|
Blog > Komentarze do wpisu
Mistrz bierze urlop
Fin kilka tygodni temu rozwiązał za porozumieniem stron umowę z Ferrari, aby zrobić miejsce dla długo wyczekiwanego we Włoszech Fernando Alonso. Raikkonen zapowiedział, że w przyszłym sezonie wystartuje tylko wtedy, jeśli dostanie miejsce w zespole walczącym o zwycięstwa - pisze na Sport.pl Łukasz Cegliński. - Wybór na rok 2010 był prosty: McLaren albo nic. Kimi nie doszedł do porozumienia z zespołem, więc nie będzie jeździł w F1, przynajmniej nie w przyszłym roku - ujawnił menedżer Fina. 30-letni Raikkonen udaje się więc na roczny urlop. Czy jednak owa przerwa nie przedłuży mu się niebezpiecznie w zakończenie kariery jak w przypadku rodaka, Miki Hakkinena, którego Kimi zastąpił w 2002 roku w McLarenie? Hakkinen, dwukrotny mistrz świata (jego pierwszy triumf w 1997 roku, niesamowitą wygraną z Michaelem Schumacherem w ostatnim wyścigu sezonu - Grand Prix Japonii - oglądałem z wnętrza pit stopu McLarena na torze Suzuka wraz z małżonką Fina) rozczarowany, że w sezonach (2000 i 2001) nie był w stanie nawiązać rywalizacji z Niemcem, ogłosił roczną przerwę. W środku sezonu oznajmił jednak, że wycofuje się z rywalizacji definitywnie. I mimo kilku prób, nigdy do F1 nie wrócił. Z drugiej strony jak wielu nasyconych, spełnionych sportowców zazdrości w tym momencie Raikkonenowi! Jak wielu z nich przydałby się roczny urlop i jak zbawienny byłby dla ich karier. Podczas gdy np. wielcy reżyserzy filmowi mogą sobie zrobić rok, dwa przerwy (byle z tym nie przesadzić jak Terrence Malick), by po odpoczynku stworzyć kolejne genialne dzieło, od sportowców żąda się genialnych osiągnięć rok w rok (wynaturzenia jak kariera Michaela Jordana zdarzają się raz na dekadę).
Pamiętam jak Zinedine Zidane bardzo chciał wziąć sobie roczny urlop od futbolu po Euro 2000. On, kluczowy zawodnik w kampanii o mistrzostwo świata właśnie został mistrzem Europy. I nie krył, że potrzebuje przerwy, żeby odnaleźć w sobie motywację. Nie miał jednak szans na nią, on, najlepszy piłkarz świata, nie był w stanie wyplątać się z sieci kontraktów reklamowych z dziesiątkami i swym klubem. Sezon 2000–01 okazał się dla Juventusu Turyn katastrofalny. Finalista Ligi Mistrzów odpadł z rozgrywek w rundzie grupowym. W kluczowym meczu z HSV, miotający się przez cały sezon na boisku Zidane dał się sprowokować i dostał czerwoną kartkę za… uderzenie głową Jochena Kientza. Odżył dopiero rok później, gdy już jako najdroższy piłkarz globu w barwach Realu Madryt przypieczętował kapitalnym golem zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen, zdobywając ostatnie trofeum w karierze, którego mu brakowało w kolekcji… PS: To wprawdzie zupełnie nie na temat, ale skoro o reżyserach była mowa... Przypadkiem znalazłem to zdjęcie. Widzieliście, że Roman Polański iwyreżyserował reklamówkę z Zidanem i upośledzonym chłopczykiem Mathieu (wszyscy na fotce), w której wielki piłkarz zachęca do wsparcia chorych na zwyrodnienie systemu obronnego organizmu?
środa, 18 listopada 2009, francuski_lacznik
Komentarze
2009/11/18 16:09:11
Gość: , 145.64.134.24*
2009/11/18 16:12:08
Bardzo mi przykro, ale jest dokladnie jak napisal przedmowca. Kimi dostanie od Ferrari 17mln, ktore jednak maleje automatycznie do 10mln, gdy ktos inny w F1 podpisze z nim kontrakt. Jak latwo wykalkulowac, nikt nie chcial dac mu brakujacych 7mln. Wiec jego urlop swiadczy wlasnie o BRAKU ambicji sportowych i mysleniu o stanie konta w pierwszej kolejnosci. Czego nie potepiam, tylko stwierdzam.
2009/11/18 16:20:44
jakby nie mial ambicji sportowych, to by poszedl chocby do force india, gdzie kasa lezy na stole. sa i byly teamy, ktore mogly mu zaplacic te 7 melonow i wiecej, tylko ze raikkonen ceni (i slusznie) swoje umiejetnosci i nie chce skonczyc jak, zeby daleko nie szukac, kubica w tym roku. szkoda, ze nie znalazl zatrudnienia w dobrym teamie, zawsze mu kibicowalem i teraz bede sledzil f1 z mniejszymi emocjami.
2009/11/18 16:25:26
chyba na żadnym innym blogu nie zdarza się tyle błędów ortograficznych i językowych co tutaj ;/
2009/11/18 16:29:30
Też uważam, że to nie ambicja i chęć ciągłego wygrywania stała za decyzją Kimiego, a pieniądze. Gdyby chciał wygrywać, wziąłby miejsce w McLarenie nawet za 2 mln euro rocznie. Wszak od Ferrari i tak dostałby pieniądze, ale wtedy byłoby to "tylko" 10 mln. Szkoda, że go nie będzie za rok w żadnym zespole, ale widać pieniądze są ważniejsze...
2009/11/18 17:05:38
@all
Każdy ma prawo do błędu (nie z tych ortograficznych się tłumaczę). Czyżbym źle odczytał całą sytuację i Kimi bierze forsę za niejeżdżenie? Byłoby to zupełnie jak Winston Bogarde w Chelsea za niegranie, który przez 4 lata zagrał 4 razy, biorąc zdaje się 4 mln za sezon 2009/11/18 17:48:05
Co za bzdura - akurat tutaj błędów jest naprawdę bardzo, bardzo mało (oczywiście - należy pamiętać o tym, że jest to blog, a więc z definicji medium szybkiej komunikacji).
2009/11/18 19:35:24
Jeżeli już jakieś błędy tu są to nie oszukujmy się, ale nie maja wiekszego wpływu na zrozumienie wypowiedzi, nie są jakoś cholernie rażące i mozna je sobie odpuścic. Tym bardziej że Pan Michał Pol jest jak sam przyznaje dyslektykiem, wiec pewne rzeczy powinno mu sie wybaczac, tym bardziej ze przy pracy w gazecie codziennej jest cos takiego jak korekta, ktora bledy poprawi.
A blog pewnie Pan Michał pisze w pospiechu i gdyby to byl tekst pisany odrecznie to bysmy sie niczego nie doczytali. Daltego czasu na poprawe bledow nie ma :) Odnosnie samego Kimiego i sytuacji z tym zwiazanej, to moi przedmowcy maja racje: w tekscie jest cholerny blad merytoryczny. Czytajac ten tekst wydaje sie, że autor chwali Kimiego za ten ruch, niezwykly w sporcie. A tak naprawde Raikonen woli wziasc 17 milionow od Ferrari i siedziec przez rok na tylku, niz jezdzic za marne 7 czy 10 mln w McLarenie (a bodaj tyle max mu oferowali). W Lotusie czy innych przecietniakach nie ma sensu jezdzic, bo tylko sobie zepsuje marke. A tak troche odpocznie, poczeka na to co bedzie sie dzialo w trakcie i po sezonie, spojrzy na wszystko z innej perspektywy, a przy okazji pewnie dorobi sobie troche kasy komentujac zawody. Byc moze napisze autobiografie (o ile juz tego nie zrobil, bedzie mial duzo czasu), zagra w jakichs reklamach. Napewno nie bedzie sie nudzil :) 2009/11/18 20:54:25
A ja mam pytanie panie Michale z innej beczki:
Jak panu podoba się miasto Bydgoszcz? :) 2009/11/18 21:05:51
@blazejdaw
Bardzo mi się Bydgoszcz podoba - ćwierkałem o tym na twittcie. Stadionik - super, pozazdrościć. Wyspa Młyńska - przeniósłbym do Wawy na miejsce tego piaszczystego coś;-) Wkurzyłem się tylko kiedy w Cinema City nie odpalono mi filmu z braku quorum... pozdro mp
Gość: Ł.Y.S., nat3.finemedia.pl
2009/11/18 23:10:19
Trzeba by to "Brawo!" Panie Michale usunąć. Kasa, misiu. Kasa...
2009/11/19 01:19:40
Możliwe, że urlopu nie będzie. W Mercedesie po stracie Buttona potrzebują contendera - bo MEGA nierówny Rosberg takim nie jest. Na rynku z tego typu kierowców został tylko Raikonnen, bo przecież nie Heidfeld (choć trzeba przyznać bardzo dobry i równy w przeciętnych bolidach)... Mercedes i Brawn nie mają więc wyboru. Kimi w sumie też nie, rok przerwy w startach w F1 to bardzo dużo, a za rok miejsca w dwóch stałych gigantach (Mcl i Ferrari) na pewno się nie zwolnią
Gość: BlaugranaFAN, admz160.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/06 03:55:15
Taka mała dygresja odnośnie dat. Po pierwsze Mika pierwszy tytuł zdobył w 1998 roku. Po drugie, Juventus nie był finalistą Ligi Mistrzów 1999/00 ba, nawet nie 1998/99 tylko ostatni raz wystąpił w finale z Realem Madryt w sezonie 1997/98 który przegrali 0-1 po bramce Mijatovicia.
|
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
napisz do mnie |
Panie Michale, zazdroszcze panu bycia tak blisko F1 12 lat temu, ale ostatnio jest Pan chyba troche mniej na biezaca. Kimi bierze urlop, zeby nie stracic odszkodowania Ferrari za zerwanie kontraktu. Zaden zespol nie byl wstanie przebic rekompensaty Wlochow (nawet McLaren) i choc nie odmawiam mu ambicji sportowych, to z powyzszym zdaniem Pan przesadzil.