|
Blog > Komentarze do wpisu
Dong, co ma świecący nos
No bo powiedzcie sami, słyszeliście, ilu grało u nas takich piłkarzy, którzy mieli za sobą występ w Premier League? Ba, że występ ów nastąpił w barwach Manchesteru United! Przeciwko Chelsea! Partnerując w ataku samemu Ole Gunnarowi Solskjaerowi! A Lidze Mistrzów zadebiutował w meczu z AS Roma zastępując na boisku samego, tak, tak, Wayne Rooney'a! A 25-letni Chińczyk Dong Fangzhuo - trenujący właśnie z Legią na zgrupowaniu w Hiszpanii - może to wszystko wpisać do swego CV. Co prawda nie wiele poza tym, bo głównie walczył o pozwolenie na pracę na wypożyczeniu do Royalu Antwerp, nigdy nie przebił się do Czerwonych Diabłów i w końcu wrócił do Chin. Ale, hej! Ten człowiek przez jakiś czas uczestniczył w zajęciach prowadzonych przez sir Alexa Fergusona! Na treningu odbijał się od Nemanji Vidića i Rio Ferdinada! Piłkę na gierkach dogrywał mu Ryana Giggs! Wiem, że krótko i Bóg wie co mu z tego zostało. Mimo wszystko uważam, że ktoś taki byłby w naszej lidze jednookim w krainie ślepców!
Sukces sportowy gwarantowany, a przecież byłby i marketingowy! Pozyskanie znanego Chińczyka, reprezentanta swego kraju byłoby dla Legii zdobyciem ważnego przyczółka na atrakcyjnym rynku azjatyckim, kluczowego dla każdego europejskiego klubu mającego pewne aspiracje. Wszystko złożyłoby się w perfekcyjną całość: nowy stadion Legii + nowy chiński gwiazdor + wznowione z okazji igrzysk loty na trasie Pekin - Warszawa = pełne trybuny skośnych kibiców i ruch w klubowym sklepiku (żony w tym czasie iść do filharmonii, zwłaszcza, że mamy Rok Chopinowski). Równie ciepłe uczucia mam dla transferu drugiej z warszawskich drużyn, Polonii Warszawa, która pozyskała zawodnika drugiej najlepszej ligi świata (niektórzy twierdzą stanowczo, że najlepszej) Andreu Guerao Mayorala ze Sportingu Gijon. Co prawda, w przeciwieństwie do Donga Fangzhuo, usłyszałem o nim po raz pierwszy. Ale jeśli ktoś jest wychowankiem słynnej La Masii - jak się okazuje najlepszej obecnie szkółki piłkarskiej świata - i w talach 1993-2002 przeszedł przez wszystkie zespoły juniorskie FC Barcelona, to nawet jeśli nigdy nie przebił się z rezerw do pierwszej drużyny Dumy Katalonii, to musi u diabła umieć tę odrobinkę więcej, niż piłkarze wyszkoleni na naszych kartofliskach (z wyjątkiem Kuby Błaszczykowskiego - żelaznego argumentu Polskiej Myśli Szkoleniowej, że jest ona wystarczająco płodna, by produkować piłkarzy klasy światowej).
Wydaje mi się, że 27-letni Hiszpan musi okazać się o niebo lepszym strzałem niż ostatni hiszpański zaciąg Legii. Jose Maria Bakero chyba wie co robi i zdaje sobie sprawę, że od sprowadzonego przez niego rodaka wszyscy będą wymagać więcej niż od Janusza Gancarczyka ze Śląska Wrocław i Tomasza Brzyskiego z Ruchu (skądinąd całkiem łebskie transfery).hy Na horyzoncie i inne ciekawe transfery. Kriwiec juz w Poznaniu, Wisła jest co raz bliżej pozyskania nastepcy Mariusza Pawełka, Król strzelców ligi białoruskiej w Jagiellonii, a Legia przymierza się do pozyskania gorszej wersji Vidića. Pytanie jak bardzo gorszą wersją Vidića jest Djordje Tutorić? Oby nie jak BYD F6 - chiński klon BMW 7.
poniedziałek, 25 stycznia 2010, francuski_lacznik
Komentarze
2010/01/25 20:56:07
Chyba notka pisana trochę na szybko? Pełne trybuny skośnych kibiców, żony w tym czasie iść do filharmonii.
A Dongiem bym nie podniecał. Polską ligę śledzę bardzo sporadycznie, ale wątpię by Chińczyk był wzmocnieniem nawet w naszej Ekstraklasie. On w United nie jako zawodnik, a jako chłyt marketingowy. 2010/01/25 21:00:09
Wisła nie co raz bliżej pozyskania następcy Mariuszka tylko już go pozyskała. W końcu Marcin Juszczyk wraca z szalenie ważnym bagażem doświadczeń z ligi cypryjskiej!
Gość: Derbak, 77-253-70-153.adsl.inetia.pl
2010/01/25 21:17:13
Co do Serbskiego obrońcy jest on już praktycznie dogadany z Steaua Bukareszt :) więc chyba Legia go nie skubie
Gość: , aaqw17.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/25 21:34:39
Drogi Michale. Mniej więcej rok temu byliśmy w kontakcie w związku z nowościami które miały się ukazać w sprawie Artura Boruca.
Piszesz o transferach do polskiej ligi. Ostatnio trochę zapoznałem się z tym jak to wygląda w drugą stronę. Niestety muszę powiedzieć że większość polskich menadżerów i działaczy nie ma pojęcia o tym jak sprzedać zawodnika. Semir Stilić mógł grać w Celtiku, ale zbyt dużo "kłapał" do mediów. Znam przypadek dwóch polskich młodych obrońców którymi teraz były zainteresowane kluby z Wysp. Do transferów nie mogło dojść ponieważ menadżerowie tych piłkarzy przez długi czas nie mogli podać ceny, lub wysłać nagranych na DVD meczy. Jeśli prawdą jest że Cezary Kucharski załatwił ofertę przejścia Roberta Lewandowskiego do Realu Saragossa za 4 milliony Euro, a Lech powiedział "nie, bo nie" to trudno znaleźć słowa na określenia takich działaczy. Wygląda na to że działacze i menadżerowie nie dorośli nawet do poziomu polskiej ligi. Brawa także dla menadżera Wawrzyniaka. Ciekawy jestem komu sprzeda Wawrzyniaka jeśli Legia rozwiąże z nim kontrakt? 2010/01/25 22:57:08
może jest już późno, ale jakoś tej części (żartu ?) z lotniskiem, filharmonią, nie moge zrozumieć do końca, no nic, przyznam sie szczerze, ze o tym grajku usłyszałem dopiero niedawno, nie wiedzialem ze byl (bo ciezko powiedziec, ze grał) w mu
swoja droga, patrze teraz, na wiki podają, że między 2004 a 2008 był graczem diabłów, rozegrał.. 1 mecz? plus 61 spotkań rozegranych w innym klubie (w ciągu 2 lat) na wypożyczeniu.. no zobaczymy co z tego bedzie, ale zachwytu przyznam sie szczerze troche nie rozumiem
Gość: Pikk, d70-63.icpnet.pl
2010/01/25 22:58:34
Ja nie widzę w "załatwianiu" transferu Lewandowskiego nic poza osobistym interesem Kucharskiego, który dąży do tego, żeby zgarnąć jak największą prowizję, dopóki "reprezentuje" jego interesy. Trudno zrozumieć, jaki miałby inny powód - Realowi Saragossa nie grożą raczej europejskie puchary - prędzej hiszpańska druga liga - i nie uważam, że gra w takim klubie pomogłaby Lewandowskiemu w karierze. Lepiej, jak Robert pogra do lata w Lechu, zdobędzie doświadczenie w lidze i pucharach - a jak dalej będzie grał na wysokim poziomie - to myślę, że trafi do dużo lepszego klubu.
Gość: szacunek, 77.255.104.24*
2010/01/25 23:54:48
Ogladalem paredziesiat minut temu panska kompromitacje w temacie tajlandii i klotnie z redaktorem n sport, no niezly z pana zawodnik, nie wyobrazam sobie, zeby ktokolwiek mogl jeszcze brac na powaznie jakiekolwiek panskie wypowiedzi zwiazane z pilka nozna.
Kpi pan z zachowania dudka jednoczesnie usprawiedliwiajac zachowanie henry'ego, oby takich dziennikarzyn w polskim sporcie bylo jak najmniej.
Gość: , aaqw17.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/25 23:56:14
Pikk
Nie za dużo tych cudzysłowów? Czy to nie zazdrość? Na tym polega praca Kucharskiego i nie ma w tym nic złego. O jakich ważnych meczach mówisz które do lata miałby zagrać Lewandowski? Jak rozumiem chciałbyś aby został na następny sezon. Nawet jeśli zagra w LE to ile tych meczy zagra i z kim? Poza tym, takich piłkarzy jak Lewandowski są na świecie setki. Krótko mówiąc oferta 4 m Euro i Real Saragossa mogą się już nie powtórzyć. 2010/01/26 00:06:09
Hiszpan w Polonii lepszy, niż Hiszpanie z Legii ? Hm to całkiem realne, w końcu żeby być lepszym specem od transferów niż legijny "fachura" Trzeciak, nie trzeba chyba zbyt wiele wysiłku ?
2010/01/26 00:44:28
@ Gość: , aaqw17.neoplus.adsl.tpnet.pl:
Czy nie ma nic złego w tym, że rynek transferowy został praktycznie zdominowany przez agentów mających na uwadze przede wszystkim - co akurat zrozumiałe - własny interes, to dobrze? To akurat temat na inną dyskusję chyba. Natomiast w sprawie Lewandowskiego rzecz, moim zdaniem, wygląda tak: jeżeli Lech zatrzyma Roberta, obuduje wokół niego silny skład, z którym sięgnie po tytuł i awansuje do LM (to nie jest wcale takie niemożliwe, wystarczy popatrzeć na Anorthosis, BATE, Cluj, Unireę i zabrać się do tematu z głową), to zarobi na tym znacznie więcej, niż E4M, a i kupiec na Lewandowskiego się znajdzie lepszy. A nawet, jeśli się nie uda, to choćby taki zestaw przeciwników w LE, jak w poprzednim sezonie, oferuje znacznie bardziej prestiżowe spotkania - a co za tym idzie, prospekt transferowy - niż tułaczka po Segunda Division, która najprawdopodobniej czeka Saragossę. Ja przecież nie piszę żadnych rewelacji. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się to oczywiste. Stąd też chyba nie na miejscu jest Twoja, cokolwiek żenująca, krytyka działaczy Kolejorza odrzucających ofertę, na której rzeczywiście mógłby skorzystać jedynie Kucharski. Zresztą, co ja się dziwię. To bardzo funkcjonalne podejście jest, takie mentalne perpetuum mobile: z jednej strony wyganiać z Ekstraklasy wszystkich co zdolniejszych piłkarzy, z drugiej bezustannie utyskiwać nad jej mizernym poziomem. Powinszować. @ Michał: Z tym Dongiem to się chyba jednak podpaliłeś. Jak już ktoś przede mną zauważył, jego obecność w MU to był czysty chłyt małtetindody, w dodatku niezbyt udany chyba. Zresztą, "obecność" to też delikatne semantyczne nadużycie, no bo przecież on znacznie więcej czasu rzeczywiście spędził w Antwerpii, niż w Manchesterze, gdzie faktycznie zdołał jedynie "poobijać się" ze dwa razy o Ferdinanda. Oczywiście, te sześćdziesiąt+ meczów w Royalu to też ładny wpis do cefau jak na potencjalnego zawodnika Legii. W końcu liga belgijska też nie w kij dmuchał i raczej mówimy o transferach stąd tam, nie stamtąd tu. Jedna rzecz mnie wszelako zastanawia: gdyby Fangzhuo był naprawdę dobry, to czy z przypadku R.A. nie chciałby go sobie zostawić? Albo czy jakiś inny belgijski klub nie złożyłby mu oferty? No w końcu chłopak dał się jako-tako poznać na tamtejszym rynku. Tymczasem Dong wrócił do ojczyzny, gdzie grał chyba tak sobie, a bodaj od pół roku nie gra w ogóle nigdzie. OK, może to być casus podobny do Ebiego Smolarka - siedział w domu i wybrzydzał na kolejne oferty, bo tam za zimno, siam mało płacą etc. Tylko dlaczego w takim razie pojechał na testy (!!!) do Legii? Co do Andreu, to też jestem raczej sceptyczny. Myślę, że nie Ty jeden go słabo kojarzysz, bo chyba trzeba być mocno zanurzonym w hiszpańskiej piłce, by coś więcej powiedzieć o zawodniku, który w Primera Division rozegrał coś chyba z tuzin meczów w dwa i pół roku. Oczywiście, na realia polskiej Ekstraklasy wystarczyłyby pewnie umiejętności z Segunda Division, gdzie Andreu jakoś sobie radził, więc tu chyba nie klasa sportowa jest największym potencjalnym zagrożeniem. Zastanawiam się natomiast, jak długo J.M. Bakero wciąż jeszcze będzie trenerem DyskoPolo. I w ogóle ile to DyskoPolo jeszcze pociągnie. I czy z przypadku nie okaże się, że taki Andreu (i nie on jeden pewnie), zanim wypełni swój półroczny kontrakt, dojdzie do wniosku, że granie w klubie rządzonym przez trzepniętego prezesa, gdzie nikt nie zna dnia, ani godziny, to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej. Z pozostałych transferów największy potencjał widzę w Kriwcu. Bramkarska odyseja Wisły robi się coraz zabawniejsza. Szukali, szukali, aż wreszcie doszli do wniosku, że ten, którego kiedyś oddali, nie był taki zły. No. Ciekawe. Interesujący wydaje mi się Maycon. Znam paru kibiców Homla, którzy na długo jeszcze zanim w ogóle powstał pomysł wytransferowania go do Białegostoku, mówili, że ten chłopak to bomba z opóźnionym zapłonem. Obyśmy na ten zapłon nie musieli zbyt długo czekać.
Gość: Polak, 168-bi1-3.acn.waw.pl
2010/01/26 00:53:20
@albiceleste10
Descarga byl kapitanem Levante i meczow w Primera Division mial ponad 50, a wzmocnieniem Legii sie nie okazal. Z drugiej strony Astiz nie wybil sie w Osasunie ponad rezerwy, a jest jednym z trzech najlepszych stoperow naszej ligi. Dopoki ten Andreu tu nie przyjedzie i nie zagra rundy to trudno bedzie cos o nim powiedziec. Co do Donga to zgadzam sie, ze lepsza rekomendacja niz "pobyt" w MU jest te 30kilka goli w Belgii. Podobna uwaga jak powyzej - moze okazac sie, ze bedzie hitem, a moze byc wrec odwrotnie. To samo z drugim testowanym Kessenu (tu przypomina sie casus testow Essiena w Lubinie) 2010/01/26 01:32:32
@ Polak:
Ależ ja przecież wcale nie napisałem, że Andreu na pewno okaże się transferowym niewypałem. I absolutnie nie zamierzam chłopaka skreślać, zanim jeszcze zdążył zagrać. A sceptycyzm mój wynika z dwóch czynników: po pierwsze, nie uważam, aby sam fakt bycia wychowankiem La Masii stanowił gwarancję nie wiadomo jakiej klasy. Pożyjemy zobaczymy. O ile - po drugie i przede wszystkim - będziemy mieli co oglądać. Rzecz, jak pisałem, niekoniecznie w samym Andreu, a w Józefie W. Donga też skreślać nie zamierzam, zwłaszcza, że on przecież jeszcze nawet nie podpisał kontraktu i nie wiadomo, czy podpisze. Powtórzę natomiast to, co pisałem wcześniej: dlaczego zawodnik z przyzwoitymi rekomendacjami z Belgii wrócił do słabej przecież i mało renomowanej ligi chińskiej? OK, może ciągnęło go w rodzinne strony. Lecz skąd w takim razie ten kilkumiesięczny rozbrat z futbolem i późniejsza chęć udania się na testy do Legii?
Gość: asd, gw-nat.idzik.pl
2010/01/26 02:07:46
Jako wielki fan Czerwonych Diabłów może powiem tylko, że Dong przyszedł do klubu zaraz po przejęciu go przez rodzinę Glazerów. A bardzo przypadkowo tamtego lata klub rozpoczął letnie ofensywy na rynek azjatycki ;) Mówi się też, że został sprowadzony nie jako talent czy zdolny zawodnik, ale jako zwycięzca 'castingu' na 'Chińską gwiazdę' - nie jest więc zawodnikiem na miarę Manchesteru United tylko najlepszym zawodnikiem swojego pokolenia w Chinach. Co do występów w Antwerpii to warto wspomnieć, że tylko rok występował w pierwszej lidze (Royal do dziś nie może przebić się z powrotem), a nie wiem czy ich II. liga jest aż tak atrakcyjna. A jeśli chodzi o odbijanie się od Ferdinanda czy Vidića to nie byłbym taki pewien czy miało to miejsce - nie znam się na rozkładzie treningów, ale Fangzhuo grał i ćwiczył z rezerwami, gdzie i tak nie grał za często (śledzę mecze rezerw).
Może i wieku 19 lat był, w porównaniu do swoich chińskich rówieśników, zapowiadającym się napastnikiem, tak teraz, mając 25 lat i tytuł króla strzelców drugiej ligi belgijskiej jako jedyne osiągnięcie, nie wygląda na realne wzmocnienie dla klubu walczącego o tytuł Mistrza Polski. 2010/01/26 08:34:09
"Wayne Rooney'a". Raczej Wayne'a Rooneya. Przez takie błędy odechciewa się czytać. Nawet o Long Dongu.
2010/01/26 09:16:35
Ja najbardziej cieszę się na Kriwca (czy Kriwieca?), wydaje mi się, że to będzie gwiazda numer 1-5 w naszej ekstraklasie. Bardzo podoba mi się też pomysł Odry Wodzisław, coś się jednak dzieje. Szkoda, że Arek Onyszko przyszedł tak późno, że nie jest w swojej szczytowej formie. Tak czy inaczej będzie ciekawie w Wodzisławiu, może nawet pojadę na jakiś mecz... co prawda podróż jest męcząca ale uroczy wieczór można spędzić w Ostrawie.
Co zaś się tyczy Vidicia 2, to niespecjalnie chce mi się w to wierzyć. Zauważ, że facet jednak nie pograł w poważnym futbolu poza Crveną Zvezdą. Nie odbieram mu możliwości, ale sądzę, że jest to tańsze uzupełnienie dla duetu Choto - Astiz. Zostali sprowadzeni, ponieważ Kumbev jest wg. trenerów za słaby a Jędrzejczyk chciał grać i odszedł do Korony. Gdyby decyzja Jędrzejczyka była inna, nie testowano by Serba, tak sądzę. Chyba, że Legia chce sprzedać któregoś z duetu, ale na dzień dzisiejszy żaden poważny zachodni klub nie skusi się na Astiza czy Choto. Liczyłem też bardzo na drugiego z piłkarzy BATE, Rodionowa. Szkoda, że się nie udało. Jest to swoją drogą ciekawy kierunek, nasi skauci powinni dokładniej przeszperać Białoruś i Ukrainę. Szczególnie ten drugi rynek może być atrakcyjny, przecież poza garstką najlepszych trafiających do Dynama i Szachtara jest tam jeszcze z pewnością kilkudziesięciu świetnych, niekoniecznie polecanych przez menedżerów piłkarzy, których warto obejrzeć. testwawrzyna.worpdress.com 2010/01/26 10:07:46
A mi się wydaje, że testowanie tych Humptych-Dumptych to jedne z pierwiosnków ziwastujących nadejście lepszych czasów. Sam fakt, że przyjeżdża Dong nie wzbudziłby mojego zachwytu gdyby nie to, co da się zaobserwować w Odrze, Polonii, Lechii czy nawet Polonii Bytom. otóż kluby polskie zaczeły podchodzić do kwestii udziału w rozgrywkach - o zgrozo - w sposób biznesowy. Bo ktoś nareszcie doszedł do wniosku, że lepiej się utrzymywać, niż spadać. Albo że lepiej zarabiać wiecej niż mniej. I że dla osiągnięcia powyższego warto czasem jakimś groszem sypnąć.
Dotychczas ostrożne manewry sugerujące jakąs strategię (Jakąś. bardzo jakąś) biznesową wykonywały drużyny z wierchuszki, zaś te z dołu albo organizowały pospolite ruszenie emerytów, albo stsosowały taktykę "a nuż się uda psim swędem". Z jednej strony mamy zaciąg .... niech będzie że weteranów dla drużyn z dalszego planu. Jesli do tego dojdzie rozpuszczenie wici po wschodnich i południowych rubieżach, to pewnei i sam nadejdzie moment, gdy z zagranicznych potęg nie będą przybywac do nas szroty ledwo łapiące się do drużyn juniorskich, czy marketingowe wynalazki (zastanawiam się, kiedy koszulkę MU przywdzieje pierwszy Hindus?), ale po prostu rezerwowi, gracze nr 25 czy 30 w swoich drużynach (30 gracz w hierarchii MU to mimo wszystko dzisiaj wciąż gracz na pierwszą jedenastkę statystycznego ligowca). Jednym słowem - będzie dobrze. Albo nie będzie. Nie wiem. 2010/01/26 11:06:00
@Michał Pol
Totalnie nie rozumiem zachwytów, czy jakichkolwiek pokładanych nadziei w transferze Donga Fangzhuo do warszawskiej Legii. Mówimy o zawodniku, który rozegrał 1(!) mecz w licze i aż 2 w pucharze w barwach MU. Nie czarujmy się, gdyby, dajmy na to, Marcin Robak dostał się do MU tylko i wyłącznie z uwagi na pochodzenie, zaliczyłby podobne epizody jak chiński grajek. W plebistycie kibiców pierwsze miejsce na najgorszego zawodnika występującego w barwach United zajął nie kto inny, jak Dong. Jednego odmówić mu nie można - rzeczywiście na pewien okres czasu trenował ze składem A. Jednak uważam, że z zawodnika klasy Fangzhuo same starcia z Ferdinandem czy treningowa wymiana piłek z Ryanem nie zrobiłyby zawodnika wartego żadnej uwagi w europejskim futbolu. Jedynym plusem tego transferu może być cena - nie trzeba za niego płacić kwoty odstępnego. Tym samym Legia nie podreperuje mocno nadwątlonej kasy MU :) 2010/01/26 11:36:59
@ Marek Wawrzyn:
Jest to swoją drogą ciekawy kierunek, nasi skauci powinni dokładniej przeszperać Białoruś i Ukrainę. Szczególnie ten drugi rynek może być atrakcyjny, przecież poza garstką najlepszych trafiających do Dynama i Szachtara jest tam jeszcze z pewnością kilkudziesięciu świetnych, niekoniecznie polecanych przez menedżerów piłkarzy, których warto obejrzeć. To nie takie proste. Białoruś Białorusią, ale na Ukrainie istnieje kilka klubów - ot, choćby Dnipro, Metalist, czy nawet Metalurg (ten z Doniecka) - które i pod względem sportowym, i - zwłaszcza - finansowym wydają się być jednak nieco atrakcyjniejsze od polskich drużyn. Szczególnie dla Ukraińców. Poza tym, właściwie cały rynek byłego ZSRR jest dość intensywnie penetrowany przez kluby rosyjskie. A te praktycznie w komplecie (mam tu na myśli Premier Ligę) podpadają co najmniej pod tę samą kategorię, co w/w ekipy z Ukrainy. Oczywiście, nie znaczy to, że nie należy próbować. Ale jakichś super efektów bym się po potencjalnej transferowej ofensywie na wschód nie spodziewał.
Gość: m., 94.75.121.*
2010/01/26 12:14:47
Szanowny Michale, czy nie dość syfu w internecie pod wszystkimi możliwymi piłkarskimi niusami? Komentarze tu na blogu to jak do tej pory oaza Wersalu. Jak do tej pory...
Szanowny albiceleste10, naucz się z łaski swojej nie przekręcać nazw klubów, albo stąd spływaj. Dziękuję. 2010/01/26 12:15:34
Bo marketing to podstawa w obecnym futbolu... Dopoki działacze w polskiej lidze nie wyjdą ze swoich "drewnianych chatek" możemy zapomnieć o zaistnieniu w Europie.
"www.sebastianczaplinski.blox.pl 2010/01/26 12:15:37
Ja czekam na taki chwyt marketingowy, który na trybuny przyciągnie prawdziwych kibiców.
Dziękuje, ale żaden Chińczyk, choćby grał Realu czy Barcelonie nie jest w stanie podnieść poziomu Ekstraklasy. No chyba, ze egzotyki.
Gość: woyteck, 86-71-n1.aster.pl
2010/01/26 13:23:05
Dong pełnił w ManU rolę marketingową i nic więcej. W Anglii spekulowano nawet, że Ferguson nie chciał Chińczyka widzieć nawet na treningach rezerw, ale życzliwi spece wiedzieli, że to oznacza gigantyczne zyski. Legia może pójść tym samym tropem, ale pod jednym warunkiem. Dong okaże się sportowym wzmocnieniem, bo Legia to nie ManU, więc Dong będzie musiał czasem coś strzelić.
Piłkarsko Donga czapką nakrywa Andreu. Widziałem go na żywo w barwach Gijon. Może miałem takie szczęście, ale jakby mi wtedy ktoś powiedział, że ten gość zagra kiedykolwiek w Polsce, to bym nie uwierzył. Słyszałem, że miał kontuzje, ale i tak gdyby nie Bakero, to Polska nie przeszłaby mu nawet przez myśl. Do ciekawych transferów należy dopisać Onyszkę. Przez lata uznana marka w Danii i przede wszystkim srebro z Barcelony. Dla mnie podnosi prestiż naszej marnej ligi. |
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
napisz do mnie |
Adis Nurković - Legia Warszawa (testy)
Jak dla mnie całkiem trafne transfery golkiperów, chociaż wszystko zweryfikuje boisko.