Blog > Komentarze do wpisu

GwiaKoLi. Odsłona 2

Oto garść kolejnych tekstów, biorących udział w GwiaKoLi, czyli Gwiazdkowym Konkursie Literackim, na opisanie futbolowego wydarzenia 2009 roku.

 

 

 

 

 

 

Zima

by Quentin

quentin.blox.pl

Pan Bóg wertował pożółkłe roczniki. Od dwóch godzin szukał wzmianki o wydarzeniu, które sprawiło, że wszystko potoczyło się tak, a nie inaczej. Był ciekaw cóż to było za wydarzenie. Przerzucał więc kartki z ułożonymi chronologicznie prasowymi wycinkami. Rok 2007, 2008, 2009, 2010, 2... Chwila! Zatrzymał się w połowie kartki i cofnął do wycinków z 2009 roku. "UEFA zdecydowała! - Nie ma mowy o przeniesieniu EURO 2012. ME w Polsce i na Ukrainie!".

Był już pewien ponad wszelką wątpliwość, że po tej decyzji UEFY nie było już żadnego odwrotu przed tym, co miało nastąpić dalej. Gdyby tylko odebrano wtedy Polsce ME... Ale stało się inaczej. Miał jeszcze chwilę, więc zaczął przeglądać dalsze karty prywatnego archiwum.

2010 - "Na Miodowej bez zmian". Nie zagrażajcie EURO 2012! - zaapelował Grzegorz Lato do delegatów na zjeździe PZPN. Zgodzili się oni z prezesem, że jakakolwiek rewolucja może skończyć się sankcjami ze strony UEFA. Tym samym nie udała się sto siedemnasta próba usunięcia Laty z fotela prezesa.

2011 - "Trzeci stadion gotowy na EURO 2012!" - Do użytkowania oddana została Baltic Arena. Wszystko dzięki Grzegorzowi Lato, który cały rok spędził na planach filmów reklamowych zbierając tym samym fundusze na szybszą rozbudowę stadionów.

"Wiktor dla Grzegorza Laty!" - Występ w sequelu popularnej reklamy ogrodzeń zapewnił prezesowi PZPN-u Wiktora dla najpopularniejszej twarzy telewizyjnej w mijającym roku.

2012 - "EURO 2012 europejskim wydarzeniem roku!" - Stosunkiem głosów 87%-13% EURO 2012 wygrało z IO w Londynie. Sukces tym większy, że w międzynarodowym internetowym głosowaniu zabroniono brać udział internautom z Polski znanym z fałszowania takich głosowań! ME okazały się spektakularnym sukcesem dla prezesa Laty. To dzięki jego działaniom telewizyjno-reklamowym sfinansowano polską część mistrzostw, a także 2/3 części ukraińskiej. Koniec roku zbiegł się również z odsłonięciem pomnika prezesa PZPN-u przed stadionem Dynama Kijów.

2013 - "UEFA oburzone!" - Z głośnymi protestami ze strony UEFA spotkało się odsunięcie od władzy w PZPN-ie Grzegorza Laty.

"Wielki sukces Grzegorza Laty" - Grzegorz Lato jednogłośnie zwyciężył w konkursie na najlepszego gospodarza turniejów finałowych Mistrzostw Europy i Świata. Na zorganizowanym na Polach Elizejskich koncercie otrzymał z rąk Prezydenta Świata - Baracka Obamy - zaszczytny tytuł Lata Stulecia.

2014 - "Rewolucyjna dyrektywa zmienia oblicze światowej piłki nożnej!" - Jednogłośnie przyjęta została dyrektywa, w myśl której władzę nad UEFA i FIFA przejmie jeden prezydent. Na stanowisko prezydenta UEFIFY wybrany został Grzegorz Lato.

2016 - "Zielona Afryka coraz bardziej realna". - Wielu uważało ten pomysł za mrzonkę, ale już wkrótce na terytorium Afryki powstanie kolejna, trzysetna Zielona Farma. Udało się tym samym ograniczyć już o 60% obecność terenów pustynnych na kontynencie afrykańskim. A wszystko to dzięki działalności UEFIFY, która ponad rok temu zaangażowała się w działalność pozapiłkarską. W świetle tego, coraz częściej mówi się o pokojowej nagrodzie Nobla dla prezydenta UEFIFY - Grzegorza Laty.

2018 - ...

Wtem w gabinecie Pana Boga rozległo się pukanie, a po chwili przez szparę w drzwiach wepchnął się do środka łysawy facet. Łypnął okiem na stojące pod ścianą walizki.

- Przyszejdłem - zagadnął zawadiacko. - Widzę, że już wszystko przygotowane, a pan spakowany. To fajnie – dodał, wręczając Bogu szeleszczące kartki. - To moje pełnomocnictwa. Teraz ja tu rządzę!

CHELSEA 1-1 BARCELONA

by Michał Zachodny

Wiedziałem, po prostu wiedziałem. Tu nie chodzi nawet o to, że Ovrebo kilkakrotnie nie podyktował oczywistych jedenastek dla gospodarzy. Pomijam również fakt, że kolejne sytuacje strzeleckie marnowane przez Drogbę mogły mnie na ten trop naprowadzić. Również złe wybicie Essiena, które pozwoliło Inieście oddać to fenomenalne uderzenie było tylko i wyłącznie potwierdzeniem wcześniejszych przypuszczeń.

Po prostu Chelsea szło za dobrze. Był wynik, była gra, rywal, którego the Blues skutecznie neutralizowali nie pozwalając na rozwinięcie skrzydeł… i to jakich skrzydeł! Wszyscy, wraz z kibicami gospodarzy na czele, wiedzieli, że najpiękniejszy futbol gra ich rywal. Sami piłkarze zdawali sobie sprawę z tego, że by ich pokonać trzeba było na ich arenie dorównać ich pięknu futbolową brzydotą. Cały świat piłkarski znienawidził Hiddinka za to, że tak naprawdę zdecydował się na jedyną rozsądną taktykę, która dawałaby cień szansy grającym na Camp Nou. Przeczucie, że cała negatywna energia piłkarskiego świata wycelowana w Chelsea w końcu się w jakiś sposób zemści było zbyt mocne, by być tylko wybrykiem kibicowskiej wyobraźni.

Czy jest to niesprawiedliwe? Pewnie w oczach kibiców ‘pięknej’ takie 90-minutowe sędziowskie krzywdzenie ‘bestii’ i zadanie decydującego ciosu w ostatniej chwili, nigdy nie będzie rozpatrywane w ten sposób. Głosy fanów Barcelony odnosiły się do zadośćuczynienia za krzywdy, jakie sprawiliśmy im na Camp Nou, w ich świątyni. Zabrakło za to osób, które uniosłyby się ponad te wszystkie animozje i powiedziały wprost: ‘to nie było fair’. Z drugiej strony, mi, jako osobie od lat emocjonalnie związanej z the Blues, to by nie wystarczyło w chwili bólu. Wszelkie teorie spiskowe, złość tylko ranę pogłębiały, a ja do dziś nie obejrzałem decydującego trafienia po raz drugi. Nie jestem w stanie.

Miała być opowieść o meczu, ale tym razem samo spotkanie stało się tłem dla opowieści o zawiłościach futbolu. Jego okrucieństwie, animozjach oraz przede wszystkim pięknie. Bo mimo wszystko to ostatnie zawsze zwyciężało i wygrywać jeszcze będzie. Nawet na Stamford Bridge, jeśli nie tyle nie wygrało akurat tego meczu, to z pewnością zawitało – cudne trafienie Essiena, fenomenalne uderzenie Iniesty, piękne akcje, wybitni piłkarze, emocje sięgające absolutnych szczytów – to jest piękno futbolu. Ktoś musi w tej grze przegrać, nawet jeśli nie oznacza to, że był gorszy. Bo tylko w piłce nożnej ‘bestia’ może być przez 90 minut piękniejsza od ‘pięknej’.

KOŃCZ WAŚĆ, WSTYDU OSZCZĘDŹ!

by Paweł Sikorski

Reprezentacja Polski przegrała swój przedostatni mecz eliminacyjny do MŚ 2010, tym samym tracąc wszelkie możliwości awansu. Czas na moją subiektywną ocenę gry naszych piłkarzy.

Wojciech Kowalewski – 6,5/10

Był jednym z nielicznych zawodników, którzy zasługują na wyróżnienie. Przy straconych bramkach nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Popisał się jednak kilkoma bardzo udanymi interwencjami. Nie potrafił jednak dobrze pokierować polską defensywą (w tej roli lepiej sprawdziłby się bardziej doświadczony Jerzy Dudek). Nasi obrońcy nie mieli jednak ochoty, aby pomagać swojemu golkiperowi. Wręcz przeciwnie. Na śliskiej i grząskiej murawie kierowali do niego swoje podania (w światło bramki!), a Kowalewski musiał ratować się wybijając piłkę na aut.

Seweryn Gancarczyk – 5,5+/10

Lewy obrońca Lecha miał już lepsze występy w reprezentacji. Poziomem dopasował się do całej formacji defensywnej i nie ustrzegł się błędów. Niektóre z nich, mogły nas kosztować utratę bramki. Nie musi się jednak martwić o swoją pozycję. Lewy obrońca na słynnym international level to wciąż towar deficytowy w polskiej piłce.

Jakub Rzeźniczak – 5,5/10

Starał się. Tylko tyle dobrego można powiedzieć o jego grze. Miał parę udanych zagrań, ale w przekroju całego meczu zagrał słabo. Podobnie jak cała defensywa. Na usprawiedliwienie ma tylko to, że w takim zestawieniu grał pierwszy raz.

Arkadiusz Głowacki – 5/10

Od doświadczonego zawodnika Mistrza Polski można więcej wymagać. Nie potrafił pokierować kolegami z linii obrony, popełnił parę błędów. Leo chyba słusznie nie powoływał tego zawodnika.

Piotr Polczak – 3/10

Największa grająca katastrofa w naszej drużynie. Popełnił dużo błędów, obie bramki padły po części z jego winy. Szybko dostał żółtą kartkę za głupi faul. Potem aż prosił się o czerwoną, notorycznie faulując rywali. Dlaczego Majewski powołał średniego zawodnika z klubu znajdującego się w dolnej części tabeli?

Ludovic Obraniak – 6,5/10

Obok Wojciecha Kowalewskiego najlepszy polski zawodnik. Nie można odmówic mu chęci do gry. Pokazał, że zależało mu na dobrym wyniku, biegał, walczył, stworzył dobrą sytuację dla kolegów z drużyny. Solidny zawodnik, który z pewnością przyda się w naszej kadrze.

Mariusz Lewandowski – 4/10

Grał jak dwunasty zawodnik Czechów. Notorycznie podawał do przeciwnika. Jako kapitan spisał się fatalnie. Być może opaska kapitańska wywarła na niego zbyt dużą presję. A nie powinna! W poprzednich spotkaniach pokazał, że jest profesjonalistą.

Maciej Iwański – 4/10

W lidze spisuje się przyzwoicie, w reprezentacji mocno poniżej przeciętnej. Był niewidoczny, a jak już miał piłkę przy nodze to grał chaotycznie. I aż przykro było słuchać Darka Szpakowskiego: „Iwański, drybluje, kolejna strata…”

Jakub Błaszczykowski – 5,5/10

Podobnie jak Obraniak - starał się. Dużo biegał, dryblował. Na nic się to jednak zdało. Kubie brakuje świeżości, ogrania, widać to także w Bundeslidze. Po kontuzji Błaszczykowski do tej pory nie powrócił do formy, która prezentował chociażby w El. do Euro 2008.

Kamil Grosicki – 5/10

Widać, że ma talent do gry. Jest szybki, zwrotny. Brakowało mu trochę szczęścia. Nie wiele mógł zrobić, mając na plecach zawodnik mierzących po dwa metry. Na swoje „5 minut” musi jeszcze poczekać.

Ireneusz Jeleń – 5,5/10

W meczu z Czechami zagrał przeciętnie. Dużo brakuje mu do Irka jelenia z poprzedniego sezonu. Miał najlepszą okazję do zdobycia bramki. Na posterunku był Petr Cech. Dobrze jednak, że wrócił do kadry. Solidny napastnik, taki jak Jeleń, na pewno się przyda.

Stefan Majewski, trener – 3/10

Już w debiucie zaliczył wpadkę. Miała być nowa jakość, byli tylko nowi zawodnicy. Czas, jaki spędził na zgrupowaniu, wydaje się być stracony. Nie potrafił również zachęcić swoich podopiecznych do walki. Prezes Lato będzie się musiał mocno natrudzić, żeby przekonać opinię publiczną o tym, że Majewski to jedyny odpowiedni kandydat. A że będzie próbował, to pewne.

ŚREDNIA OCENA REPREZENTACJI - 4,5/10

Liverpool 4: 1 Manchester

by bastekbora


Marzec, jako ze jest miesiącem ktory bardzo uwielbiam (wiosna, kwiatki itp.) zawsze jest przyjemny i spokojny jednak tego dnia nie był…. Po druzgocącej porażce z Middlesborough 2: 0 myślałem caly tydzień o następnym spotkaniu na Old Trafford, które w pewien sposób dawało, jako tako nadzieje na zakończenie sezonu na pierwszym miejscu. Teatr Marzen zawsze jest trudnym obiektem, ale wygrane z Realem, czy ligowe mega emocjonujące spotkania dodawały mi wiary w to ze sukces zacznie się wlasnie w ten dzien.. Weekend jak zawsze podchodzę do tego ze spokojem, ale nie tym razem gdyż za kilka godzin rozpocznie się wojna o Anglie a to ze jestem kibicem od prawie 11 lat sprawia ze ten mecz jest czymś więcej niż tylko zwykłym ligowym starciem, odwieczni rywale nienawidzący się kibice i ja tez musze przyznać ze nie raz rzuciłem w kierunku jakiegoś kibica diabłów ze jest taki a nie inny, ale zawsze w formie odpowiedzi na rzucane w moja stronę teksty typu „jesteście slabsi” „przegracie”. Do meczu została nie cala godzina włączyłem TV już przygotowałem sobie pokój do oglądania w spokoju meczu, jak zawsze przebrałem się w strój obowiązkowo szalik i czapka.


Mecz się rozpoczął YNWA zaśpiewane najgłośniej jak się da no i czekam na rozwój wydarzeń…czekalem Az do pierwszego gola Ronaldo, którego osobiście nie lubię..Karny, który moim zdaniem był podyktowany nie słusznie nie miał wtedy znaczenia ważne było, aby Reina obronił, niestety los chciał inaczej a ja się zaniepokoiłem, na szczęście potem 1: 1 i radość karny Gerrarda w spokoju potem El Nino w swoim wspaniałym stylu, za który go cenie. I koniec pierwszej polowy byłem uradowany krzyczałem przez otwarte okno „LIverbird Upon My Chest” i skandowałem nazwiska strzelców.


Druga polowa emocje po raz kolejny i fantastycznie wykonany rzut wolny Aurelio sprawił ze wiedziałem ze to już koniec meczu i śpiewałem jeszcze głośniej. Zmiana, w której wszedł Dossena uznana była prze ze mnie, jako nie potrzebna, ale gdzies w środku myślałem a może powtórka z rozrywki i gol jak przeciwko Realowi? No i ku memu zdziwieniu piłka trafia pod nogi Włocha ten lobuje i ja już krzyczę, gdy piłka jeszcze nie przekroczyła linii bramkowej. Koniec meczu hymn po raz kolejny zaśpiewany na cały glos na ulicy cicho było wiec ja trochę rozglosnilem, wiedziałem ze to nowy początek, jeśli nie walki o mistrzostwo to początek triumfu nad Fergusonem.Bylem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, rozgromiliśmy czerwone diabły. To był wspaniały weekend.
To wszystko.

 

 

Ligi Europejskie w Bwin.com. Kto zostanie mistrzem Anglii, a kto Hiszpanii? Zarejestruj się i zgarnij bonus!

wtorek, 22 grudnia 2009, francuski_lacznik

Komentarze
Gość: Witcher72, adku179.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/22 13:13:51
Tekst Zima jest świetny, ale jednak niech się nie sprawdzi ta przyszłość :)
-
2009/12/22 13:55:12
Panie Michale, często wypowiada się Pan w mediach o Barcelonie. Zagląda Pan na FCBloga? www.fcblog.pl/
-
2009/12/22 13:58:40
Jak do tej pory teksty by Michał Zachodny oraz by bastekbora - najlepiej wpisują się w konwencję opisu wydarzenia sportowego. Tekst by quentin dobry i zabawny :))

-
2009/12/22 14:13:33
O masz, Ulesław dalej rządzi.

1. Lato jest beznadziejny, zagrał w jeszcze bardziej beznadziejnej reklamie, FIFA i UEFA niewiele ustępują mu w tej beznadziejności. I WCALE nie jest to śmieszne. Komentowałem pod poprzednią notką koniunkturalizm pocisków w stronę PZPN - łatwe to, w dodatku poklask gwarantowany, ale zamierzone jajo, zanim zostało rzucone, zgniło już w ręku rzucającego .

2. Najlepszy tekst dziś, mimo iż zawiera tezy, z którymi się nie zgadzam. Podpisuję się pod najważniejszą - ten mecz był wydarzeniem roku 2009. O niczym innym nie mówi się tak dużo przez tak długi czas. Poza tym wobec żadnej konkurencji pisarskiej ten tekst jeszcze się jakoś czyta.

3. Zgadzam się w większości z ocenami. I co z tego? Językowo banalne, merytorycznie banalniejsze.

4. Tym razem sztorc liverpoolski, jednakże na niziusieńkim poziomie językowym. Wolę unikać przytyków metrykalnych, ale słowo "gimnazjum" aż ciśnie się w klawisze.
-
2009/12/22 15:21:04
1. Biorąc pod uwagę wartość 'literacką' tekstu na pewno odstawia dzisiejszych rywali o kilka długości - z Ulesławem jednak więszych szans nie ma. No i tam forma, nijak nie widać tutaj opisu konkretnego wydarzenia, to raczej anegdota, która wymierzona w PZPN ma przynieść głosy w pierwszej kolejności gawiedzi a później elektorów. No ale nie o to w tym wszystkim chodzi.

2. Dziś bezwzględny numer 1. Nareszcie tekst, który faktycznie opisuje wydarzenie roku. Ale to wszystko, poza skutecznym doborem tematu - za co należą się brawa - nie ma w tekście niczego co mogłoby zagrozić Ulesławowi.

3. .... tytuł tekstu oddaje doskonale jego charakter "Kończ waść wstydu oszczędź" a najlepiej byłoby gdybyś Pan wcale nie zaczynał.

4. Kopia tekstu numer 2 w optyce kibica Liverpoolu na dodatek w dużo słabszej formie.

Podsumowując, jeśli szanowne gremium elektorów na chwilę obecną widzi innego faworyta niż Ulesław to proponuję jakies dobre krople do oczu. Dominacja Pana Kwiatka jest na chwilę obecną absolutna i coś mi się wydaje, że w tym konkursie powetuje sobie słabszy wynik (czyli w przypadku Ule brak wygranej) w Blopuli.
-
2009/12/22 16:09:37
oj, El Cabeso, nie głupio Ci tak wychwalać swojego kolegę?
Ja wiem, to Twoja prywatna opinia, ale Twój cały komentarz sprowadza się do "tekst Ule jest genialny, reszta to szmira. Jesłi myślisz inaczej, jesteś głupi"
Wszyscy wiemy, że razem z Ule jesteście fanami Valencii, razem piszecie w jednym portalu. Jeśli jego tekst jest faktycznie tak dobry, to to wychwalanie pod niebiosa jego dzieła nie jest potrzebne, zostanie docenione tak czy siak.
Jak dla mnie taka promocja na siłę budzi bardziej niesmak niż faktycznie przekonuje czytelnika co do wielkości tekstu Ule.
-
2009/12/22 16:14:39
Dżizas kur...! Czego piszący tu 'artyści' nie rozumieją w poleceniu, by opisać piłkarskie wydarzenie z ubiegłego roku?! Albo analfabetyzm wiecznie w narodzie żywy albo duch narodu nie umarł i podporząkować się regułom nadal nie przystoi.
Dla mnie prywatnie za napisanie nie na temat jest dyskwa z miejsca, więc bardzo sorry z tego miejsca wszystkich Winnetou ;)

1) Miast opisu piłkarskiego wydarzenia z minionego roku zaserwowana zostaje opowiastka sci-fi. Sort nawet niezły, styl dużo lepszy niż u Ulesława, bo przynajmniej własny i nie sprawia wrażenia, że auto uwielbiar onanizzować się własnym pisarskim rzężeniem... Tekst sympatyczny, ale panie - NIE NA TEMAT!

2) Rozczarowanie na miarę nowej płyty Chylińskiej. Po autorskim blogu autora spodziewałam się czegoś naprawdę mocnego, tymczasem zaserwowano pauperum dla ludu. Sztampa i brak stylu plus tradycyjne już tu hasło - nie bardzo na temat. Zaczęło się nieźle, skończyło tradycyjnym pitu pitu, czyli co autor myśli o, co autora boli, gdy. No miejcie litość, ludzie!

3) Tekst zupełnie nie na temat, a oceny tak napisane, że lektura Przeglądu Sportowego przy tym urasta do rangi Hamleta Szekspira.

4) 'Marzec, jako ze jest miesiącem ktory bardzo uwielbiam (wiosna, kwiatki itp.)'

Facet! Piszesz o footballu, nie o łyżwiarstwie figurowym czy o balecie!
Tekst niby na temat, tyle, że wstęp z gatunku, a tak w ogóle to jest to i tamto, zajmuje tyle samo miejca co opis wydarzenia no i ta wojna o Anglię...nie ma czegoś takiego. Jest bitwa o Anglię i tego się należy trzymać. Tekst swoim wysokim poziomem idealnie oddaje grę piłkarzy LFC w tym sezonie - bez ładu i składu, czyli co ja robię tu uuuu... Co najwyżej rezerwy...WB Albion ;)
-
2009/12/22 16:24:40
Opsajd, to że znam Ulesława (nie piszę z nim w jednym portalu, już nie) nie znaczy, że oceniając powyższe notki nie mam prawa równać ich do najlepszej, a to że najlepsza na chwilę obecną jest jego notka - no cóż taki jest fakt, bynajmniej w odczuciu moim i kilku osób które komentowały wczorajszy "rzut" wspisów. Nigdzie też nie napisałem że Ulesław jest genialny i raczej nawet gdyby ktoś chciał się doszukać takiego kontekstu to raczej się nie da. Tak samo jak ja mam prawo do własnej opinii na temat notek, tak i Ty masz na temat mojego komentarza. Reszta to kwestia interpretacji.
-
2009/12/22 16:39:35
@lady_in_redd
Jak na razie ten rok jeszcze nie jest ubiegły.
-
2009/12/22 16:58:24
Quentin: dyskwalifikacja! Mimo wszystko, zachowaj ten tekst na dysku, może się przydać, kiedy Michał będzie robił GwiaKoLi na gwiazdkę roku 2019, gdzie nagrodą będzie piłka na Euro2020.

Michał Zachodny: Tak mi się przypomniało czytając ten tekst, dlaczego nie czytam blogów traktujących o sporcie (oprócz Pola, Steca i Supergiganta). Bo nuda panie nuda. To miało być z pasją panie, to miało być zaskakujące, finezyjne, rzutkie, zdawkowe i najważniejsza sprawa, to nie miało być miałkie. A jakie to było?

Paweł Sikorski: no i po co takie teksty powstają? Przez czas pisania, można było pokój posprzątać, czy coś.

Bastekbora: może to i byłoby fajne, może nawet fajne wydarzenie zostało wybrane, bo już dość mam czytania o Chelsea i Barcelonie, o Henrym i jego ręce. Może to i nawet fajne było, ale boli mnie styl piętnastolatka. Sorry.

Po drugim dniu nagroda nadal należy do ulesława.
-
2009/12/22 17:06:19
@ El Cabeso:
przy opisie pierwszej i drugiej notki wspominasz o tekście ule, zamiast skupić się na tych notkach.

"jeśli szanowne gremium elektorów na chwilę obecną widzi innego faworyta niż Ulesław to proponuję jakies dobre krople do oczu. Dominacja Pana Kwiatka jest na chwilę obecną absolutna"
Uznajesz tekst Ule za coś zdecydowanie najlepszego,górującego nad reszta tekstów(jeśli w ogóle to co napisali tamci autorzy można określić mianem "tekstu", bardziej zbioru zbioru słów na opisujących mniej więcej jeden temat).
Fragment o kroplach do oczu to delikatna wersja mojego "jesteś głupi".
Przykro mi, ale Wasza znajomość i wspólna sympatia do Valencii jest tutaj aż nazbyt widoczna. Przez to Twoja opinia jest nie tylko całkowicie nieobioektywna(cóż, w końcu to twoja opinia) ale i niemiarodajna.
-
2009/12/22 18:50:35
również uważam, że Quentin pozamiatał konkurencję jeśli chodzi o styl. Jeżeli chodzi o zgodność z tematem to korzystam z prawa odmowy udzielenia odpowiedzi na pytanie.
-
2009/12/22 18:54:17
Pozwolę sobie skomentować, skoro i tak sondy nie ma, a na Najczcigodniejsze Jury wpłynąć się już nie da... :))

Lady: (...)nie sprawia wrażenia, że auto uwielbiar onanizzować się własnym pisarskim rzężeniem - nie do końca rozumiem ten dość abstrakcyjny konstrukt (nie tylko przez literówki), nie potrafię sobie tego nawet wyobrazić, ale mam dziwne wrażenie, że straszni mi pojechałaś... Bezczelna!

I ze wczorajszego: naśladownictwo owszem, ale że Steca? Mistrz jest jeden. Był w zasadzie. Prócz w zasadzie, był i Szkotem. Może i wszystkie jego powieści są tak samo budowane, może i są ciut naiwne z tym nieśmiertelnym głównym bohaterem, a nawet "ci źli i najgroźniejsi" zwykle wydają się dość sympatyczni, to jednak styl i ironia - mistrzostwo.

Skopiuje Wam fragment, ale nie za długi :) Kto zgadnie o kim mowa?

It didn't require the sudden widening of the girl's eyes to tell me that I
wasn't imagining that cold draught on the back of my neck. A cloud of
steam from the overheated bathroom drifted past my right ear, a little
bit too much to have escaped through the keyhole of a locked door.
About a thousand times too much. I turned slowly, keeping my hands well
away from my sides. Maybe I would try something clever later. But not
now.

The first thing I noticed was the gun in his hand, and it wasn't the sort
of gun a beginner carries around with him. A big dull black German
Mauser 7.63. One of those economical guns; the bullet goes clear through
three people at once.


Kierownik mnie chyba nie zruga, bo sam czytał :)) A że mam obsesję, to nic nie poradzę.

Tomek - dzięki, ale aż mi głupio jak to czytam, tym bardziej, że w przesłanym tekście pełno paskudnych powtórzeń. Nie wiem jak mogłem tego nie poprawić.

Pasjonatka - mylisz się i to bardzo. To nie jest świeży tekst. To bezczelna przeróbka czegoś, co ma prawie pięć miesięcy :)
-
2009/12/22 18:59:20
:) No dobra, miałem nic nie pisać, ale raz się ustosunkuję i znikam z dyskusji.

Zdawałem sobie sprawę, że moje podejście do tematu może wzbudzić veto i dalej sobie z tego zdaję sprawę, ale i tak postanowiłem napisać co napisałem. W nadziei, że ktoś potraktuje to, co napisałem tak jak i ja do tego podchodzę. Ot po prostu - wskazałem palcem najważniejsze tegoroczne wydarzenie piłkarskie i napisałem dlaczego ważniejszego w tym roku nie było. S-F zabronione nie było :) Czas okaże się moim najważniejszym krytykiem ;P

Można to wariacją na temat nazwać, można niezgodnym z regulaminem konkursu, można pracą nie na temat i pewnie jeszcze jakoś inaczej. Przyjmuję to ze spokojem i uśmiechem na twarzy, bo liczyłem się z tym :)

A jakby kogoś interesowało Extended Edition tego tekstu to tutaj jest:
mundialowo.blox.pl/2009/12/Tekst-dla-Michala-Pola-Extended-Edition.html

Wesołych Świąt, Everyone. Nie kłóćcie się w komentarzach - zdrowia szkoda :)
-
2009/12/22 21:14:30
@ulesław - Alistair MacLean ;-)
-
2009/12/22 22:04:50
@Juno_reactor

Za łatwe było ;)
Dzieło rozpoznajesz? :) Przyznam się, że to mój ideał. Wchłonąłem chyba jeszcze w podstawówce, do teraz prawie się nauczyłem na pamięć :)
-
2009/12/22 22:11:27
Fear is the key ;-)

Kiedyś zdarzyło mi się przekartkować - podróżując po angielskim południowym wybrzeżu, to już nie była podstawówka :)
-
2009/12/22 22:26:38
GwiaKoLi - gdzie rzeczy poprawne się happend. Nie ma nic oryginalnego - więc po co pisać o czyms w sposób powszedni jak kromka chleba z margaryną?
Niby Quentin postarał się byc oryginalny, ale to raczej maskowanie braku prawdziwego pomysłu.
Aha - ja moge psioczyć, bo nie uczestniczę.
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie