak każdy inny. Real po prostu dostosował się do hiszpańskiego prawa. 2010/01/15 21:35:42
Primo: Hala pozytywizm prawniczy!
@Albiceleste10 No właśnie... chyba nie o to chodzi. De la Red nie wróci na boisko, zanim nie dowie się co mu jest. Sam to podkreślał, a poza tym żaden klub go przecież nie przyjmie do kadry bez stuprocentowych gwarancji podpisanych przez najlepszych lekarzy, że może grać. Błąd Realu tkwi nie w rezultacie postępowania (zakładając, że samo postępowanie jest zdeterminowane przepisami), ale w sposobie: bez konsultacji z piłkarzem, bez nagłośnienia sprawy i otwartego proponowania mu wypłacenia pensji albo piastowania innej posady. Wygląda to tak, jakby Perezowi i spółce znudziło się już "dodawanie otuchy" de la Redowi i postanowili rozwiązać sprawę cudzymi rękami. Ktoś podjął w Madrycie złą/nieprzemyślaną decyzję, bo bezdusznie (choćby mimowolnie) potraktował de la Reda jak anonimowego pracownika (nie jako Rubena de la Reda, ale jako jednoosobową siłę roboczą), publicznie przyznając, że wypada wreszcie orzec, czy jest on inwalidą, czy nie jest. Choćby intencje Realu nie były niegodziwe, sposób działania trudno uznać za pozytywny. 2010/01/15 21:38:24
fidain, kubex
Ależ Real właśnie zaproponował Rubenowi pracę w charakterze trenera Cantery (ma już nawet na to papiery). Co więcej, od półtora roku płaci wysoką pensję facetowi niezdolnemu do gry i wysłał go do najlepszych specjalistów (też za swoje pieniądze). W ogóle cały rwetes traktuję w charakterze dziennikarskiego folkloru bo: -Czy De La Red gra o pieniądze z kontraktu bardziej, czy o nieorzekanie o niezdolności do wykonywania zawodu (BTW - to chyba nie jest jednoznaczne z inwalidztwem)? -Czy Real ma intencję, by pozbyć się zawodnika, czy zwyczajnie ichniejszy ZUS i przepisy prawa pracy zmuszają do tego rodzaju postępowania? - Czy zawodnik spróbował zracjonalizować całą sytuację wnosząc o obniżenie apanaży? W całej historii najistotniejsze są właśnie znaki zapytania, a brać dziennikarska dopisała resztę. No właśnie, Michał, znasz którąś z odpowiedzi na powyższe pytajniki? Bo ja nie. A w takich sytuacjach zalecałbym podejście a`la Pellegrini, który stwierdził - mam za mało danych, żeby wydać w tej kwestii opinię. Jak widać, wielu wie więcej od niego. 2010/01/15 22:35:01
@ Fidain:
A czemu to Real ma decydować czy on ma grać czy nie? Co z tego, ze może umrzeć. Może nie znaczy musi - a może on chce podjąć to ryzyko? I kto mu ma tego zabronić? czyli co, "raz kozie śmierć"? Nie no, to jest piękna postawa. Taka romantyczna. Piszę to bez cienia ironii. Tyle, że to tylko piłka, a de la Red nie jest kozą. Zaś szefostwo Realu w razie śmierci musiałoby umieć spojrzeć w twarz. I samym sobie, i rodzinie Rubena. Połóż rękę na sercu i powiedz, że byś potrafił. Jeśli tak - gratulacje. Do tego dochodzą względy wizerunkowe. Teraz jest zamęt, a pomyśl, co by było, gdyby chłopak naprawdę zginął. "Wiedzieli, ale pozwolili mu grać. Banda cynicznych, bezdusznych wyzyskiwaczy, mordercy!" Manchester United czy AC Milan (...) na pewno w swojej historii kilkukrotnie pomagały swoim zawodnikom niezdolnym do gry. I chwała im za to, ale jest niezdolność i niezdolność. Co innego mieć - dajmy na to - pogruchotane kolana i po prostu nie móc biegać, a co innego nosić pod żebrami bombę z opóźnionym zapłonem. Poza tym, skąd wiesz, że po ostatecznym zdiagnozowaniu problemów i możliwości de la Reda (trenerka to też zawód obciążający serce) Real nie zaproponuje/owałby mu jakiejś fuchy wewnątrz klubu? @ Ulesław: To jak, wg. Ciebie, powinien wyglądać właściwy sposób załatwienia tej sprawy? Bo mnie się zdaje, że naprawdę trudno jest oferować jakąkolwiek posadę człowiekowi, który ma niezdiagnozowany problem natury kardiologicznej. Nosz kurde, to nie próchnica, ani nawet urwana łąkotka... Tak samo trudno lekką ręką bulić dwa miliony euro rocznie facetowi, o którym wiadomo tylko tyle, że (na razie?) nie może grać w piłkę, czyli - było nie było - wypełniać warunków umowy. 2010/01/15 23:10:19
Nie no, zachowanie Realu fatalne.
Ja rozumiem, że nikt nie będzie płacił de la Redowi do końca życia miliona euro za sezon. Ale podpisując kontrakt z piłkarzem trzeba się liczyć z ryzykiem, że z powodu kontuzji może nie grać nawet wcale. Wiele klubów trzymało zawodników, którzy leczyli się tyle czasu, że szanse na powrót do piłki mieli niewiele większe niż de la Red, choćby Nesta czy Milito. A przecież w przypadku de la Reda ciągle 100% pewności nie ma. Właściwie to wcale nie ma pewności bo ciągle nie do końca wiadomo co mu jest. Moim zdaniem w takiej sytuacji klub musi powiedzieć trudno, zacisnąć zęby i spłacić kontrakt do końca. Jak już mówiłem, nie będzie to pierwszy przypadek gdy się płaci wielkie pieniądze nie grającemu zawodnikowi. Ale nie wiem czy nie gorsze nawet jest postawienie de la Reda pod ścianą. Klub nie musiał go zgłaszać do komisji oceniającej jego niezdolność do pracy. Mógł mu jeszcze dać czas na diagnozy, dopóki nie będzie absolutnej pewności. Do końca kontraktu już tylko został mu rok. Na prawdę można było mu pozwolić do jego końca się diagnozować a po wygaśnięciu kontraktu zaoferować mu jakąś posadkę w klubie - nikt by wtedy do Realu pretensji nie miał, ba, wyszliby na klub z klasą. A tak wyszli na klub z, co najwyżej, kasą. I o tą kasę tylko się martwiący. 2010/01/16 00:05:23
nie no tak sie za nim ujeli co poniektorzy, jakby mial z glodu umrzec jesli nie dostanie tej kasy za kolejne 2 lata nicnierobienia xD
2010/01/16 00:13:36
Przecież nigdzie nie jest napisane że klub odcina się od Rubena na zawsze. MOze chcą mu zaproponować inną prace w klubie.
Ktoś tam napisał, że kto zabroni mu wrócić na boisko.Prawdopodobnie jest możliwość że odpowiednie organy medyczne, mogą zabronić gry. Zresztą sam Ruben, kiedyś powiedział, ze puki nie dowie się o co chodzi, woli nie grać bo rodzina najważniejsza. Real zapewniał chłopakowi co tylko był w stanie zapewnić. 2010/01/16 00:14:25
Wypowiadałem się szeroko na ten temat u Wołowskiego. Napiszę tylko tyle, że zmroził mnie ten tytuł Twojej notki a także jej wstęp i bezmyślne powielenie przykładu Canalesa. Jak nawet autorzy z "Gazety Sport" idą z prądem nie wnikając w szczegóły, to z mediami jest już bardzo źle.
Gość: , acrv25.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/16 01:17:07
Tony hipokryzji.
Real powinien skrócić mu kontrakt o rok,albo delikatnie go do tego namówić.Oczywiście za ten rok nie zapłacić i zorganizować. mecz pożegnalny. Wtedy byliby Mes que un club. Ci Mes.... wiedzą jak to się robi. Prawda Panie Michale? - pogrzebcie trochę w historii. 2010/01/16 03:14:05
Gość już parę milionów euro w życiu zarobił i będzie dostawał jeszcze co najmniej 1,5 tys. miesięcznie, więc nie bardzo rozumiem, na czym polega jego koszmar. Z głodu nie umrze.
Porównanie z Krzysztofem Nowakiem nie na miejscu. 2010/01/16 09:19:33
Panie Michale niestety jak wiekszosc blogerow piszacych o tej sprawie kompromituje sie Pan, podobnie jak inni piszacy ze Real zachowuje sie niemoralnie czy nieetycznie.
Po pierwsze Real to nie Caritas. de la Red pobieral przez 1,5 roku pensje za nic nie robienie, a lekarze nie moga dojsc co mu jest. To byloby niemoralne. No chyba ze Pan by sie cieszyl jak dziecko gdyby Pana kolega z pracy Rafał Stec leczyl swoje chore kosci przez 1,5 roku i pobieral za to 2 razy wieksza pensje niz Pan nic nie robiac. A przyszlosc ksztaltowalaby sie tak, ze nie wiadomo kiedy by sie wyleczyl. Napewno szefowie nie byliby zadowoleni. I tu dochodzimy do najwazniejszego: Jest taka dziedzina prawa jak "Prawo pracy". Tam jest jasno powiedziane co pracodawca musi zrobic gdy pracownik jest niezdolny do pracy. Radze postudiowac jakies opracowania na ten temat. Real i tak w pewnym sensie nagial prawo, bo juz od niecalego roku de la Red zamiast pensji powinien miec wyplacany zasilek chorobowy. @kay_84 Ty to juz calkowicie pociales po bandzie: nie jestem pewien, ale raczej kontuzje Nesty czy Milito to byly chyba kontuzje miesniowe (nie dam sobie reki uciac), ale nie takiego miesnia jak miesien sercowy. I lekarze wiedzieli co pilkarzom jest, potrafili mniej wiecej ocenic kiedy wroca na boisko. 2010/01/16 10:04:33
@ ppiotrekk1990
Widzisz, nic nie jest takie proste. Kontrakty sportowców z klubami to nie są do końca zwykłe umowy o pracę. Jedną z cech charakterystycznych jest właśnie to, że podpisując taki kontrakt trzeba liczyć się z ryzykiem, że piłkarz może odnosić kontuzje. Kontuzje te mogą trwać bardzo długo. Pracodawca-klub nie ma na to wpływu i musi akceptować taką sytuację. de la Red nie gra od półtora roku, półtora roku jeszcze mu zostało kontraktu. To oznacza, że gdyby Real mu płacił do końca kontraktu, trzy lata płaciłby za zawodnika który nie może grać. Dużo, bardzo dużo, ale nie znaczy, że to by była sytuacja bez precedensu. Każdy większy klub ma historię piłkarza, który przez większą część kontraktu się leczył i mało co grał, nie rzadko i nawet te trzy lata. Trudno, jest to ryzyko które trzeba ponosić kiedy prowadzi się klub piłkarski. Nie miałbym może takich do Realu pretensji, gdyby była jednoznaczna diagnoza, niedoobalenia. Ale takowej nie ma. Wręcz jego niezdolność do gry wywodzi się z tego, że właściwie ciągle nie można zidentyfikować jednoznacznej przyczyny jego zasłabnięcia. Ciągle więc jest szansa, że w końcu uda się ją wykryć i być może de la Red wróci do gry. Owszem, szansa na to jest mniejsza niż np. przy Milito, ale już np. w przypadku Nesty wydaje mi się że mało kto wierzył, że wróci do grania na wysokim poziomie. Jedno co w moim odczuciu usprawiedliwia Real, to fakt, że wada, która sprawia, że de la Red jest niezdolny do gry musi być czymś wrodzonym a nie nabytym w związku z graniem dla klubu. Prawem pracy się nie podpieraj, bo nie wiem co prawda jak wyglądają kontrakty piłkarskie, ale od typowych umów o pracę musi im być bardzo daleko a wręcz szczerze wątpie żeby wogóle były umowami o pracę podlegającym kodeksom pracy (za dużo bezwzględnych przepisów, których nie można ruszyć jak chociażby terminy wypowiedzenia etc). Z tego co mi się udało ustalić Real nie miał żadnego obowiązku wysyłać de la Reda przed komisje. Niestety boje się, że w ten sposób odbiera mu czas na podejmowanie dalszych prób diagnozy i to jest nawet gorsze niż pozbawienie go pieniędzy z kontraktu. W każdym razie jak już tak bardzo im zależy na tym milionie euro, to straty wizerunkowe jakie poniesie Real w związku z tą sprawą na prawdę nie są warte tych pieniędzy. 2010/01/16 10:23:55
Tak jak piszę piotrek. Real zrobił w tej sprawie wszystko co mógł, resztę reguluje prawo. De la Red był badany przez 13 światowej sławy kardiologów i żaden nie dał zgody na powrót piłkarza.
Śmieszą mnie moralizatorzy od siedmiu boleści pokroju Uleslawa, redatora Pola i Wołowskiego, którzy mają pretensje do Realu, że ten nie będzie bawił się w świętego Mikołaja i płacił wbrew przepisom i prawu grubych milionów zawodnikowi, który już nie może wykonywać zawodu i nie ma praktycznie żadnej nadziei na zmianę tej sytuacji. @uleslaw "Błąd Realu tkwi nie w rezultacie postępowania (zakładając, że samo postępowanie jest zdeterminowane przepisami), ale w sposobie: bez konsultacji z piłkarzem, bez nagłośnienia sprawy i otwartego proponowania mu wypłacenia pensji albo piastowania innej posady." A skąd ty wiesz w jaki sposób Real postępuje z De la Redem? Pracujesz w klubie? Skąd wiesz, że nie było to konsultowane? Wiele razy wspominano, że De la Red ma szanse na angaż w klubie na innym i to przez działaczy klubu. Całą sprawę nagłośniła prasa, szukając taniej sensacji w tak poważnej sprawie. "Wygląda to tak, jakby Perezowi i spółce znudziło się już "dodawanie otuchy" de la Redowi i postanowili rozwiązać sprawę cudzymi rękami. Ktoś podjął w Madrycie złą/nieprzemyślaną decyzję, bo bezdusznie (choćby mimowolnie) potraktował de la Reda jak anonimowego pracownika (nie jako Rubena de la Reda, ale jako jednoosobową siłę roboczą), publicznie przyznając, że wypada wreszcie orzec, czy jest on inwalidą, czy nie jest." Prawo tego wymaga, ileż to razy można powtarzać? kay_84 rozumiem, że ty lepiej znasz się na prawie pracy itp. od Realu. www.realmadrid.pl/index.php?co=aktualnosci&id=27951 Felieton Darka W. to już w ogóle totalna żenada i nieznajomość realiów. Porównanie do śp. Krzysztofa Nowaka też nie na miejscu. Z tego co wiem, to De la Red nie umiera i ma całe życie przed sobą, i to prawdopodobnie będzie to życie nadal związane z Madrytem i Realem. 2010/01/16 10:35:59
@Albiceleste i w zasadzie @Jezzo
Real powinien poinformować De la Reda co jako pracodawca muszą zrobić. Powinien wydać oficjalny komunikat w serwisie internetowym zanim zaczęli wykonywać te przepisy. Dodać tam, że zawodnik ciągle może liczyć na wsparcie klubu, że wkrótce dostanie propozycję pracy w innym charakterze, a jeśli kiedyś medycyna znajdzie rozwiązanie dla ciągle niezidentyfikowanej wady serca piłkarza, to klub zrobi wszystko, by De la Red wrócił na boisko. Teraz zaś kierując się dobrem piłkarza, Real musi wykonywać hiszpańskie prawo. Czy klub powinien oferować Rubenowi pozostałą w kontrakcie pensję? Byłoby to bardzo ładnym gestem. Skąd Jezzo ja wiem, jak Real postępuje z De la Redem? Z potęgi ludzkiego rozumu i odwiecznych zasad logicznego rozumowania. Skoro de la Red się buntuje i grozi sądem, skoro kapitanowie są oburzeni, to coś jednak było nie do końca tak, jak mogłoby być. Jak mogłoby być? Napisałem wyżej. 2010/01/16 10:53:20
A skąd wiesz, że De la Red idzie do sądu? Bo Marca tak napisała?
Skąd wiesz, że ktokolwiek się buntuje? Bo Darek W. tak napisał? I niby czemu klub miałby informować o tym w serwisie internetowym piłkarza, skoro może to zrobić osobiście? Widzę, że potęgi rozumowania ostro pracują, dzięki czemu tutaj taki cyrk jest. Dobrze wiedzieć, że eksperci od wizerunku pokroju kaya_84 już wszystko wyliczyli i bardziej będzie opłaciło się wypłacić bezprawnie pieniądze piłkarzowi. Aż dziwne, że w Madrycie tacy głupi są i o tym nie wiedzą... Jakim cudem oni tak dobry wizerunek klubu zbudowali, chyba totalnym fartem? Klub zrobił wszystko co było możliwe w tym temacie, reszta należy do organów państwowych. Podejrzewam, że i tak zostanie orzeczone, iż to wada nabyta i De la Red otrzyma całą kasę z kontraktu. 2010/01/16 11:23:17
@Jezzo
Marca też. Ja to czytałem na Superdeporte, powołujące się na depeszę agencji EFE. Posiądź linka, skoroś wybitnie podejrzliwy. Nie idzie do sądu - rozważa ten krok (De la Red maneja la posibilidad de llevar al Madrid a los tribunales. No está dispuesto a aceptar su invalidez). Gdyby władze Realu osobiście poinformowały de la Reda o całej sytuacji, wyjaśniły mu życzliwe intencje klubu i przedyskutowały z nim problem, to o wszystkim nie byłoby tak głośno. No ale przecież prasa kłamie. Kibice Realu apriorycznie potrafią wywnioskować co robią działacze Realu :)
Gość: , gw2.ats.pl
2010/01/16 13:53:57
@uleslaw
Dobrze widzisz, że to wszystko przypuszczenia, plotki i domysły. Skąd gazeta wie, że De la Red rozważa ten krok? Jakiś cytat, jego wypowiedź? A cały news wziął się od Marki. Przecież klub z pewnością o tym poinformował piłkarza (musiał, zresztą piłkarz nie jest debilem i z pewnością wiedział ile ma czasu i jakie są przepisy). I klub nie ma żadnego wpływu na nagonkę wytwarzaną przez szukających taniej sensacji dziennikarzy "etyków od siedmiu boleści". "No ale przecież prasa kłamie. Kibice Realu apriorycznie potrafią wywnioskować co robią działacze Realu :)" - Ci kibice może czytają komunikaty klubowe, a nie bawią się w "logiczne wnioskowanie" oparte na doniesieniach prasy. 2010/01/16 13:55:10
Ten komentarz z dziwnym nickiem to oczywiście ja, zapomniałem się zalogować.
2010/01/16 14:53:39
Bardzo lubię pana Michałem, ale teraz troszeczkę się zawiodłem. Jeśli Real wysyła kogoś na rentę to wszyscy doszukują się biznesu, nawet w przypadku gdy coraz więcej piłkarzy umiera na serce, a daleko szukać nie trzeba - Antonio Puerta (nawiasem mówiąc podejrzewa się u De La Reda wadę podobną do Antoniego).
Przyjmujemy sytuację że Ruben przechodzi na rentę i nie może już więcej grać. Świat doszukuje się biznesu i wychodzi na to że Real wysyła Rubena na rentę żeby nie stracić za dużo kasy. Najgorszy klub na świecie - Real. Przyjmijmy sytuację że po sezonie/dwóch sezonach De La Red wraca gra parę meczów, po czym mdleje na boisku i umiera. Cały świat rozwodzi się nad tym dlaczego Real kazał mu grać, przecież miał problemy z sercem jak można go było kiedykolwiek wypuścić na boisko. Najgorszy klub na świecie - Real. Przyjmujemy sytuację że Ruben gra w Barcelonie i dochodzi do tej samej sytuacji. Przechodzi na rentę i nie może już więcej grać. Świat uważa że Barca jest "Mes que...", bo nie pozwala umrzeć młodemu człowiekowi i dziennikarze doszukują się w tym wspaniałomyślnego czynu klubu. Oczywiście Barca zyskuje na popularności. Najlepszy klub na świecie - Barcelona. Tak by było, nie oszukujmy się, ludzie już dawno mają nastawione mózgi na Barcelona - wielkoduszność, Real - biznes. 2010/01/16 16:32:16
Jezzo,
Pytanie, skąd EFE wie. Gazeta wie z agencji. Niestety przed tygodniem skończyła mi się subskrypcja na wiadomości z EFE, więc nie wiem jak brzmiała cała depesza. Marca mogła być pierwsza z artykułem o poczynaniach Realu, ale EFE to wielka agencja, która nie rozsyła niesprawdzonych komunikatów. Powinni kontaktować się z piłkarzem i klubem, zanim podali wiadomość. Jeśli nie, jeśli de la Red nie myślał o sądzie, to teraz już powinien - ma szanse na dobre odszkodowanie od EFE. Gdyby wszystko było klarowne, to nie mogłoby być mowy o oburzeniu de la Reda i kapitanów. A mowa jest, i to nie w katalońskim brukowcu. Ci kibice może czytają komunikaty klubowe, a nie bawią się w "logiczne wnioskowanie" oparte na doniesieniach prasy. Problem nie z czytaniem komunikatów klubu, ale z ich oceną. Ja naprawdę nie wierzę, że ufasz, iż wszystko jest w absolutnym porządku, de la Red się nie czuje wystawiony, a tylko źli dziennikarze kłamią i szukają dziury w całym. Byłby to dla mnie większy optymizm, niż wiara w trzy punkty na San Memes :) 2010/01/16 18:43:08
@ Ulesław:
Real powinien poinformować De la Reda co jako pracodawca muszą zrobić. A skąd wiesz, że tak nie było? Tzn., że to nie D.l.R. jako pierwszy dowiedział się o zamiarach klubu? Bo ja nigdzie nic takiego nie znalazłem, choć może i niezbyt intensywnie szukałem. Powinien wydać oficjalny komunikat w serwisie internetowym zanim zaczęli wykonywać te przepisy. Po co? Dlaczego? Dodać tam, że zawodnik ciągle może liczyć na wsparcie klubu, że wkrótce dostanie propozycję pracy w innym charakterze, a jeśli kiedyś medycyna znajdzie rozwiązanie dla ciągle niezidentyfikowanej wady serca piłkarza, to klub zrobi wszystko, by De la Red wrócił na boisko. "Real Madryt był zawsze do dyspozycji zawodnika w każdej sytuacji i w dalszym ciągu oferuje wsparcie i w pełni solidaryzuje się z piłkarzem." Nie starczy? Sw.dr., widziałeś oryginał? Teraz zaś kierując się dobrem piłkarza, Real musi wykonywać hiszpańskie prawo. Z tym prawem to akurat chyba trochę na lewo wyszło. Wydaje mi się, że gdyby szansa powrotu Rubena na boisko była jakkolwiek widoczna, Real nie przejmowałby się tymi zapisami. Natomiast w obecnej sytuacji wykorzystanie tego prawa trzeba chyba uznać za faktyczne podążanie za dobrem piłkarza. Skoro de la Red się buntuje i grozi sądem, skoro kapitanowie są oburzeni, to coś jednak było nie do końca tak, jak mogłoby być. Bunt de la Reda jest dla mnie zrozumiały sam przez się. Chłopak jest młody i jeszcze całkiem niedawno wydawało mu się - nie bezpodstawnie przecież - że wielka kariera przed nim. A tu bęc. Mało kto na jego miejscu by się nie buntował. Natomiast bunt kapitanów zalatuje mi straszną hipokryzją. 2010/01/17 12:35:50
@Albiceleste
1) Nie wiem, czy de la Red nie został poinformowany. Ale mniemam, że gdyby sprawę z nim przedyskutowano należycie, to - zakładając że wszystko to wymóg formalny - szumu wokół sprawy by nie było. 2) Po co komunikat przed wykonaniem przepisów? Dla PRu. Żeby nie było takiego zamieszania, jakie jest teraz. 3) Chodziło mi o komunikat przed całym zamieszaniem. Inaczej byłoby to odbierane. Czy widziałem oryginalne oświadczenie? Widziałem w newsie na Marce, prawdopodobnie kopię z oficjalnego serwisu. Do siedziby zła - na oficjalny serwis - nie zaglądam :) AC10 Z tym prawem to akurat chyba trochę na lewo wyszło. Wydaje mi się, że gdyby szansa powrotu Rubena na boisko była jakkolwiek widoczna, Real nie przejmowałby się tymi zapisami. Natomiast w obecnej sytuacji wykorzystanie tego prawa trzeba chyba uznać za faktyczne podążanie za dobrem piłkarza. Istnieją lepsze sposoby powiedzenia piłkarzowi, że szanse na jego powrót są minimalne, niż rozpoczęcie procedury orzeczenia jego inwalidztwa. Do tej pory de la Red mógł się łudzić, że coś kiedyś ruszy. Teraz wyszło na to, jakby mieli go już dosyć, abstrahując nawet od pytania, czy Real powinien mu całość kontraktu zapłacić. AC10 Bunt de la Reda jest dla mnie zrozumiały sam przez się. Chłopak jest młody i jeszcze całkiem niedawno wydawało mu się - nie bezpodstawnie przecież - że wielka kariera przed nim. A tu bęc. Mało kto na jego miejscu by się nie buntował. Natomiast bunt kapitanów zalatuje mi straszną hipokryzją. W jakim sensie hipokryzją? Prasy, kapitanów? Owszem, bunt jest sam przez się zrozumiały, tak samo i oburzenie metodami Realu może być zrozumiałe samo przez się. Sądzę, że de la Red czuje się wystawiony. Jeśli tak, to coś w działaniach Realu było jednak nie w porządku. Ty uważasz, że nie czuje się wystawiony (prasa to zuo), czy że nie powinien się tak czuć (Real jest dobry i prawy)?
Gość: fero, maverick-masq.media4.pl
2010/01/17 14:43:51
jakbym czytał Fakt..... co to ma być za notka ? ....
|
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
napisz do mnie |