Blog > Komentarze do wpisu

BloPuLa. Lepsza notka przechodzi dalej

ĆWIERĆFINAŁ NR 3

Toksyczny związek
by Tomek 'El Cabeso' Merchut

O tym, jak cienką linią oddzielone są od siebie, dwie narodowe pasje Polaków – polityka i piłka nożna świadczyć może choćby osoba Grzegorza Laty. Niegdyś znakomitego napastnika i solidnego trenera, później przeciętnego senatora V kadencji i niespełnionego posła na sejm, a w konsekwencji aktualnie nam panującego prezesa PZPN. Niestety postać „Bolka" jest jednym z niewielu przypadków, kiedy polityka i futbol zachodzą na siebie w tak zabawny – a można zaryzykować stwierdzenie, że i groteskowy – sposób.

Historia piłki nożnej - ta bardziej i mniej nam wszystkim odległa - pamięta, bowiem przypadki, kiedy futbol, będący przepustką do wolności dla jednych, stawał się tragedią innych - jednostek wybitnych, nie pasujących do politycznego krajobrazu swojego społeczeństwa. Takim kimś był Matthias Sindelar, przez jednych nazywany Mozartem Futbolu, przez innych ze względu na mikre warunki fizyczne, Człowiekiem z Papieru. Był reżyserem i egzekutorem, zawsze najlepszym w słynnym Wunderteamie Hugo Meisla. Do dziś Austria nie doczekała się zawodnika dorównującego mu w choćby ćwierci jego piłkarskiego kunsztu. Niestety dla swojego geniuszu zmarł w wieku 36 lat w do dziś niejasnych okolicznościach po tym, jak odmówił gry w barwach nazistowskich Niemiec. Był zadeklarowanym przeciwnikiem anschlussu, po zejściu z boiska zawsze cieszył się sympatią wiedeńczyków. Trudno było go jednak nie lubić, zapalony sklepikarz, bez względu na konsekwencje niósł pomoc potrzebującym. Jego pogrzeb, poprzedzający wybuch II wojny światowej zmotywował Austriaków do walki o tożsamość, tak jak jego gra motywowała kolegów do walki o zwycięstwo. Był nietuzinkowy, a tacy nie pasowali do zepsutej rzeczywistości totalitaryzmu.

Przypadek Sindelara nie jest jednak odosobniony w gnębionej politycznymi perturbacjami Europie Środkowo-Wschodniej. W pewnym momencie, w podobnej sytuacji, do tej, która panowała w Austrii, znaleźli się Węgrzy, których Złota jedenastka rozwijała się na wzór socjalistycznej modły, jaka przywędrowała do Budapesztu wraz z czołgami Armii Czerwonej. Niestety dla wielu sportowców, w tym Sandora Szucsa ideologiczna propaganda sukcesu okazywała się wyrokiem, często niosącym cenę życia. W przypadku obrońcy milicyjnej Dozy Ujpest sen o zmianie klubu i kontynuowaniu kariery w kapitalistycznej rzeczywistości Zachodu okazał się zabójczy. Szucs złapany na granicy z Austrią podczas próby ucieczki został osądzony i natychmiast poddany karze śmierci – a przecież chciał tylko zmienić klub.

Austria i Węgry uporały się z duchami przeszłości, w Polsce pomimo licznych prób uzależnienia futbolu od polityki, raczej nikt nie będzie próbował otwarcie przeforsować swoich wizji stosując ciężką artylerię, bo i nasi działacze bliżej mają do nieudolnego Franka Dolasa niż bohaterskiej załogi Rudego 102. Są jednak ludzie, tacy jak Pan Drzewiecki, którzy niczym partyzanci siedzący w leśnej głuszy, snują mroczne wizje, które polskiej piłce odbić się mogą jedynie czkawką. Ministrze Drzewiecki – nie tędy droga!

List do Ekstraklasy
by badzi
numer10.blox.pl

Kochana Ekstraklaso!

Cieszę się bardzo, że wkrótce znowu się spotkamy. Czas bez Ciebie dłuży mi się okropnie i wszystko wydaje się bez sensu. Pamiętam jak jeszcze niedawno byliśmy razem, złościłem się i śmiałem nie wiedząc co przyniesie następna kolejka. Teraz rozdziera mnie pustka, ale  wkrótce się zobaczymy i zawiruje powietrze od nagłych uniesień.


Wiem, że przeżywasz teraz trudny czas, że kłopoty piętrzą się i zdają nie mieć końca. Nie przejmuj się, razem poradzimy sobie ze wszystkim! Wiedz, że tylko parszywi ludzie urągają Ci, rechoczą podczas dyskusji o Twoim poziomie, szydzą z trenerów i PZPN-u. Niektórzy twierdzą, że lepsza od Ciebie jest nawet nie tyle Estonia, ale i zacofane obszary Grenlandii. Jak dla mnie to są dziwne stwierdzenia, tym bardziej, że przecież Saganowski, który się wywodzi - hello! - z Ekstraklasy to strzela bramki w Lidze Mistrzów a z Grenlandii to jakoś nie widać chętnych do takiego strzelania.


Narzekają, że masz problemy z własną tożsamością, że sama nie wiesz, kto może grać u Ciebie a kto nie. To ja też im mówię, żeby uważnie czytali wszystkie informacje, bo przecież codziennie wychodzi kilka komunikatów - a to z PZPN-u, a to z Trybunału Arbitrażowego, a to z PKOl-u, a to wreszcie z Sądu Powszechnego i wystarczy, że się je kontroluje i jest jasne, kto spada a kto nie ma licencji. Jedynie szkoda, że tych barażów w tym roku nie ma, bo one zawsze były emocjonujące jak choćby wtedy gdy Stomil grał z Polkowicami.


Inni się skarżą, że coraz mniej u Ciebie piłkarzy bez wyroków za korupcję. Tutaj  również nie można się dać wpuścić w maliny. Wystarczyło czytać dziennik ustaw i wiedzieć od kiedy jest przedawnienie a od kiedy kratki. Jak ktoś ciapa, to przecież nie Twoja wina.


Znajomi z zagranicy śmieją się też, że jeden z lepszych Twoich zawodników kupiony jest przez klub z II ligi angielskiej, a w Polsce radość, bo to przecież awans jakich mało. Nawet dziennikarze atakują i piszą, że niektóre Twoje mecze nie są warte funta kłaków i lepiej zrobić pranie niż oglądać derby Śląska. Ba, mówią nawet, że nie ma gdzie obejrzeć te mecze, bo połowa stadionów w rozsypce a druga połowa gdzieś 70 km od siedziby klubu. Mówią, że część klubów ledwo wiąże koniec z końcem. Jeśli tak uważają, to... są głupi.
Moi koledzy nieustannie się ze mnie nabijają, że ja jestem taki passe, że oglądam jakieś Twoje durne spotkania, a tu kanał obok Gran Derbi  czy derby Manchesteru. Ale co mnie to obchodzi jakieś MU czy inne Reale!? Do kogo ja pójdę jak nie do Ciebie? Ty jesteś jedyna, niepowtarzalna, moja! Cieszę się, że kilka Twoich drużyn trochę się wzmocniło i może da radę coś powalczyć w europejskich pucharach - sama wiesz, punkty do rankingu są na wagę złota. Cieszę się, że pojawiło się kilku obcokrajowców, którzy może coś pokażą. Cieszę się  też strasznie na walkę o tytuł mistrza do końca rozgrywek, na zacięte potyczki na szczycie oraz na eksplozję talentów. Oj, będzie się działo i będzie pięknie!

Na zawsze Twój,
P.
PS Love Love Ekstraklasa, Tokio Hotel i Na Wspólnej.


ĆWIERĆFINAŁ NR 4

Nikt nie lubi Matthäusa?
by Trocky
footballtrocky.blox.pl

Lothar Matthäus narzeka jaki to jest niedoceniany w ojczyźnie. Ten największy po Beckenbauerze niemiecki piłkarz, skarżył się całkiem niedawno, że nie ma możliwości prowadzenia drużyny z Bundesligi, ponieważ nikt nie chce mu zaproponować posady. Dlatego od początku swojej trenerskiej kariery musi się pałętać na peryferiach wielkiej piłki. Rapid Wiedeń, Partizan Belgrad, reprezentacja Węgier, Atletico Paranaense, Red Bull Salzburg, Maccabi Netanya to nazwy niezbyt wielkie w futbolowym półświatku. A trenerem wszystkich tych drużyn był Matthäus. Zazwyczaj rok czasu. Potem albo jego zwalniano albo sam się zwalniał. Jego pyskata i kłótliwa opinia krążyła za nim już w czasach gdy sam uganiał się za piłką i sprawiała mu podobnie jak dziś wiele problemów.

A piłkarzem Lothar był wybitnym. Kiedyś skromnie (ta cecha chyba jest mu obca) stwierdził: - "Nigdy nie byłem mistrzem; jestem jedynie fanem efektywności "- (przeszło to do klasyki powiedzonek piłkarskich). To głównie dzięki niemu na niemiecką reprezentację zaczęto wołać: świetnie zorganizowana i naoliwiona maszyna, w której piłkarze są niczym tryby. Zero sztuczek technicznych, dryblingów, a maksimum biegania, upartości czy zawziętości. Niemiecki futbol od dłuższego czasu jest uważany za mało efektowny - wręcz obrzydliwy, a zabójczo efektywny (choć ostatnio Joachim Löw to zmienia delikatnie - a niech mu ręka uschnie, pozbawiać niemiecką piłkę jej cechy narodowej). Strzelić na 1-0 i bronimy tego panowie. To wszystko ucieleśniał Lothar Matthäus, który dzierży także wiele piłkarskich rekordów wszechczasów. Najwięcej meczów na mistrzostwach świata - 25, najwięcej turniejów finałowych o mistrzostwo świata spośród piłkarzy z pola – 5. Ponadto był w trzech finałach mistrzostw świata, a także był uczestnikiem 4 turniejów finałowych o mistrzostwo Europy (gdyby nie kłótnia z Klinsmannem dostałby i powołanie na Euro 96'). Rozegrał najwięcej meczów w niemieckiej kadrze – 150. Jest także laureatem Złotej Piłki z 1990 roku. Został wybrany przez Pelego do listy 100 najlepszych piłkarzy w historii piłki nożnej (prawdopodobnie jako najlepszy defensywny pomocnik w historii).

Jak więc widać piłkarzem wielkim był. Ale trener to nie jest jego profesja. Matthäus ostatnio mówił, że niektórzy prezesi klubów pewnie boją się, że jego wielkie nazwisko przyćmi ich samych. Że to on będzie największą gwiazdą drużyny. Coś na wzór Jose Mourinho - tylko warsztat trenerski nie ten. Matthäus po prostu jest słabym trenerem. Ma też kłopotliwy charakter (jak każdy piłkarz miał także i ma swoje fobie: u Lothara są to młodę atrakcyjne kobiety - miał ich conajmniej 4), a to nie pomaga w tej profesji. Bundesliga to za wysoki poziom dla żółtodzioba (patrz: Klinsmann). Nikt nie da Lotharowi zespołu do trenowania za zasługi, za potężne nazwisko. Dlatego sądzę, że Niemiec raczej nigdy nie będzie wielkim trenerem, a gdy sam to dostrzeże to da sobie spokój z udawaniem trenera. Na koniec kolejny cytat z gatunku klasyki: - "Podziwiam Platiniego. Podziwiam Maradonę. Ale żeby wygrać, muszę mieć Matthäusa"- te słowa Giovanniego Trapattoniego najlepiej ukazują wielkość Matthäusa, piłkarza. No właśnie - piłkarza, nie trenera.

Na sportowo:)
By Michał Tchórznicki

Kto z Was interesuje się rozgrywkami piłkarskiej IV ligi na Podlasiu? Już widzę ten las rąk… Śpieszę więc z informacjami, iż w minionym sezonie w rozgrywkach tych brało udział 16 drużyn, a wśród nich, zwyczajny-niezwyczajny zespół o jakże wdzięcznej nazwie - Skra Wizna. Miejscowi kibice przeżyli jednak w ubiegłym sezonie olbrzymi zawód, gdyż ich pupile uplasowali się na szarym końcu ligowej tabeli i z wielkim hukiem spadli do klasy okręgowej.

I zapewne byłoby to wszystko, co można powiedzieć o tej drużynie, jednakże Matka Natura sprawiła, iż wizyta na stadionie w Wiźnie, jest dowodem cudownego, niemalże, połączenia sportu i przyrody. Piłkarze gości mają jednak rzekomo nieco inne zdanie na ten temat, gdyż, jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, czekają ich trzy próby wytrzymałościowe. Tuż po wyjściu z autokaru są bowiem zmuszeni do przedarcia się przez głębokie bagna i podmokłe trzęsawiska, jakie rozpościerają się na terenie całej wiźniańskiej „infrastruktury” stadionowej, a które tworzą się po częstych przecież w Wiźnie ulewach. Bagien tych żadna siła usunąć nie może, więc tubylcy uznali je za nieodłączny element krajobrazu. Piłkarzu! Nie udawaj się więc w tę piłkarską podróż w czyściutkich pantofelkach lub nowiuśkich adidaskach!

Solidne obuwie przyda się bez wątpienia podczas drugiej próby. Zawodnicy, chcąc dojrzeć budynek szatni, muszą głowy swe zadrzeć wysoko do góry, a ich uwadze nie umknie z pewnością fakt, iż do przybytku tego wiedzie kilkaset(!) stromych i zdradliwych schodów. Budynek ten jest bowiem położony na malowniczym wzgórzu, otoczonym mrocznymi lasami i ciernistymi krzewami; przebycie tego szlaku jest więc swoistym zdobyciem piłkarskiego Everestu. Piłkarzu! Rozgrzewkę masz już więc z głowy…

Najważniejszą natomiast osobą w klubie z Wizny jest nie prezes, nie piłkarze, nie mniejsi lub więksi działacze lecz… poławiacz piłek! Wzdłuż bocznej linii boiska płynie bowiem spokojnie, nieświadoma niczego rzeka Wizna; więc jeśli jakimś cudem (a cuda zdarzają się tam nader często) piłka znajdzie się w wodzie, wtedy nasz poławiacz wkracza do akcji. Wyposażony w niezatapialny kajak oraz klasyczny podbierak, mknie na ratunek tonącej futbolówce. Nie straszne są mu żadne warunki pogodowe, jest zawsze na miejscu, nieustannie gotowy, by podtrzymywać poziom piłkarskiego widowiska – bo jak tu grac bez piłek?  Piłkarzu! Uderzaj więc w stronę bramki przeciwnika, a nie w stronę rzeki!

I któżby pomyślał, że jeszcze rok temu, dwójka czołowych napastników Skry, strzeliła łącznie we wszystkich rozgrywkach ponad 80. bramek? Przypadek? Bardzo możliwe. Przecież w Wiźnie wszystko może się zdarzyć.

 


wtorek, 04 sierpnia 2009, francuski_lacznik

Polecane wpisy

  • (nie)Pożegnanie

    Drodzy! - piszę do stałych bywalców bloga i tych, których zaniosło tu przypadkiem. Jak może wiecie lub nie wiecie po niemal 20 latach zmieniłem redakcję. Najt

  • Ryzykowne wejście Taty

    Przyznam szczerze, że nie wierzyłem w spełnienie plotki jakoby to Gerardo „Tata” Martino miał zostać nowym trenerem Barcelony w miejsce chorego, wal

  • Zrozumieć Barcelonę

    Nie jestem w stanie zrozumieć ilości hejterstwa z jakim spotkało się odwołanie przez Barcelonę towarzyskiego supermeczu z Lechią w Gdańsku. Czytam o zlekceważen

Komentarze
2009/08/04 08:28:41
Wyniki pierwszych ćwierćfinałów:
1.
Gdzie ten jajcarz Lato? by pio123 49% (195 votes)
Vicente Niezłomny by Uleslaw 51% (200 votes)

wow!
Pio123 - to była porażka jak w rzutach karnych 11:10...

2.
Zyciowa szansa by opsajd 20% (63 votes)
Bedziemy grali jak Barcelona by Piotr Czernicki-Sochal 80% (246 votes)

wow! co za różnica! opsajd, what happend?!

Gratulacje dla zwycięzców! W półfinale Ulesław zmierzy się W CZWARTEK z Piotrkiem. Czyli Valencia - Liverpool. Zastanawiam się czy nie słusznie byłoby narzucić Wam tematu: Rafa Benitez, czyli postać, która łączy oba Wasze kluby. Ale niczego nie narzucam, zwłaszcza, że jeden półfinałowy tekst już dotarł :)
-
2009/08/04 09:21:55
To mamy to czego się obawiałam...

1. ćwierćfinał Badzi vs El Cabeso

El Cabeso - ciekawy wstęp, świetna pointa, akcja prowadzona bez zarzutu,a nawet więcej - kawał porządnego rozegrania piłki. Duży plus za odkurzenie takich właśnie historii. Zdecydowanie najlepszy tekst ćwierćfinałów!!!

Badzi - wielkie rozczarowanie. Bałam sie, że Badzi popłynie na kanwie zachwytów nad swoim kunsztem pisarskim i zamiast spłodzić coś na miarę swoich możliwości, odetnie kolejny kupon od swojej sławy. Niestety okazałam się db prorokiem. Lecąc haszyszakiem, dzisiaj był upadek Ikara. Jaja muszą mieć drugie dno, ale dzisiaj to nawet specjalnie zabawnie nie było, nie mówiąc już o jakiejś głębszej myśli, bo że ekstraklasa to ło paaanie, nie idźcie tą drogą koledzy z zagranicy, to wszyscy wiemy. I nie pomaga stylizacja na list 15latka. Sorry Winnetou, dzisiaj jesteś jak Barca w pierwszym półfinale z The Blues- no nicht geht.

2. Trocky vs Michał Tchórznicki

Trocky - kawał dobrej historii. Niestety sposób opowiadana męczy mnie jako czytelnika. Lekko drętwe zdania przeplatane tymi drewnianymi. A szkoda, bo treść notki tylko zyskałaby dzięki lepszej formie, a tak to niestety, ale schodzi na dalszy plan.

Michał Tchórznicki - sympatyczny, pozytywny tekst, opowiadany lekkim piórem z sympatycznym poranno - niedzielnym poczuciem humoru programów przyrodniczych z discovery channel. Na kolana mnie nie powaliło, ale zaprezentowany underground czyli podlaska IVliga made in Poland i ciepły żartobliwy sposób opowiadania, sprawiają, że ja to kupuję.

Pierwszy głos na El Cabeso (czapki z głów, bo tekt pierwyj sort), a drugi dla Michała Tchórznickiego.
Umarł król, niech żyje król:)
-
2009/08/04 09:22:51
Ależ wysoki poziom dzisiaj mamy! Myślę, że "nasi kochani krytykanci" spadną z krzeseł :D
Badzi zagrał va banque : trochę to w stylu Michała Pola - jak ktoś nie zrozumie ironii to będzie się krzywił i wymyślał od najgorszych. Ale też dziwna ta ironia. Taki koktajl sentymentalno - sarkastyczny, bo chyba coś w tym jest, że "polskie i nasze" Badzi kocha najbardziej...
W drugiej parze, aż żal na kogoś nie głosować, ale postawiłem na Michała Tchórznickiego, który pokazał nam (i Ulesławowi) jak się pisze o rzeczach nieznanych ogółowi. Pojedynek w drugiej parze przypomina mi pewien mecz na MŚ 1994, kiedy to Rumunia starła się z Argentyną. Stawiam, ze wygra Rumunia (Michał T), choć w zespole jest tylko parę (ale jakże niezwykłych) gwiazd...
-
2009/08/04 09:59:05
@Lady in redd oczywiście trochę się z tobą nie zgadzam, a oto dlaczego:

1 para, hmmm czekałem na ten pojedynek, jak na starcie gigantów, niestety go nie było.
1 praca jest bardzo dobra, natomiast nie rewelacyjna, ciekawy temat, ale nie do końca rozwinięty. Tekst, że piłkarz poderwał Austrię do walki o tożsamość mnie odrzucił. Historię II wojny światowej uwielbiam i wiem, że Austria poddała się Niemcom bez żadnej walki, podobnie jak Czesi, przez co my zostaliśmy okrążeni od zachodu i południa przez Nazistów i od wschodu przez naszych radzieckich "braci".
Kolejna rzecz porównanie, zdrajców i nazistowskie Niemcy podczas II WŚ jakoś mi nie pasuje do komuszka Laty i co najwyżej stanu wojennego. Mat Ci napisze, że próbowałeś utopić filozofię w futbolu:)
2 hmmmmmm co tu dużo pisać, ta sama taktyka co w poprzedniej rundzie, z tą jednak różnicą, że praca jest sporo słabsza. Czekałem na coś co zrzuci mnie z krzesła i ze śmiechu opluję klientkę w biurze, a tu ani śmiechu ani klientki ( ale to już nie twoja wina) :D

ok 2 para dużo ciekawsze i lepsza. Największe zaskoczenie tego dnia, oni mieli być dodatkiem a stali się tortem:)
1 tekst bardzo ciekawy, tak samo germański i toporny jak gra bohatera i repry niemieckiej. Ciekawe spostrzeżenia, z którymi trudno się nie zgodzić.
Autor myślał o tym co pisze, i wyszło fajnie:)
2 dzisiejszy killer. Wizna (mnie od razu ten temat złapał, jak ktoś troche pamięta historię II wojny światowej to wie czemu, jeśli nie to niech zajrzy tu www.youtube.com/watch?v=epeQwq-aYV0 ), świetny pomysł, napisałeś o miejscu trochę zapomniany, można by powiedzieć, że pod względem piłkarskim- satyrycznym ( co bardzo fajnie uchwyciłeś i przedstawiłeś). Mnie osobiście bardzo twój wpis wciągnął i uważam, że jest najlepszy z dzisiejszych.
Wygląda na to kochani, że miał być błysk tytanów, a będzie zmierzch bogów w ćwierćfinale.
Tak to jest by Cezar mógł rządzić musiał zniszczyć Sullę.
Moje głosy teksty 1 i 4, przy czym 1 trochę z sentymentu do autora.
-
Gość: henieq, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/08/04 10:24:27
tekst El Cabeso za ciężki.. może i ja jestem dętka dzisiejszego poranka.. jednak dopiero za trzecim razem znalazłem przekaz i zalezność wstępu do zakończenia... pzdr
-
opsajd
2009/08/04 10:39:18
witam,
@michal_pol
No cóż, dostałem mniej głosów:)
@all
Zabawa była przednia. Moim błędem jak się okazało była chęć zmiany stylu, chciałem pokazac coś innego. Uwielbiam pisac o sprawach z historii futbolu, ale stwierdziłem, że dwa razy takiego samego typu tekstu nie będę wysyłał. Chciałem pokazać, że nie tylko historia piłki mnie zajmuje(a zajmuje duuuuzo bardziej niz aktualne sprawy), ale tez to co teraz sie dzieje. No cóż, niewypał. Dlatego też nie głosowałem ani nie czytałem (po pierwszych dwóch zdaniach) na Ulesława. Cęnie jego wiedzę i umiejetnosci pisarskie, ale gdy po raz trzeci zobaczylem tekst traktujący o lidze hiszpańskiej to zrezygnowałem. Ulesław jakby zamknął sie w szufladce jednej dziedziny i jednego stylu pisania(bardzo dobrego, ale jednak...). Chciałbym po prostu zobaczyc wachlarz jego umiejetnosci. przez 3 kolejne rundy nie udało mi sie go dostrzec.
Piotr czernicki-Sochal mile mnie zaskoczył, zarówno stylem jak i tematem. Przyznam jednak, ze pisanie o dośc dziwnym bracie Nicolasa Anelki to nie jest temat mnie frapujący.
tekst o PZPN całkiem przyjemny, ale niewiele (tak jak tekst o Anelce) wnosi do mojego piłkarskiego zycia. Zeby byc uczciwym, ze swojego tez nie jestem za bardzo zadowolony, mogłem trzymac sie swojego "konika" czyli piłkarskiej historii. W poprzednich rundach haszyszak i Pasjonatka zdecydowali sie zmiane stylu, chcieli pokazac cos innego i nie udało im sie. Teraz ich los podzieliłem ja. No coz, bywa:) Dzisiejszych tekstów nie czytałem, dopiero sie do tego zabieram.
-
2009/08/04 11:00:38
Opsajd, ty już stary w poprzednich rundach wygrałeś:)
Widzisz, dzisiaj styl ten sam co wcześniej ma Badzi, ale mam dziwne wrażenie, że co miał najlepsze to pokazał w poprzedniej rundzie, ciężko jest osiągnąć szczyt, ale jeszcze trudniej jest się na nim utrzymać.
Pomijając sprawy uczestników, ten konkurs w sumie, chyba przeszedł wszelkie oczekiwania, jest świetny i daje nam wszystkim super emocje.
-
2009/08/04 11:02:09
Poza tym Opsajd, to już 8 tylko została. Ja osobiście uważam, że wczoraj bardzo nie odstawałeś, ale Sochal wymazał spoko pracę, zrobił różnicę i na tym wygrał. Obawiam się, że wczoraj wygrałby z każdym.
-
2009/08/04 11:04:25
@haszyszak

to kwestia przyjęcia odpowiedniej taktyki, nie rzucać na początek co ma się najlepszego, tylko stopniować ładnie napięcie, ukazując ewolucję i postęp;)
nie pomne, kto jest strategiem Sochala:D
-
2009/08/04 11:18:42
Moim taktykiem jest Rafa Benitez ;)
-
2009/08/04 11:21:16
trochę nie rozumiem tej krytyki Badziego. Przecież wiadomo, ze tekst "Co gryzie..." był olśniewający, zdolny pokonać w konkursie takie tuzy jak sam Rafał S czy autor niniejszego bloga :)
wiadomo, że takie teksty na pniu się nie rodzą, że potrzeba jakiegoś wydarzenia jak np koszmar Wisły w pucharze - aby piszący swój talent ujawnił. Początek Ekstraklasy to nie ten kaliber emocji, wyluzujcie... :)
W moim prywatnym rankingu z dnia dzisiejszego:
1. Michał T
2. Badzi
3. Trocky
4. El Cabesco

ale Mistrzu pozostaje Mistrzem i niech gra dalej !
-
2009/08/04 11:22:54
@lady
Tak ale zobacz, że teraz to na Sochala wszyscy będziemy patrzeć z największym zaciekawienie i teraz to on będzie musiał utrzymać poziom, półfinał już ma, ale czy nie okaże się, że skończył się na ćwierćfinale? Zobaczymy:D
-
2009/08/04 11:23:38
@yavoro

cytując mata kata - jesteś tak dobry, jak Twój ostatni tekst... ;)
-
2009/08/04 11:25:43
@haszyszak

wiem, ja tam absolutnie nie robie z Sochala lidera, żeby nie było, mój faworyt odpadł dawno temu, jak wszyscy wielcy tego świata, nie został doceniony za życia ;)
-
2009/08/04 11:30:04
@lady
tak wiem , że już odpadłem;))
-
2009/08/04 11:31:16
@haszyszak
przykro mi,ale haszcze cię z miejsca dyskwalifikują :P
-
2009/08/04 11:40:20
Tak, tak ,tak chyba Zohana nie oglądałaś, nie liczy się sprzęt tylko haszcze:D
-
Gość: affair, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/08/04 12:08:47
Soooł... pierwsza para.
Niestety tak jak i wczoraj Ulesław, i dziś zawiódł mnie trochę faworyt. Wczoraj zagłosowałam na Latę, ale dziś, mimo że pomiędzy Panem Prezesem i Panem Ministrem jest coś innego, ciekawego, praca Tomka mnie nie przekonuje. No i obiecałam sobie nie glosować za nazwisko. Jeszcze coś, chyba się czepiam, ale trochę błędów interpunkcyjnych było - i to raczej takich wynikających z niewiedzy, a nie z pośpiechu.
Badzi znów wysmażył niezłą parodię, słabszą niż poprzednio, ale to dalej coś interesującego, przynajmniej dla mnie. Ale ten 'PS.' zabrzmiał już zbyt desperacko i prowokacyjnie, biedni fani TH i polskich seriali ; )
Aczkolwiek mój głos na Badziego.

W kolejnej parze notka Trocky'ego jest merytorycznie fajna, widać znajomość tematu, tylko styl i jakaś taka 'płaskość' formy. Tekst mnie nie porwał, i wnioski takie sztywne, drewniane, jak to Lady in Red napisała.
Michał podbił mnie już pierwszym zdaniem - jak widać czarnymi końmi ćwierćfinałów są teksty na tematy nieznane, a autorom opłaciło się poświęcenie czasu na małe wykopaliska. Ciekawy, trochę ironiczny, choć pozbawiony jadu, sposób pisania - znów ostatni i dość podobny w taktyce obranej przez autora felieton jest dla mnie najlepszym tekstem dnia. Głos.

Dziś poziom wyższy niż wczoraj, szkoda będzie żegnać kogoś z tej czwórki, ale wiadomo - wóz albo przewóz.
-
2009/08/04 12:24:13
Tak już jest albo rybki albo akwarium:D

@Lady in redd Liverpool? BRZYDAL:) hihi coś mnie najszło:)
Skoro mnie u Cibie zdyskwalifikowały kłaczory, to stawiam na Musielaka, tym razem chyba już celnie co? :)
-
2009/08/04 13:12:03
@haszyszak
haszcze sprawiły, że ja Cię skarbie nawet pod uwagę nie brałam :P

Co do Musielaka - nie potwierdzam, nie zaprzeczam...
-
2009/08/04 13:16:26
Kurna wiedziałem, jak nic Musielak goli klatę!
Ale to nic ja swej męskiej cieplarni poświęcać nie zamierzam:D A jak jak Jurand ze Spychowa, możecie mi obciąć ręce, język, nogi czy co tam chcecie, ale haszczarnia zawsze będzie ze mną!
-
uleslaw
2009/08/04 13:17:02
Oj Opsajd, Opsajd. Po 2 tekstach Cię temat Primera Division znudził do tego stopnia, że już trzeciego nie przełknąłeś? Rozumiem, gdybym ciągle Real lub Barcę wałkował, ale przecież wszystko co ciekawe w Primera znajduje się poza Barcą i Realem ;) Cóż, na Twój głos w półfinale liczyć nie mogę - ligi nie zmienię ;)

Lady, taktyka Sochala tyle imponująca, co ryzykowna. Mógł polecieć za ten Liverpool wcześniej i świat nie dowiedziałby się o bracie Anelki.

Dziś głosy na El Cabeso (a jakże:)) i Michała.
Sorry Trocky, Matthäusa sam nigdy nie lubiłem ;) Cenię pasjonatów - podziwiam Twoją wiedzę na temat piłki niemieckiej, ale niestety muszę zachować się jak anglo-entuzjaści, czytający artykuły o Primera - zagłosować na rywala ;) Ale oczywiście Michał na ten głos solidnie zapracował.

Badziemu wyszedł zgrabny pastisz, ale i ja się nie uśmiałem przy tym artykule. El Cabeso imponuje wiedzą z historii piłki, z każdego tekstu wiele można się dowiedzieć, a i stylowi trudno coś zarzucać. Heh, no i podsumowanie Drzewieckiego - znakomite ;D

Yavoro, bo sytuację Valencii to trzeba śledzić, a nie robić wielkie oczy, gdy ktoś o Dalport i Soriano wspomni :P

Plan miałem jasny - napisać o Dalport i Soriano, nawet jeśli miałby to być mój ostatni tekst w BloPuLi. Choć Mat i tak docenił ;) Nagromadzenie faktów było spore, trudno to upchać w 3000 znaków i zrobiło się może trochę chaotycznie, ale mogło zainteresować niektórych do poszukiwań. Bo to przecież najdziwniejsza sprawa roku, a może i przekręt dekady - a prasa w Polsce jakby się zmówiła, aby to przemilczeć. Jeśli kto bardzo ciekaw, a nie chce mu się samemu wszystkiego szukać, to jeszcze dziś w wiadomym miejscu powinna powstać historia Dalport w pigule (na pewno nie pigułce) i komentarz z opinią eksperta do całej sytuacji ;)

Przy okazji, gratuluję Pio123 świetnego artykułu. Walka chyba trwała do samego końca. Ale jak widać Polonia pokarała Pio za targnięcie się na samego Patrona BloPuLi ;)
BTW, cały tekst do przeczytania na blogu Piotra. Wersja nie skrócona, zawiera m.in. opis sytuacji z krzywonosą kelnerką, o której Piotr wspomniał we wstępie, ale w BloPuLi już nie rozwinął ;)
-
2009/08/04 13:21:17
@uleslaw
kto nie ryzykuje, nic nie wygrywa, mógł polecieć, ale nie poleciał, póki co jest dalej, a zwycięzców się nie sądzi ;)
-
opsajd
2009/08/04 13:25:16
@haszyszak
dzięki za miłe słowa:) tak czy siak, przesiadam sie na miejsce komentatorskie i bez bede mógł bez skrupułów oceniac autorów tekstów.
tekst nr1. jeśli piszesz o tego typu historiach to bardzo bramuje mi tutaj Helmuta Ducadama. Bramkarz Steaua'y, który obronił w finale PEMK '86, cztery rzuty karne Barcelony i wygrał dla rumuńskiej ekipy trofeum. Po turnieju doznał kontuzji "złamania rąk", w której duży udział brała rumuńska bezpieka. Bohater piłkarskiej Europy musiał praktycznie zakończyć karierę. Ale tekst generalnie in plus.
tekst nr2. czytanie o polskiej lidze mnie mierzi. Czytanie o polskiej lidze jakby była czymś wytęsknionym odrzuca mnie od monitora. Kiedy rok temu nie było wiadomo kto gra w lidze itd itp przestałem praktycznie się nią interesować(ograniczyłem sie do europejskich pucharów, tak ja ii w tym roku). tekstu nie przeczytałem, nie oceniam.
tekst3.
"Jego pyskata i kłótliwa opinia" - pyskaty i kłótliwy to może być piłkarz, ale opinia?
"fobie: u Lothara są to młodę atrakcyjne kobiety - miał ich conajmniej 4" dziwne to trochę... Poza tym gramatycznie doczepiłbym się do kilku miejsc, interpunkcja też w wielu miejscach nie istnieje...
Co do niemieckiej kadry - jeszcze zanim Matthaus został reprezentantem swojego kraju, ona prezentował opisany przez Ciebie toporny styl.
tekst4. zgrabnie napisany tekst opisujący realia polskich niższych lig. Można pisać ciekawie o polskiej piłce? Można. Tyle, że jeśli ktoś jest z małej miejscowości(jak ja) zna takie sytuacje z własnego doświadczenia. W poprzedniej rundzie tekst Michała mi się całkowicie niepodobał, teraz jestem za. Głosy zatem na tekst 1 i 4.
-
uleslaw
2009/08/04 13:33:15
Lady, cóż mogę dodać? Chyba tylko: "niestety" ;) Mam tylko nadzieję, że Anelka nie ma drugiego brata...

@Michał Pol
To nie byłoby interesujące. Za ucieczkę z Valencii ja bym Beniteza zjechał, a Sochal pochwalił ;)
Limitów nie zmieniamy?

P.S. dla Opsajda jeszcze - tematykę mógłbym zmienić chyba tylko na filozoficzno-piłkarską, ale za coś takiego na tym blogu zostałbym ubiczowany. Ewentualnie stricte historyczno-piłkarską z Hiszpanii. Na innych ligach się zupełnie nie znam...
-
opsajd
2009/08/04 13:36:44
@Ulesław
Ja po prostu od kogoś, kto moim zdaniem ma duże szanse wygrać ten konurs oczekuje dużo więcej. Dużo więcej niż umiejętnośc pisania o jednej lidze, choćby nie wiem ile rzeczy tam się działo. Także Twój styl już mnie nie zaskakuje. Osobiście przyznaję, że czytam jakieś 20% tekstu wiadomości na portalach sportowych. Czemu? Bo tyle jest tam treści. Resztę pomijam. Jeśli zaś trafia mi się jakiś dłuższy artykuł to w miarę szybko oceniam czy jest sens go czytać czy nie. Jest tyle różnych portalu, że gdybym tak nie robił to czytanie zajęłoby mi za dużo czasu. zaczynając czytać twój artykuł wiedziałem, że dowiem sie wielu szczegółów dotyczących Valencii. Oosbiście nie czuję potrzeby czytać o zmianach i walkach o prezesurę w hiszpańskim klubie. A już na pewno nie z takimi detalami. A co mojego głosu w kolejnej rundzie, to zobaczymy. Nikogo nie skreślam
@poprzedni mój wpis.
tekst 4. znów pojawia się zdanie dłuższe od Nilu. Zgubiłem się po drodze i gdy sie cofałem zgubiłem się po raz drugi. Całe szczęscie, że tylko jedno takie zdanie się trafiło.
-
2009/08/04 13:39:08
@uleslaw

nic nie musisz dodawać, wystarczy, że napiszesz notkę, która swoim poziomem powie nam "na kolana chamy" :)
-
opsajd
2009/08/04 13:40:00
@Ulewsław
jak widac w filmie "Rejs" jest dużo prawdy. Lubimy słuchac piosenki, które już znamy. Lubimy czytać tekst które już znamy. Ulesław, ta droga może dać Ci końcowe zwycięstwo. Ale czy dzięki temu dowiesz się coś o swoich możliwościach? Możliwe, że masz je ogromne, dlatego proszę, napisz coś poza konkursem i podeślij link.
-
pio123-p.piotrowicz
2009/08/04 13:44:42
Tak mało mi brakło... :) No cóż. I tak czuję się moralnym zwycięzcą. Dlaczego? Bo to fajnie brzmi... :D

A tak na serio to dziękii za krytykę. Jestem świadomy tego, że tekstem o PZPN i Grzegorzu Lato strzeliłem sobie w kolano. Gratuluję Ulesławowi, który odwalił kawał dobrej roboty. W czasie BloPuLi bawiłem się bardzo dobrze i już nie mogę się doczekać BloPuJe :) Pozdrawiam.
-
2009/08/04 13:54:32
zastanawia mnie temat daleko posuniętej fascynacji futbolem zachodnim (i południowym) na tyle, aby uważać, że śledzenie szczegółów tamtejszych lig powinno być czymś oczywistym dla każdego, kto się tytułuje miłośnikiem piłkarskim...
powiedzcie mi jak to jest np. jak gra polska drużyna z Waszym ulubionym klubem (no Ulesław, z Valencia) Jak rozkładają się Wasze sympatie?
możliwe to byście kibicowali nie-Naszym? ... :)
-
Gość: affair, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/08/04 14:00:40
@Ulesław
Jeśli kto bardzo ciekaw, a nie chce mu się samemu wszystkiego szukać, to jeszcze dziś w wiadomym miejscu powinna powstać historia Dalport w pigule (na pewno nie pigułce) i komentarz z opinią eksperta do całej sytuacji ;) - o, dziękuję bardzo (bo choć nie głosowałam na Ciebie, to zgodnie z moimi przewidywaniami awansowałeś, gratulacje), to m.in. dla takich laików w kwestiach hiszpańskich jak ja.
-
2009/08/04 16:47:36
@uleslaw
Mógłbyś po prostu napisać jakim trenerem jest Rafa, jak dojrzewał, jak stawał sie tym kim jest dzisiaj, w końcu z VCF osiągnął prawie to samo co z LFC. Ale ja niczego nie narzucam, zwłaszcza, że PCS juz przysłał swój tekst i nie jest on o Rafie.

Z którym @lir jednak kiedyś rozmawiałem, przypomniało mi sie, w 2002 kiedy przyjechał na Highbury z Valencią, której defensywa zrobiła na mnie kolosalne wrażenie (Pellegrino, Ayala, Carboni, Curro Torres) a znajomość angielskiego ich szefa na wszystkich Anglikach.

Aha, limit - 3000-3500 (max!) Naparwdę dłuuugie nie znaczy lepsze
-
opsajd
2009/08/04 16:56:48
@lady_in_red (z wczoraj)
odpowiednich srodowisk nie uruchamiam:) Wystarczy mi sława i chwała którą tutaj zdobyłem:D Jeśli zdecyduję się wystartować w BloPuJe(jeśli się odbędzie) to można się bedziue spodziewać także tekstów o NBA, które ostatnimi czasy przeważały na moim blogu.
-
2009/08/04 17:09:03
Co innego, że Benitez zespół Valencii dostał jakby w spadku po Cuperze. To Argentyńczyk zasiał, a Rafa tylko zebrał plony i to jest fakt, z którym polemizować raczej nie sposób. Valencia grająca w finale LM z Bayernem właściwie została osłabiona tylko odejściem Mendiety, a po przyjściu Rufete, Curro i Misty w pierwszym sezonie pracy Rafa mógł cieszyć się z campeonato:D Ahh piękne to czasy były, do których tęsknie podobnie jak Ulesław. Teraz jednak wierzę w Emery'ego, ma jeszcze rok na potwierdzenie swoich kwalifikacji, bo jeśli zawiedzie to po prostu pożegna się z Mestalla - a szansę na solidny wynik ma, kadra jak nigdy zdaje się być kompletna, właściwie brakuje tylko napastnika. Z resztą jak tu nie wierzyć w sukces skoro nawet Banega w ostatnim wywiadzie powiedział, że uwielbia ten klub o.O xD
-
uleslaw
2009/08/04 17:40:20
@Michał Pol &Tomek El Cabeso (wolę Ediss;))

Benitez to dla mnie prawie zamierzchłe czasy. Cuper to mitologia. Nie były to lata, że można było wszystkie mecze w sezonie oglądać i później mądrzyć się nad Benitezem. Coś tam człowiek wyłapał, europejskie puchary śledził, klasyki później nadrabiał, ale generalnie żadnych wysublimowanych autorskich spostrzeżeń na temat Valencii Beniteza nie posiadam. Lepiej już z Ranierim, a wszystko jak leci dopiero od Floresa. Ale mit żelaznej obrony Beniteza wiecznie żywy ;) Szczególnie, jak się patrzyło na męki defensywy Unaia.

Czy wierzę w Unaia? Sam już nie wiem. To sympatyczny facet, ale naszych darmozjadów trzeba batem. Oj, gdyby mu metody niesamowitego Chaparro z Betisu zaszczepić, co swoją kadrę chyba psami szczuł - biegali, jakby najwolniejszego po meczu rozstrzeliwał... ;) Byłoby co z tego wówczas może. Ale Unai ma u mnie parę minusów - ciągle to samo: wszystko zawsze mu się podoba, piłkarzy ma świetnych, nie potrzeba nikogo, kadra robi postępy, a Fernandes umie kopać wolne. Podświadomie chyba tęsknię do "środkowego Quique", z początku sezonu, w którym każdy nasz piłkarz się łamał na trzy sposoby - 2006/07. Wówczas Marchena z Edu robili takie rzeczy w środku pola (dopóki i oni się nie połamali), że to Valencia rywali tłamsiła. A teraz nasz środek pola to jedna wielka jama, której cofnięty z ataku Silva nie zawsze może zapchać. Moją receptą byłby Renato, ale weź go wyłów z Sevilli...

Yavaro, tutaj ekspert zawarł odpowiedź ;)
Jeśli chodzi o mnie, to jasne, że byłbym za naszymi. Nasi to Valencia, czyż nie? :)
-
2009/08/04 18:07:17
@ulesław
dzięki za wyczerpującego temat linka. Ciekawe tylko czy rzeczywiście lepiej odwrócić łeb od znękanej niechlujstwem Ekstraklasy czy może jednak dmuchać w popioły tego co zostaje, co się odradza. No ale nie powiesz mi Ulesławie, że są lepsze chwile od momentów, w których Lech strzela gola Udinese na wyjeździe i po grze widać, że poznaniaki awansują, a dopiero w drugiej połowie wychodzą kompleksy i brak wiary w lepszość, co mści się niemiłosiernie i mściło się od zawsze (porównaj mecz Cluj z Romą!) ... ?
-
2009/08/04 18:42:07
Ule, po BloPuLi specjalnie dla Ciebie przemianuję się z powrotem na Edissa, żeby nie było, że odcinam się od swojej prawdziwej tożsamości :P

A co do Cupera, to dzięki niemu i jego Valencii pierwszy raz płakałem po meczu ;) A pamiętne ćwierćfinały z Arsenalem, czy półfinały z Leeds do dziś pamiętam. Niestety to już faktycznie mitologia, a przyszłość nie maluje się zbyt optymistycznie, tzn. w zasięgu ręki ciągle pozostaje to nieSZCZĘSNE 4 miejsce, ale Unai musiałby faktycznie zmienić swoją filozofię, bo tak jak Koeman był furiatem, tak Emery zdaje się zagłaskiwać wszystkich na śmierć. Na problemy z defensywą w porównaniu z okresem 'benitezowskim' można psioczyć, ale przecież Emery jasno określił swoją filozofię - lepszy jest remis 4-4 niż 0-0. Dlatego trzeba się raczej przyzwyczaić do niefrasobliwej grze w destrukcji, a na następcę Ayali raczej próżno czekać...
-
Gość: popo, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/04 19:29:13
Pewnie nie powinienem tego pisać, ale jedna sprawa nie daje mi spokoju. Zastanawia mnie olbrzymia różnica w ilości oddanych głosów między para pierwsza i drugą, a także rozkład głosów niepokrywający się z opiniami w komentarzach. Mam nadzieję, że się mylę, ale chyba ktoś znów próbuje zepsuć tę wspaniałą zabawę. Szkoda zwłaszcza autorów notek. Jeśli pan Michał uzna to za stosowne, to proszę usunąć mój wpis. Pozdrawiam
-
2009/08/04 19:44:38
@opsajd

tyle, że moja znajomość NBA zakończyła się na czasach, kiedy Chicago Bulls wymiatało.. ;) dzisiaj basket from usa ok, ale tylko na kuponach hehe;)

@yavoro

w drugiej połowie nie wyszły żadne kompleksy, ani brak wiary w "lepszość", tylko wyszedł "kikut rany boskie", a wcześniej to co zwykle, czyli niedostatki obrony Leszka

-
2009/08/04 20:02:11
@Lady

och Lady, nie wiem czy wiesz jak to jest jak się jest piłkarzem i gra się na boisku, nawet jeżeli czynisz to amatorsko (acz regularnie). Pojawiają się zadziwiające reguły zależne od ducha zespołu. Jeżeli zespół gra słabo jako całość, przenika Cię dziwne omdlenie, paraliż nawet i łatwo wtedy popełnić najgłupsze błędy. Natomiast jeżeli kwitnie duch zwycięstwa, wtedy nie tak trudno o majstersztyki, można świat zadziwić. Gołym okiem widać było, że Lech zagrał w drugiej połowie maksymalnie zachowawczo, i bez jaj (jak to lubisz powiedzieć), a Kikut był tylko objawem, a nie wyjątkiem (Kikut jak na polską ligę to nie taki tragiczny piłkarz, a piłkarze Udine potykali się o własne nogi... mecz im wychodził jak przysłowiowa krew z nosa). A oglądałaś Roma - FC Cluj? Tu bym szukał naśladownictwa. Jak napoczniesz przeciwnika trzeba go dobić, rozwinąć skrzydła, ale Polacy często tego nie potrafią...
-
2009/08/04 20:07:37
och Lady, nie wiem czy wiesz jak to jest jak się jest piłkarzem i gra się na boisku, nawet jeżeli czynisz to amatorsko (acz regularnie).

nie wiem, wiem za to jak to jest sędziować na boisku :)

Co do drugiej połowy, ewentualnie mogę się zgodzić. Było dużo gorzej, a i sprawdziły się moje przewidywania, że jeżeli szybko nie podwyższymy na 2-0, to zaraz będzie 1-1 i kuku. Co do Kikuta - swoją winę już zmazał, ale Kikut rany boskie nadal funkcjonuje ;)

Co do jaj(wcale nie lubie tak powiedzieć, a fe- jaki rynsztokowy język :P) - to Lech jako jedyna Polska drużyna, pokazał, że je ma - kto był na meczu z Austrią Wiedeń albo kto widział co to znaczy grać do końca, do ostatniego gwizdka, ten się na pewno ze mną zgodzi. Wstydu nie przynieśliśmy, pokazaliśmy, że duch w narodzie nie umarł. Ot co! :D
-
2009/08/04 20:14:47
Co do jaj(wcale nie lubie tak powiedzieć, a fe- jaki rynsztokowy język :P) - to Lech jako jedyna Polska drużyna, pokazał, że je ma - kto był na meczu z Austrią Wiedeń albo kto widział co to znaczy grać do końca, do ostatniego gwizdka, ten się na pewno ze mną zgodzi. Wstydu nie przynieśliśmy, pokazaliśmy, że duch w narodzie nie umarł. Ot co! :D

Zdecydowanie. Mam nadzieję, że w tym sezonie zdobędą mistrzostwo, bo krakowska "Moda na sukces" jest już dla mnie nudna.

@ yavoro - co do meczu Lecha: pamiętam, jak w przerwie redaktor Patyra i Szczęsny już się zastanawiali z kim zagra Lech w następnej rundzie, pomyślałem sobie "jeszcze Panowie poczekajcie" Ale tak to już jest. Jakby babcia miała wąsy...
-
uleslaw
2009/08/04 20:14:55
Yavaro, ja do tego stopnia jestem zniechęcony polską piłką, że mecze polskich drużyn przeżywam niemal po stoicku. Kilkanaście lat temu z wypiekami na bardzo młodej twarzy ;) oglądałem walki Górnika (Aleksander Kłak to mój pierwszy piłkarski idol), potem Legii i Widzewa (Marek Koniarek to kolejny). I co? Te mecze mogły być ustawione... Dziękuję za taką ligę.

Jak powiedział, tak uczynił. Pospamuję trochę, ale dla dobra Prawdy i sprawy: kalendarium wydarzeń związanych z Inversiones Dalport (dla ignorantów) i próba wyjaśnienia wszystkiego na podstawie rozmowy z ekonomem ;). Tak w ramach peesu do ćwierćfinałowego tekstu ;)

El Cabeso, to mam nadzieję, że Edissem staniesz się dopiero po finale :)
-
2009/08/04 20:15:54
Apropo, nie będę się rozpisywał - moje głosy dla El Cabeso i Michała.
-
2009/08/04 20:21:05
@carles5

oby oby, bo "idziemy na majstra" to tu co roku słychać, a potem wiadomo...
Póki co, wszyscy czekamy na oddanie stadionu do użytku, bo nie wyobrażam sobie Ligi Europejskiej oglądać na stadionie we Wronkach(a tak narazie będzie - 6tys. biletów -sic!)
-
opsajd
2009/08/04 20:30:37
@lady in redd
postaram sie, aby teksty o NBA spodobały sie i tym, którzy tak jak ty stracili kontakt z liga wraz końcem ery Bulls.
-
2009/08/04 20:32:00
W kwestii kibicowania polskim klubom jestem raczej bezstronny (choć z sympatii regionalnej wybrałbym Znicz i Legię), na mecze konkretnej drużyny regularnie nie chodzę. Lecha lubię za styl, jaki prezentowali za Smudy, mam nadzieję, że wiele się nie zmienił (o czym mogą świadczyć wyniki).

@ lady_in_redd, rozumiem po treści Twoich postów, że na Bułgarską wybierasz się regularnie :)
-
2009/08/04 20:32:21
@opsajd

kontakt to ja mam nadal, ale słaby, więc już nie będę mogła być tak bezwzględna w ocenach jak kiedyś, a może sama wezme udział - kto wie ;)
-
2009/08/04 20:33:26
@carles5

regularnie jak każdy tutaj - nie od dzisiaj wiadomo, gdzie w Polsce są najlepsi kibice:D
-
Gość: spiskowiec, *.acn.waw.pl
2009/08/04 20:43:35
Trafił swój na swego w drugiej parze. Głosów zaraz będą mieli dwa razy więcej od pierwszej...
-
opsajd
2009/08/04 20:57:53
@lady in red
zapraszam do konkursu w imieniu wszystkich tych, których Twoja krytyka dosiegła:)
ja za speca od NBA sie nie uwazam, ale czuje sie na tyle dobrzre zeby cos sklecic.
-
2009/08/04 21:09:02
@opsajd

czyżby skrytykowani przeze mnie założyli związek z Tobą na czele jako prezesem? ;)
-
opsajd
2009/08/04 21:12:48
@lady in redd
narazie jest sam jestem w tym związku, ale juz planuje pierwszą manifestację. będę palił czerwone suknie. Tylko gdzie? musze sie nad jeszcze zastanowic...
-
uleslaw
2009/08/04 21:17:01
Opsajd, dołączam ;) Za "tekst dobry, ale i tak poniżej oczekiwań" - precz z rozkapryszonymi niewiastami ( i czytelnikami w ogóle)! Umiar cnotą! ;)
-
2009/08/04 21:20:08
sami zachowujecie się jak rozkapryszone pannice :P
-
opsajd
2009/08/04 21:22:42
precz z dyktatorstwem! nie chcemy świata z "Seksmisji"!
a tak serio, to pisywalas gdzies kiedys?
-
2009/08/04 21:27:00
@opsajd
pisuje i mówie tu i ówdzie ;)
A Seksmisja miała słabe zakończenie, bójcie się, pod moimi rządami dopiero będziecie mieli przechlapane - wy, którzy nie doceniacie konstruktywnej krytyki płynącej z troski o waszą pisarską cnotę;)
-
opsajd
2009/08/04 21:38:56
czas juz szykowac ruch oporu! ja osobiscie nie mialbym nic przeciwko roli Rene z "Allo, Allo". Bede sie staral stworzyc najzabawniejeszy wpis blogowy na świecie (niczym najzabawniejszy kawał świata) i zniszczę nim nasza panią dyktator.
-
uleslaw
2009/08/04 21:42:50
Lady to redaktorka lfc.pl - dekonspiracja za "pannicę" :P

I my nie zachowujemy się jak rozkapryszone pannice - my jesteśmy poszkodowani, a nawet pokrzywdzeni! (jak ja uwielbiam ten pięknie precyzyjny język prawniczy ;))
-
2009/08/04 21:46:11
@uleslaw

żebym Ci ja zaraz pięknego prawniczego nie pokazała, kiedy wytłumacze nim użycie siły w celu obrony koniecznej:p
-
opsajd
2009/08/04 21:46:13
no to juz wiemy, ze pracuje na zlecenie brytyjskiego wywiadu. A myslalem ,ze to nasi sojusznicy.
A co do precyzyjnego wysawiania sie, to matematyka jest w tym o wiele lepsza. Jednoznacznosc rozwiązania, subtelne roznice miedzy definicjami niektórych pojec, ach kocham tę nauke...
-
opsajd
2009/08/04 21:47:48
a goal.com donosi, ze tylko pozytywny wynik testów medycznych dzielo Xabiego Alonso od Realu. I tak Juve jest lepsze...
-
2009/08/04 21:51:08
@opsajd

dodam, że matematyka to uniwersalny język świata, wszystko nim opiszesz:) co do precyzyjnego wysławiania się - polemizowałabym, jednoznaczność rozwiązania -tu również, bo przecież całe piękno tkwi w odpowiedzi "to zależy" ;)
-
Gość: Trocky, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/08/04 21:51:58
Ulesław poszkodowany i pokrzywdzony to dwa całkowicie różne pojęcia, różnica między nimi jak między boską grą rep Brazylii za czasów Pelego, a toporna grą drużyn prowadzonych przez Helenio Herrere :-D tak gwoli ścisłości co do najbardziej precyzyjnego języka na świecie jakim jest język prawniczy
-
2009/08/04 22:00:13
Dziś krótko. Poziom tekstów wreszcie jest satysfakcjonujący i każdy z autorów zasługuje na półfinał. Wyróżniam jednak nie tych, na których od początku stawiałem, ale tych, którzy zdołali dorównać faworytom. Moje głosy idą na teksty El Cabeso oraz Michała Tchórznickiego . W zamyśle tekst Badziego był kapitalny, wykonanie jest takie sobie. Ponadto powtarza się sporo myśli z poprzedniego, bardzo udanego felietonu. Trocky niby się nie opuścił, ale jak się zaczyna każdy akapit myślą "Matthaus wielkim piłkarzem był", to jest to oczywisty przejaw niedopracowania tekstu.

Mam nadzieję, że głosowania zakończą się niespodzianakami a uskrzydleni niespodziewanym sukcesem autorzy jeszcze mocniej popracują nad swoimi warsztatami i nas nie zawiodą w następnej rundzie. Po losowaniu wydawało się, że jest pozamiatane i chyba najmocniej uwierzyli w to domniemani faworyci. A teraz są o krok od przegranej... Trzeba było pisać tak, jakbyście mieli rywalizować z samym Michałem Polem. :-P
-
opsajd
2009/08/04 22:05:07
oj nie, nie... matematyka jest najbardziej precyzyjna. dlaczego? Bo tam, żeby cos wykazac, trzeba to udowodnić. nie ma interpretacji, jest tylko zgodnośc z definicjami lub nie. Nie ma wieloznaczności, nie ma znaczenia czy zostanawia się nad tym człowiek wychowany wywodzący się z kultury azjatyckiej, europejskiej czy afrykańskiej. Nie znaczenia nic poza jasnymi i precyzyjnymi definicjami i twierdzeniami. Nie ma możliwości interpertacji. Albo coś jest albo nie jest.
-
uleslaw
2009/08/04 22:05:31
Lady, ależ ja tylko rozpowszechniam jawne informacje. Chyba się tego nie wyprzesz? :)

Trocky, wiem - ten zachwyt był poważny ;)

Opsajd, Lady - zgadzam się co do matematyki - jest najdoskonalszym sposobem opisu świata. Ale zwróćcie uwagę, że matematyka sama siebie nie opisze. Zatem konkurs wygrywa filozofia ;)

Stąd pytanie do Opsajd, które zawsze zadaje matematykom: jaką koncepcję ontologiczną (metafizyczną) matematyki przyjmujesz? Jesteś logicystą (realistą, platonikiem), intuicjonistą (konstruktywistą), czy może formalistą (nominalistą)? ;)

Aleśmy offtopa popełnili ;)
-
uleslaw
2009/08/04 22:08:35
Hm, Opsajd, Twoja wypowiedź mi trochę logicyzmem pachnie. Zawiodłem się, liczyłem na platonika z krwi i kości ;)
-
2009/08/04 22:10:08
@uleslaw
ano nie wyprę, ale nie jestem zachwycona, że to tu wrzucasz ;p

co do matematyki - ona właśnie sama siebie opisuje i żadnej filozofii nie potrzeba, chcesz potwierdzić twierdzenie - przeprowadzasz dowód i voila, zero słów, jeno same wzory, znaki, cyfry - sama poezja:)
-
uleslaw
2009/08/04 22:14:47
Lady, a bo wiesz, niektórzy kiedyś tam o zdjęcie pytali... ;)

A co do matematyki. Tak? Sama siebie opisuje? To mam pytanie: skąd bierze się matematyka? Twierdzenia matematyczne są odkrywane, czy konstruowane? ;)
-
2009/08/04 22:16:54
@uleslaw

udowodnie w sądzie i jedno i drugie, jeżeli odpowiednio zapłacisz:P
-
2009/08/04 22:19:18
@ulesław
odkrywane. A znasz twierdzenie Goedla?
-
opsajd
2009/08/04 22:21:59
w filozofię zagłebiam się od niedawna, ale bez kontaktu z jej roznymi odmianami(kocepcjami) nazwanymi przez Ciebie. matematyka zmusza do myslenia. Sam siebie nie przypisuje do żadnej kategorii. Najblizej mi do stwierdzenia, ze staram sie byc człowiekiem myslącym, nie tylko z nazwy.
"Twierdzenia matematyczne są odkrywane, czy konstruowane? ;)" świetne pytanie. Twierdzenie to wynik czystego geniuszu twórcy. Ktoś widzi jakies pojecie okreslone definicją. Zauwaza pewne własnosci (udowadnia je, inaczej nic nie ma wartosci). w wyniku czytego procesu twórczego powstaje twierdzenie i dowód. I nie można sie na niczym wzorowac. Dlaczego? Bo nic podobnego nie istnieje, dopiero się to tworzy. Jesli chcesz, poczytaj o jednym z najsłyniejszych polskich uczonych, Stefanie Banachu. Jest to matematyk stawiany w szeregu tych najwybitniejszych.
-
uleslaw
2009/08/04 22:26:14
A na co mi orzeczenie sądu? ;) Ale, niemniej, mogłabyś dać pokaz swych możliwości i spróbować dowieść np. że są konstruowane... Nie znam jeszcze Twych adwokackich zdolności, bym miał mamonę ryzykować ;p

Yavoro, na egzaminie go nawet dowodziłem. Ale to było przed rokiem ;)
Skoro odkrywane, to znaczy, że twierdzenia matematyczne istnieją gdzieś niezależnie w rzeczywistości? Witam kolegę realistę ;)
A patrz, Opsajd się konstruktywistą nagle zrobił ;)

Ja stawiam na realizm, bo wydaje mi się najpiękniejszą koncepcją. A jak dowodzi wiele przykładów - np kontekst odkrycia czwartego z równań Maxwella - estetyka może prowadzić do prawdy ;)
-
opsajd
2009/08/04 22:26:21
twierdzenia.
odkrywane? chyba nie. ktos je stworzył i ukryl? nie moglismy przypuszczac ze takie czy inne twierdzenie isnieje, bo jak mozna wyobrazac sobie cos o czym czego istnienia nie mamy swiadomosci.
konstruowane? bardziej. ktos zna jakies pojecie i zauwaza, ze takie cos mogłoby istniec. Konstuuje je dokładając odpowiednie założenia. Potem musi byc dowod, inaczej mamy doczynienia tylko z hipotezą (a jest ich wiele, sporo z nich wartych 1 mln $ USD)
-
2009/08/04 22:26:33
@opsajd

matematyka zmusza do myślenia

a filozofia nie? dubito ergo cogito, cogito ergo sum, poczynając od najprostszych bon motów, poza tym w myśleniu masz różnicę między istnieć, a egzystować - tu poczytaj sobie Sartre'a i innych egzystencjalistów :)
-
opsajd
2009/08/04 22:28:16
zaraz zaraz, ilu matematyków-fizyków jest tutaj? czytając słowa równanie Maxwella (ach ten niedawno zdany egzamin z fizyki..) czy tw. Goedla (btw. czego ono dotyczy?) czuje sie jak na mojej kochanej PW.
-
opsajd
2009/08/04 22:29:44
pierwsi filozofowie i matematycy to te same osoby. Poza tym nie powiedzialem, ze filozofia nie zmusza do myslenia. Jak dla mnie filozofia jest mysleniem. Matematyka jednak to myslenie przekształaca w konkretne rzeczy, twierdzenia it itp
-
2009/08/04 22:29:49
@uleslaw

dobry prawnik mówi tylko wtedy, kiedy mu zapłacano, więc wiesz- musisz zaryzykować , bo póki co przeprowadzasz mi tu probatio diabolica, a zapewniam Cię, że nie pożałujesz ;P
-
uleslaw
2009/08/04 22:30:57
Lady, przepadłaś z tym Sartre'm. Opsajd, nie słuchaj jej - Sartre to zło. Jak ktoś nie rozumie pojęcia istoty/natury/esencji przedmiotu, to jak może uważać się za filozofa? :) I jeszcze to jego nazywanie przyczynowości "odpowiedzialnością". Lepiej nie mogłaś wybrać... ;]
-
opsajd
2009/08/04 22:31:01
@Ulesław
konstruktywistą? tzn. chetnie poczytam.
-
2009/08/04 22:32:11
@opsajd
nie zgadzam się z Tobą. Zauważenie twierdzeń to wynik tzw. myślenia konwergencyjnego, które odkrywa a nie tworzy. Tworzy się (konstruuje) raczej teorię, w ramach których dostrzegasz pewne zależności.
No oczywiście rozszerzając pojęcie twórczości można by powiedzieć, że szukając rozwiązania je tworzysz, ale ja byłbym bliżej stwierdzenia, że rozwiązanie odkrywasz :)
Piękno matematyki polega na przekroczeniu granicy realności, trzymając się zasad logicznych, jak na przykład w przypadku rozważania o liczbach kardynalnych. Umiesz wykazać, ze l. naturalnych jest tyle samo co wymiernych i z kolei mniej niż rzeczywistych? ( Bo od tego się Matematyka dla nie laików zaczyna... :)
-
opsajd
2009/08/04 22:33:53
ja mam tez takie zdanie, ze filozofia sama w sobie nic Ci nie da. Tzn. nie da Ci nic jej znajomosc. Trzeba samemu dojsc do pewnych rzeczy, wtedy sie to naprawde rozumie. Dlatego do tej pory nie czytalem zadnych traktatów filozoficznych. Póki co polegam na sobie i matematyce. Ale kto wie...
-
uleslaw
2009/08/04 22:34:04
Opsajd, niezupełność albo niesprzeczność systemu aksjomatycznego przynajmniej tak bogatego, jak arytmetyka liczb naturalnych ;) Choć generalnie po wyglądzie to bym tego już nie poznał :]
-
2009/08/04 22:36:47
@ opsajd

Ci pierwsi filozofowie - matematycy są najniżej w hierarchii tak baj de łej, nie wspominając już o tym, że na przykładzie Sokratesa widzisz, czym skutkuje brak odpowiedniego przedstawiciela w sądzie:D A i tak wszystkich na głowe bije Nietsche, który przewidział istnieje Stevena Gerrarda oraz wymyślił przepis na idealną BloPuLową notkę;)
-
opsajd
2009/08/04 22:37:30
@yavoro
tak samo jak wykazanie, ze liczb w przedziale (0,1) jest tyle samo co na całej osi rzeczywistej.
tego ze jest tyle samo N i Z tak. Jak to było z continuum nie pamietam tak z miejsca. Chwilowo siedze w półgrupach operatorów w przestrzeniach Banacha (praca licencjacka) i to mnie najbardziej zajmuje.
-
opsajd
2009/08/04 22:41:53
niestety musze znikac (zaluje...)
@ulesław
apropos czego to było? jutro odczytam odpowiedź
@lady in redd
zycia Sokrayesa nie znam. Co do hierarchi to bym sie nie zgodzil. Wymyslili zeby niezwyle jak na swoje czasy.
poza tym teraz odczywam wyzszosc matematyki nad filozofia. Tutaj gra słów ma znaczenie, w matematyce wszystko jest jasniejsze.
dobranoc państwu.
-
2009/08/04 22:43:47
@opsajd
oj nie Opsjad, nie popisałeś się ;P to zgoła odmienny dowód, bo wykazać, że liczb w przedziale (0,1) jest tyle samo co R to chyba każdy kto ma blade pojęcie o matmie potrafi (trzeba wskazać funkcję różnowartościową). Zauważ, że naturalne są dyskretne a wymierne gęste. Popracuj jeszcze nad tym bo to (fascynująca) podstawa teorii mnogości! ;)
-
2009/08/04 22:44:46
@opsajd

jaśniejsze tzn łatwiejsze do zrozumienia, a to nie jesteś kryterium wyższości ;)

Gdybym miała porównać matematyke do jakiegoś nurtu,to zdecydowanie do kultu streben - w końcu, wer immer strebend sich bemuth, den konnen wir erlosen - kto mi powie czyja to filozofia i w jakiej książce to znane zdanie padło :p No panie uleslawie;p?
-
uleslaw
2009/08/04 22:47:01
Opsajd, generalnie chodzi o spór o uniwersalia/powszechniki/przedmioty ogóle w filozofii matematyki. Z tekstów, to np. na początek możesz z "Problemów Filozofii" Russela rozdziały 9 i 10 (nasza wiedza o powszechnikach, świat powszechników), albo Bocheńskiego "zagadnienia powszechników" w "Logice i matematyce". Ale publikacji generalnie jest sporo ;)
-
2009/08/04 22:51:46
No, to Michał jak jutro zobaczy ten wasz offtop to się ucieszy :P

Michale, następny konkurs stanowczo BloPuNa - Blogowy Puchar Nauk :) Mamy już kilku kandydatów.

PS: Visca el Matma ;]
-
uleslaw
2009/08/04 22:51:58
Yavaro, matematyk, logik, filozof, czy wszystko na raz? :)
Teraz już jednak sam nie wiem - jesteś logicystą czy realistą? :) Istnieją gdzieś obiektywne byty i twierdzenia matematyczne, czy odkrywamy tylko powiązania systemowe? :)
-
2009/08/04 22:53:22
No to żeśmy przycisnęli Opsajda... Aż uciekł :)
a tymczasem Polonia Amerykańska tęskni za Ekstraklasą, bo przepaść do El Cabesco się zmniejsza... Jeszcze 16 głosików i Badzi przechodzi dalej
-
2009/08/04 22:56:49
@uleslaw

obiektywny byt jest niczym bez powinności, żeby był porządek musi być dualizm tych dwóch sfer :)
-
uleslaw
2009/08/04 22:59:28
Eee.. jakbym to jeszcze rozumiał :) niemiecki non, mnie łaciną w liceum karmiono ;)

P.S. - kogokolwiek by nie było - filozofia niemiecka skończyła się na Kancie :P

A Ty trochę Fichtem zalatujesz... ;)
-
2009/08/04 23:00:52
@ulesław
pytasz kim jestem?
no w tym temacie najbliżej mi do Platona. :) Byty (matematyczne) istnieją, tylko nie wszyscy potrafią je zobaczyć, poza tym matematyka wpisana jest w naturę rzeczywistości, tzn odkrywasz jakiś model, a potem okazuje się, że dzięki niemu można coś świetnie opisać, co istnieje w reality (np równania różniczkowe i wiele zjawisk fizycznych)...

-
2009/08/04 23:01:26
@uleslaw

Fichte - brawo,ale w jakiej książce została zawarta cała jego filozofia streben(klasyka literatury dodam, również o ontologię się ociera)
-
2009/08/04 23:05:34
Platon jako jeden z niewielu starożytnych miał w miarę racjonalne poglądy na państwo. Poza tym jako jedyny wymyślił ideę idealnego władcy, która się zmaterializowała, więc zdecydowanie in plus, mimo, że bezwstydnie ściągał od mistrza.
-
uleslaw
2009/08/04 23:07:09
Yavaro, gdyby to Lady napisała, to bym się zakochał :]

Lady, hah, skojarzyłem tylko po tych słowach po polskiemu napisanych - nie znałem potęgi swej intuicji :) Na pytanie o dzieło nie odpowiem - jak mówię, filozofia niemiecka skończyła się na Kancie :)

A Platon to o żadnym państwie w "Państwie" nie pisał - on pisał o powszechnikach - tu znać jego geniusz :)
-
2009/08/04 23:10:26
@Lady
Platona znam z drugiej ręki, ale skoro chwalisz go za skopiowanie Sokratesa w kwestii poglądów na państwo czyżbyś (też) była przeciwnikiem demokracji?? :)
A to się Michał złapie za głowę jak to poczyta ;)
-
2009/08/04 23:11:22
@uleslaw

to dokształć się młody człowieku, bo widzę, że miałam w liceum lepszą łacinę, skoro Platona kazali nam ciągle tłumaczyć. A geniusz Platona znaj po tym, że
primo - powiedział, że państwo ,które nie kształci i nie ćwiczy kobiet, jest jak człowiek ,który ćwiczy tylko jedną rękę (plus idea kobiety na tronie)

secundo - a idea filozofa na tronie- najlepszego władcy ci obca? Gladiatora się nie oglądało, Marka Aureliusza nie kojarzymy? Jeden z najlepszych stoików, jacy chadzali po ziemi - jego "Rozmyślania" zaleciłabym nawet Grzesiowi Lato ;)
-
2009/08/04 23:13:29
@yavoro

ja jestem za rządami elit ;) A na poważnie to chcę monarchii jak w uk - w końcu god save the queen, the fascist regime ;)
-
uleslaw
2009/08/04 23:17:23
Lady, bo Wyście się pierdołami zajmowali (wyrywane z kontekstu zdania:P), a nie najpiękniejszym systemem :P

P.S. nam głównie Cezara dawali ;) Ale wiesz, gdybyś się tłumaczeniem Parmenidesa Platona pochwaliła, to może byś wrażenie na mnie uczyniła... Ale bzdurne fragmenty z Państwa? :P

Ale o łacinie mi proszę jednak nie przypominać - przeniosłem na wrzesień. Wszystkiego się nie da w lecie zrobić :]
-
2009/08/04 23:19:20
@Lady
brzmi jak cytat z "Unforgiven" Eastwooda. Pamiętasz scenę z Anglo Bobem w pociągu i dalej? ;))
-
2009/08/04 23:24:44
@uleslaw

Cezar też był dobry do tłumaczenia - szczególnie teksty dotyczące strategii wojennej, potem widać, z kogo Napoleon skopiował taktykę na Austerlitz ;)

Co do września - w Poznaniu stosunek do kampanii wrześniowej wyrażamy tak "kto bez września, ten za Legią, hej!" ;)

-
uleslaw
2009/08/04 23:34:07
@Lady
Heh, taaak... Też przy ablativie absolucie czytaliście, że Cezar po wysadzeniu armii na brzeg, po rozbiciu obozu i po czymś tam jeszcze, wyruszył do walki? :)
Ale z tłumaczeń to generalnie nie zapomnę "tu ne quaesieris" i pierwszego tłumaczenia z pokazywaniem konkretnych wyrazów przez naszą drogą Panią Elę - nie pytaj, ręka na środek tekstu - nie godzi się wiedzieć - na koniec - Leukonone - znów na początek - jaki mnie - na koniec - jaki tobie - gdzieś w środek - bogowie los przeznaczyli ;))) Tam to mieli poezję :)

BTW, my tu zamieszanie robimy, a ja nie mam ani pół zdania tekstu na konfrontacje z Sochalem... Chyba się wyłączę. No, albo może bym to dał? :) Po dzisiejszym pseudofilozoficznym wstępie jestem gotów głośno umierać za swoje refleksje ;)

Co do września - mi by to nie pomogło zbytnio. Musiałbym jakoś tak: "kto bez września, ten anglo-entuzjasta", albo "ten Realem albo Barcą" :)
-
2009/08/04 23:43:27
@uleslaw

Co do łaciny - to dla mnie największą katorgą było tłumaczenie tekstów jakiegoś szowinisty zwanego filozofem - "Typowym zajęciem rzymskiej kobiety jest prząść przędzę, kiedy jej mąż zajmuje się polityką" - nóż mi się w kieszeni otwierał ;)
Ale już homo opowieści o cezarach i nastoletnich chłopcach uwodzonych na wędzone sardynki były całkiem całkiem ;)

a ja już wiem, jakie tekściwo wystawił Sochal, więc Ci dobrzę radzę, spinaj poślady i pisz:P

Tymczasem żegnam dziewczyny , bo słyszę z pokoju obok, że w tv najczarniejszy z raperów już jedzie 8 milą nucąc, że nie chce loose yourself ;)



-
2009/08/04 23:44:48
WoW! wow, wow, Ulesławie!
Świetny tekst pisany z werwą i kontrowersyjny! Super rzecz mógłbyś to wypuścić do Blopuli, dla mnie bombowy !
no i komunikatywny ;)
-
2009/08/04 23:50:46
tylko tę końcówkę musisz zwęzić bo nie przejdzie taka skrupulatna filozofia. Ale parę perełek do uzasadnienia, co masz na myśli w pierwszych akapitach stamtąd można zaczerpnąć ;)
-
uleslaw
2009/08/05 00:00:21
No to do czwartku, Lady :P

Yavaro, czyli przegrałbym mniej więcej 700-1 ;)
Wiesz, wydaje mi się, że po wysłaniu czegoś takiego większość czytelników powie, że pisałem o tym, iż liga hiszpańska jest lepsza od angielskiej... Tobie się tekst podobał, ale Mat by na mnie suchej nitki nie zostawił :) Niemniej, oczywiste jest czyje zdanie w tym przypadku (i opinię na temat komunikatywności) sam ceniłbym tysiąckroć bardziej ;)

Kiedyś napiszę "teorię wszystkiego w piłce" ;) Póki co muszę czekać na jakieś odkrycia w LHC ;)

Dobra, stanowczo nie odzywam się więcej bez gotowego tekstu ;)
-
2009/08/05 00:27:13
@Ulesław
I masz rację z tą ewentualną porażką, bo mimo że tekst jest dobrze napisany, to jednak w dużej mierze niedorzeczny... W każdym razie nie do zaakceptowania dla gości tego bloga. Nawet Stec się poświęcił i Ci wygarnął w dyskusji na ten temat.

Jeśli, jak dotychczas w BloPuLi, będziesz opisywał ligę hiszpańską z pozycji rozumowych, to będziesz miał w domu piłkę Gortata. Jeśli zaś dasz ponieść się emocjom, to ktoś Cię wykosi bardziej przyswajalnym tekstem.
-
opsajd
2009/08/05 11:13:05
nie przycisneliscie mnie, tylko musialem po prostu isc.
@lady in redd
czytelnosc i jasnosc to element, który dla mnie daje przewage matematyki nad filozofią.
@ulesław
wiem, ze to inne dowodu, chcialem pokazac, ze dla laika te ba fakty są tak samo dziwne. a o ile mnie pamiec nie myli, to wymierne, mimo ze geste, mozna ponumerowac liczbami naturalnymi i juz mamy f. różnowartosciową. o ile mnie pamiec nie myli tworzy sie ulamki i ustawia w kolejnosci poczwszy od tych , dzie suma licznika i miannownika jest najmniejsza i potem rosnąco...
-
uleslaw
2009/08/05 12:31:10
Opsajd, to do Yavoro, nie do mnie miało być ;)
Jasne, w filozofii można poheideggerzyć, czy po sartre'ować, ale można też zachować precyzję pozytywistów logicznych. Matematyka i fizyka w połączeniu z filozofią mogą stać się ontologią - wtedy mamy ideał. Zdawałem egzamin u profesora, który poprawił mnie, że Freud'owskie Ego nie jest rozdarte, tylko rozpięte pomiędzy Superego a ID :)) Dla niektórych to precyzja filozofii, giganci tworzą wspaniałe systemy ;)

Eh, widzisz Mat, wydaje mi się, że w przypadku rozpraw metodologicznych, najlepszym odbiorcą będzie jednak ktoś związany z logiką i matematyką, a nie ekonomią czy dziennikarstwem sportowym, choćby persony te były nie wiem jakimi ekspertami w swej dziedzinie ;) Yavaro ten tekst zaciekawił pod względem metodologii, m.in. Ty i Redaktor Stec wmawialiście mi logiczną ignorancję. Hm... komu tu teraz wierzyć...? ;)
Bez urazy - bez pewnego przygotowania języka i pojęć, ten artykuł może być nie do końca zrozumiały. Widzicie tam filozoficzne wynurzenia, Yavoro dostrzega precyzję myślenia i opisu ;)
No a dla mnie ważne jest to, że ktoś obyty w problematyce potrafił ten tekst docenić.

Dobra, półfinałowy tekst czeka...
-
2009/08/05 13:36:59
@Ulesław
Z całym szacunkiem, ale nasz kolega, na którego pochwały się powołujesz, nazwał najgorszy tekst tej edycji BloPuLi dziełem artysty. Niczyich nowych opinii nie skreślam na wstępie, ale odnoszę wrażenie, że on do większości poprawnie napisanych tekstów podchodzi tak entuzjastycznie jak do Twojej podlinkowanej notki. ;-)

Nie podoba mi się Twoja odporność na krytykę i bezpodstawne zarzucanie nieznanym bliżej osobom niekompetencji. Stec skończył studia na najbrdziej prestiżowym wydziale dziennikarskim w kraju - nie wierzę, że nie mieli wtedy logiki, filozofii itd. Nie zauważyłem, by w swojej publicystyce sam miał wieksze problemy z tymi sprawami. A ja jako przyszły ekonomista nie czuję się oderwany od matematyki, bo poważniejsze ekonomiczne koncepcje teoretyczne czy liczne zagadnienia z finansów opierają się na dość zaawansowanych modelach matematycznych. Nauki czysto humanistyczne też nie są mi obce. Hobbystycznie poświęcam lekturze mnóstwo czasu. Nie przeszedłem może systematycznego kursu w tym obszarze w ramach studiów, ale uważam, że jestem w stanie odróżnić wywód przełomowy i niebywale odkrywczy od popularnonaukowej szmiry. Akurat Twoja medodologia z tego konkretnego tekstu bliższa jest pomysłom ludzi z Focusa, niż np. Świata Nauki czy Science. Albo takim filozofom, którzy dla popularności obalają wszystkie powszechnie przyjęte prawdy.

Mam nadzieję, że na półfinał przygotujesz tekst z pazurem, ale w konwencji, która jest do zaakceptowania z punktu widzenia zainteresowań i kompetencji, do których się przyznajesz.
-
uleslaw
2009/08/05 14:17:16
Mat, ale tu nie chodzi o to, czy ten tekst jest fajny do czytania i atrakcyjny stylistycznie - on ma być precyzyjny i metodologicznie poprawny. Mniemam, że właśnie to spodobało się Yavaro, matematykowi z bardzo szerokimi horyzontami i wysublimowanymi koncepcjami filozoficznymi :)

My rozmawiamy tutaj nie o matematyce jako o liczeniu - ja doliczyłem sie kiedyś dwóch kątów prostych w pewnym paskudnym trójkącie:) - a o samej naturze matematyki. Innymi słowy, zastanawiamy się czym ta matematyka w ogóle jest. Tutaj nie wystarczy nawet perfekcyjna znajomość zagadnień matematycznych - vide Opsajd - to już dziedzina filozofii. Nie mam wątpliwości, że jesteś z 80-razy lepszym matematykiem ode mnie, ale to nie czyni Cię automatycznie odpowiednio otwartym na problemy czystej logiki i metodologii. I nie ma tu żadnej złośliwości.

Rozumiem jednak co chcesz powiedzieć. Sam nawymyślałem kiedyś Kartezjuszowi za jego system, który bronił się przed każdym zarzutem - Kartezjusz mógłby powiedzieć, że kto nie zgadza się z nim, nie zrozumiał dostatecznie jego tekstu. Pewnie i jest we mnie coś z owego Francuza, kiedy krytykę traktuję jako dowód niezrozumienia artykułu, ale przykłady takie jak Yavaro tylko mnie w swych poglądach utwierdzają ;) Żeby nie było - nie mam absolutnie nic przeciwko wskazaniu mi błędów - za wyłapanie ich będę nawet wdzięczny, ale proszę o zrobienie tego na poważnie, a nie zarzucanie mi nienawiści do angielskiej piłki i sugerowania logicznej ignorancji, bez wskazywania skażonych błędem fragmentów ;) Jeśli czujesz się na siłach, to śmiało - zrujnuj mój system. Najlepiej jednak nie tu, a tam gdzie jest on zawarty.
-
2009/08/05 15:06:14
@opsajd

czytelność i jasność nie dowodzą o przewadze tego czy tamtego, zresztą jaka by to miała być przewaga, pod jakim względem, w jakiej materii? ,
a gdyby było jak mówisz(czytelność, jasność jako kryteria) , Rubik dawno zdetronizowałby Dvoraka w historii dyrygentury i kompozycji, na szczęście tych czasów, jeszcze nie dożyłam :P

@uleslaw
i ja cię zmartwię, właśnie obadałam wczor. rozmowę łan mor tajm i z Fichtem źle trafiłeś, nie zauważyłam, żeś napisał jego nazwisko po mojej uwadze o bycie i powinności, a to już nie był Fichte tylko największy mocarz teorii prawa, twórca teorii normatywnej Hans Kelsen :P

@mat284

- studiowanie na "najb. prestiżowym wydziale dziennikarskim w kraju" jeszcze niczego dowodzi, powoływanie się na domniemany prestiż dowodzi za to przywiązania do szeroko rozumianej elyty, co to na mecze piłki nożnej nie chadza, po woli golfa i polo, bo bardziej elytarne, chamstwa mniej i można toczyć dysputy o Big Four światowego biznesu ;)
- nie czyniłabym też z wyżej wymienionego dziennikarskiego dziennikarskiego absolutu, bo jego warsztat momentami ociera się o grafomaństwo, taki ma styl -wiem, ja to kupuję, mi się podoba, a nawet bardzo, ale siląc się na obiektywyzm to jeszcze nie jest Mount Everest dziennikarstwa sportowego, K2 jeśli już, zresztą nawet gdyby był, to monopolu na prawdę nie ma nikt,

@Uleslaw, mat284

- notka nie ma powstawać na kanwie metodologii, ma podlegać prostym kryteriom, podoba się/ porywa tłumy tudzież otwiera nowe horyzonty / prezentuje kontrowersyjny pogląd,
- dziennikarstwo sportowe ma trafiać do różnych ludzi, nie tylko matematyków, fizyków, filozofów, prawników, więc zdrowy balans pomiędzy wnioskowaniem, dowodzeniem, a potocznym językiem i odwołaniami do masowej kultury wskazany ;)
-
uleslaw
2009/08/05 15:42:06
Lady, i musiałaś mi to powiedzieć? Jak ma się teraz czuć moja intuicja, he?
Ale chyba mam wytłumaczenie - moja intuicja działa pomimo barier lingwistycznych i dopiero teraz to sobie uświadomiłem. Sam nie zrozumiałem o którym fragmencie mi mówi.

A tamto Kelsen... faktycznie. Powinienem wiedzieć, choć trochę to fichtowate mi się wydało, myślałem, że to nawiązanie do tego niemieckiego tekstu. Wiedziałbym pewnie że to Kelsen, gdybym nie miał w czasie wykładu z teorii państwa i prawa zajęć z historii nauki. I gdyby to nie było o 8.00 w czwartek ;)

A co do notki - jasne. Ale to co podlinkowałem to nie notka - to część wizji piłki, prawie-systemu filozoficznego. A ściśle mówiąc, próba opisania błędów osób, które są święcie przekonane, że trzy angielskie zespoły w półfinale LM oznaczają dominację całej angielskiej ligi w całej Europie. Skoro ludzie tacy błądzą na gruncie logiki, to przecież im poezją nie odpowiem, czyż nie?
-
2009/08/05 15:52:25
@uleslaw

- nie chodzenie na wykłady nie zwalnia z używania szarych komórek zamiennie z google :P
- a już byłam przekonana, że jako jedyny z nas masz kobiecą intuicję ;)

- co do notki - liga ang. dominuje w Europie, a dominacja wyspiarzy w LM jest jednym z 14 argumentów ;)
-
uleslaw
2009/08/05 16:09:11
@Lady
Zwalnia, jeśli się uznaje intuicję, rozumianą jako niealgorytmiczne dochodzenie do prawdy ;p

Wątku dominacji lig nie będę kontynuował - Ty mnie tu zagadujesz, czas leci, a ja prawie nic na Sochala dalej nie mam. I mowa o artykule, a nie możliwości szantażu - jakbyś przypadkiem całą rzeczywistość już po adwokacku percypowała ;p
-
2009/08/05 16:16:15
@uleslaw
intuicja to proces nieświadomy, dochodzenie do prawdy przeciwnie, poza tym intuicja jako proces działa na wyższym poziomie abstrakcji ;)

- to zagadywanie Ciebie może właśnie jest jej elementem przyjętej przez nas taktyki na półfinał ;)
- co do tego, że nic nie masz na Sochala- nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani:D
-
2009/08/05 16:22:17
@Ulesław
Gdzie jest błąd metodologiczny? Choćby na wstępie. Na potrzeby swoich rozważań tworzysz kategorię Angloentuzjastów, ludzi tępych, którzy nie zrozumieją istoty futbolu inaczej niż przez czytanie statystyk i tabel z wynikami. Świadomie przesadzasz i na tym nieprawdziwym opisie sytuacji budujesz cały tekst. Tu jest błąd logiczny, bo przy złych założeniach wyjściowych można wyprowadzić każdą tezę. A potem następują jeszcze irracjonalne dywagacje na temat losowości futbolu...

Nie twierdzę, że nie miałeś trochę racji w swojej krytyce porównywania lig. Mogę się nawet zgodzić z tym, że takie działanie zawsze ma charakter w jakimś stopniu subiektywny. Jednak faktów nie można tak po prostu ignorować. Naprawdę nic nie wynika z tego że angielskie drużyny tak często gościły w półfinałach LM a w lidze o zwycięstwa nie było im łatwo?

@lady_in_redd
Pewnie, że prestiż kierunku sam w sobie o niczym nie świadczy, ale publicystyka Rafała pokazuje, że jest on udanym produktem uznanej uczelni. Nie sugerowałem też, że na "A jednak się kręci" pojawiają się same prawdy objawione. Bywa, że się ze stecyzmami nie zgadzam, daję temu czasem wyraz w komentarzach, a zdarzało się nawet, że skłaniałem ulubionego redaktora do remanentu poglądów. ;-) W dyskusji z Ulesławem powołuję się na bardzo trafny (moim zdaniem) komentarz Steca na temat sposobu argumentacji naszego kolegi w sporze o angielską dominację w LM.
-
uleslaw
2009/08/05 16:24:49
Bądź precyzyjna - nieświadomy w sensie niealgorytmiczny. Intuicja to sposób osiągania (dochodzenia do) prawdy - trudno pojęcia "intuicji" i "dochodzenia do prawdy" przeciwstawiać.

Ha, podsunęłaś mi znakomity pomysł z tym Feliksem - opisze ostatnią piłkarską dyktaturę w Hiszpanii ;)

No dobra, nosiłem się z tym zamiarem od samego początku BloPuLi a obecnie kończę robić risercz. I więcej tu nie zaglądam, dopóki nie skończę, bo już za parę godzin mecz Valencii...
-
2009/08/05 16:35:39
@mat284

ok, zwracam honor:) chociaż nie wiem, czy Stec ucieszyłby się na wieść o nazywaniu go udanym produktem prestiżowej uczelni ;)

@uleslaw
dyktature, czyli, że znowu o Realu będzie? choć w sumie brakuje takiego krwistego tekściwa o Franco i o tym jak bardzo kochał Blaugranę, ten największy kibic Realu ;)
-
uleslaw
2009/08/05 16:38:28
Dobra, Mat - na szybko. Angloentuzjasta to - broń Boże - nie człek tępy, a fan ligi angielskiej, który do Primera Division zagląda co najwyżej po to, by podglądnąć Real lub Barcę. No i nałogowo śledzi Ligę Mistrzów. Omija za to minimum 90% wszystkich innych meczów wszystkich drużyn Primera Division i chce wszystkim wmówić, że obecność angielskich drużyn w półfinale LM to ostateczny dowód na panowanie.

Ja nie zakładam kategorii Angloentuzjasty i nie wyciągam z dziwnego założenia żadnych tez - ja opisuję zachowanie takich fanów i wskazuję ich błędy. Moi Angloentuzjaści to ludzie z krwi, kości i dostępu do Internetu, a nie jakaś konstrukcja mojej chorej wyobraźni ;)

Dywagacje na temat "szczęścia" w futbolu nie są irracjonalne, bo służą całości. Ukazują, że wszystkiego nie da się zmierzyć metodami empirycznymi i statystycznymi oraz podkreślają głębię wydarzeń. Z tego idzie wniosek, że ocena lig musi być i w zasadzie jest subiektywna - dane obiektywne są niemiłosiernie uproszczone.

Z tego, że angielskie zespoły gościły w półfinałach LM wynika bardzo wiele - mają więcej fanów, dostają duże pieniądze i tworzą bardziej popularne mity ;) Ale jak może z tego aposteriorycznego faktu wynikać aprioryczna teza, która staje się fundamentem dla interpretacji wszystkich faktów? Bo z samego faktu obecności 3 ciągle tych samych angielskich drużyn w półfinałach wnioskować można i o słabości reszty ligi. W Hiszpanii zmienność jest większa, poziom bardziej wyrównany. Pytanie, czy ku górze, czy ku dołowi. Z gry widać, że ku górze. Bo gdy mówimy o dominacji ligi, to mówimy o tym, że liga A jako całość jest silniejsza od ligi B jako całości.
-
uleslaw
2009/08/05 16:39:16
@Lady - tak, o Realu.
-
2009/08/05 16:42:33
@uleslaw

to musisz chyba być przekonany o byciu blogowym pomazańcem, namaszczonym przez pola/steca skoro na przeorany wte i wewte Real porywasz ;p
No nic, jeśli wysmażysz tekściwo, które będzie cud, miód i orzeszki to osobiście przyklasnę, jeśli nie - mat kat wita i uleslaw cabron salutat campeon;)
-
2009/08/05 16:50:04
Wracam z przedłużonego weekendu nad polskim lodowatym, a tu proszę - półfinały za pasem! Gratuluję finałowej czwórce, współczuję Badziemu. Dla niego krótki list z wakacji:)

Badzi!
Skrzywdzono Cię, chłopie. Choć w sumie trochę sam to zrobiłeś, stosując ponownie formę listu. Resztę dopełniła ekstraklasowa tematyka. Obecnie wymiata (dla mnie, jako śledzącego BloPuLę, koniunkturalna jak sto pięćdziesiąt) szerzej nieznana opowiastka historyczna. Piszesz taką nie robiąc błędów i trzymając jako tako stylistykę i masz poklask. Inaczej Twojej porażki wytłumaczyć nie umiem. Przeciwnik (z całym szacunkiem i uznaniem) całkowicie poległ próbując powiązać sport i politykę (nazistowskich) Niemiec z sytuacją sportowo-polityczną w Polsce AD2009. Sama próba tego powiązania to kuriozum, więc wątek o romansie Laty z polityką i Drzewieckiego stanowi po prostu słaby pretekst do fajnego tekstu. To oczywiście moje zdanie.
Uważam, że Twój tekst konstrukcyjnie i pisarsko odsadziłeś przeciwnika, ponadto w Twoim tekście widzę luz - usiadłeś i sieknąłeś. Tekst El Cabeso wygląda przy nim na wymęczony.
Na tym etapie wszyscy potrafią składnie formułować swoje myśli, więc awans za sam uwagi godny temat (zwłaszcza, że dżiliard okołopiłkarskich mediów zasypuje nas tematami i wysupłać jakiś, jeśli komuś zależy, nietrudno) jest krzywdą wyrządzoną Tobie i nauką dla uczestników BloPuJe'i (kurczę, nie wiem jak to odmienić. Ale cóż, ja nie startuję :)
Buziaczki, pozdróweczki, papatki!
PS. Pogoda super, morze nieprzystępnie zimne, rybka wyśmienita.
-
opsajd
2009/08/05 19:51:54
@lady in redd
nie mówie, ze jasnośc i czytelnosc dają wyzszosc miedzy dowoolnymi dowma rzeczami. Wyrazie pisalem, ze czytając naszą dyskusję o filozofii poczułem, ze zecydowanie bardziej odpowiada mi matrematyka. Dlaczego? Bo tutaj czasem musze sie dpotytwac o pewne rzeczy (z racji nieznajomosci pojec) a poza tym istnieje wieloznacznosc pewnych zdan, mozna je interpretowac. W matematyce mozna wszystko bardzo precyzyjnie opisac, i dlatego dla mnie osoboście, w tym konkretnym przypadku jest lepsza. I proszę, nie czytaj w moich słowach wiecej niz jest tam zawarte.
-
2009/08/05 21:06:11
@opsajd

I proszę, nie czytaj w moich słowach wiecej niz jest tam zawarte.[i/]

ok, ale to raczej będzie nieuniknione, skoro jak sam zauważyłeś, istnieje wieloznaczność pewnych zdań(ja bym powiedziała, że właściwie prawie wszystkich), skoro chcesz by odbiór Twoich słów pokrywał się w 100% z przekazem w zamyśle, to konstruuj wypowiedzi za pomocą dobrodziejstw matematyki - systemu binarnego etc. - będzie, jak sam zauważasz, precyzyjnir, jasno i w ogóle lepiej czyli tłumacząc na nasze - pro elo rap ;)
sport.pl
Michał Pol - Strzeliłem kiedyś gola van der Sarowi z podania Zidane'a. Rzutów wolnych uczył mnie del Piero. Niestety trafiałem tylko w mur. Mimo to od czasu do czasu piszę i gadam o futbolu - przez 15 lat w „Gazecie Wyborczej” (1994-2009), dziś na Sport.pl i - głównie o Lidze Mistrzów - w nSporcie. Mam dysleksję, więc nie wytykajcie mi błędów. Są piłkarze, którzy nie potrafią wykonywać rzutów karnych...
@napisz do mnie